Lech i Arka po walce odpadają z europejskich pucharów.

A miało (i mogło!) być tak pięknie! Arce do awansu do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europejskiej zabrakło kilkudziesięciu sekund, a Lechowi…koncentracji na początku spotkania. Drużyny z Gdyni i Poznania pożegnały się dziś z rozgrywkami europejskimi.   Początki spotkania były w wykonaniu Arki trochę nerwowe, ale im dłużej trwał mecz, tym lepiej prezentowali się przyjezdni. Podopieczni

A miało (i mogło!) być tak pięknie! Arce do awansu do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europejskiej zabrakło kilkudziesięciu sekund, a Lechowi…koncentracji na początku spotkania. Drużyny z Gdyni i Poznania pożegnały się dziś z rozgrywkami europejskimi.

 

Początki spotkania były w wykonaniu Arki trochę nerwowe, ale im dłużej trwał mecz, tym lepiej prezentowali się przyjezdni. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego byli bardzo skoncentrowani, grali agresywnie i przede wszystkim niezwykle konsekwentnie. Ustawiali się bardzo blisko siebie, zostawiali rywalom bardzo mało miejsca na swojej połowie boiska i wszelkie akcje ofensywne gospodarzy tłumili już w zarodku, od czasu sami próbując zainicjować kontratak. Z kolejnymi mijającymi minutami coraz bardziej bezradnie wyglądali miejscowi. W pierwszej połowie gry sytuacji na strzelenie gola było jak na lekarstwo. Nic dziwnego, że zakończyła się ona bezbramkowym remisem.

Po przerwie obraz gry nie uległ zasadniczej zmianie, a gdynianie odważniej zaatakowali. I gdy zbliżała się godzina trwania meczu, Arka wywalczyła rzut rożny. Marcus dośrodkował precyzyjnie na głowę Dawida Sołdeckiego, który otworzył wynik. W tym momencie sytuacja Arki w dwumeczu stała się bardzo komfortowa, gdyż Midtjylland do awansu potrzebował dwóch trafień. Gdy do zakończenia spotkania pozostawał niespełna kwadrans, szczęście w końcu dopisało miejscowym, a piłkę po nieszczęśliwej interwencji do własnej siatki posłał Tadeusz Socha. Duńczykom na zdobycie decydującego gola pozostało kilkanaście minut. Końcowe fragmenty meczu to rozpaczliwe, długie piłki zagrywane z własnej połowy w pole karne żółto-niebieskich i dobre interwencje zespołu z Gdyni. I gdy wydawało się, że podopieczni Leszka Ojrzyńskiego awansują do kolejnej rundy, rezerwowy piłkarz zespołu Midtjylland zdołał opanować piłkę w polu karnym, obrócił się z nią i posłał obok bezradnego Steinborsa. Arce zostało kilka sekund na strzelenie gola. Za mało…

Szansę na awans zaprzepaścił także Poznański Lech, który już w 46 sekundzie meczu stracił gola. Jeszcze przed przerwą wyrównał Gytkjaer, chociaż na powtórkach widać było, że znajdował się na pozycji spalonej. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1, a w drugiej bramki długo nie padały. W 89 minucie trafienie dla Utrechtu w praktyce przesądziło losy dwumeczu i nie zmienił tego nawet drugi gol Gytkjaera w 4 minucie doliczonego czasu gry. Remis 2:2 premiował dalej zespół Holenderski i to on zagra w 4 rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej.

Na tym etapie zmagań pozostała więc nam jedynie warszawska Legia, które odpadła już z walki o Ligę Mistrzów. To nie były udane dwa dni dla polskiej klubowej piłki nożnej…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem