Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Łebkowski po debiucie w ACB: Zjeb****, powinienem z nim gładko wygrać

Kamil Łebkowski przegrał z Saikhanem Dzhabrailovem podczas swojego debiutanckiego starcia w kategorii ACB. Trenujący na co dzień w Warszawskim Centrum Atletyki zawodnik jest na siebie zły, gdyż uważa, iż w optymalnej dyspozycji poradziłby sobie z tym rywalem. Nie szuka winnych, bierzę porażkę na klatę i zapewnia, że wróci mocniejszy. Póki co, jest na siebie... bardzo zły. "Najgorsze jest to, że ja byłem od niego dwa razy lepszy" - grzmi "Bomba" na kilka dni po pojedynku.

Sędziowie nie byli jednomyślni w tej walce, a warte podkreślenia jest to, że w ACB jest aż pięciu arbitrów punktowych. Czterech widziało zwycięstwo Rosjanina, jeden był po stronie Polaka. Kolejnym pojedynkiem Łebkowskiego będzie walka podczas gali FEN „Next Level”, która odbędzie się 10 marca w Warszawie.

Przegrałeś…

Kamil Łebkowski: Nic nie mów, wkurzony jestem. Zjebałem to. Nie powinienem i nie mogłem przegrać tej walki. Byłem i jestem lepszym zawodnikiem. O dwie półki. Czułem to w walce, a mimo wszystko nie zrobiłem nic, żeby wygrać.

Nie dałeś z siebie wszystkiego?

KŁ: Niby dałem, w czasie pojedynku nie potrafiłem zrobić więcej, ale w każdym starciu dawałem  z siebie wszystko tylko przez pół rundy. Druga połowa należała do niego i czułem, że każde ze starć przegrywam. Gdy schodziłem do narożnika, to oddychałem przez nos – nie byłem zmęczony. A mimo wszystko nie udało się zrobić niczego ekstra, by zwyciężyć. Głupio zostawałem obalany, nie umiałem z tego wychodzić. Trudno mi to wytłumaczyć.

Nie musisz się tłumaczyć.

KŁ: Wiem, to nie o to chodzi. Po prostu gdybym walczył z nim dzień wcześniej lub dzień później, to bym to wygrał, bo jestem lepszym zawodnikiem. Nie trafiłem nie tylko z dniem, ale może nawet i z godziną.

Jak to?

KŁ: Czułem podczas pojedynku, że to nie to. Żeby było jasne – nie zwalam na nic ani na nikogo winy – to ja dałem dupy i to ja zawiodłem. Pretensje mam tylko do siebie.

Widzę, że bardzo zły jesteś.

KŁ: Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo. Gdyby był ode mnie lepszy, zaskoczył mnie czymś, przeważał w jakimkolwiek aspekcie – okej, zdarza się, nie jestem mistrzem świata. Ale to było blisko, na wyciagnięcie ręki. Znaczy się w pojedynku nie, on był lepszy, wygrał zasłużenie, nie ma o czym gadać.

To może rewanż?

KŁ: Nie wiem, pewnie nie, bo rozmawiałem z jedną z osób z ACB, która kontaktowała się ze mną przed tym pojedynkiem i powiedziała mi, że oni raczej nie praktykują pojedynków rewanżowych.

Nie miałeś przed walką problemów z wagą?

KŁ: Nie, zupełnie. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Trochę dłużej przytrzymałem dietę, nie było problemu ze ścinaniem kilogramów, choć to u mnie nie jest regułą. Czułem się pod tym względem naprawdę dobrze. Nawodniłem, naładowałem akumulator.

Jak podoba ci się ACB?

KŁ: Bardzo dobrze, nie ma na co narzekać. Organizacyjnie bez zarzutu, atmosfera i ludzie również nastawieni bardzo pozytywnie. Wszystko zgodnie z oczekiwaniami i wysokimi standardami.

Znany jesteś z tego, że nie możesz wysiedzieć w miejscu i szybko ciągnie cię na salę treningową. Trenowałeś już?

KŁ: Nie, jeszcze nie. Pewnie dopiero pod koniec tygodnia pójdę na trening, choć najchętniej już bym dziś poszedł. O, inaczej – najchętniej to już dziś stoczyłbym rewanż za sobotę. Tak się we mnie gotuje.

Coś ci dolega?

KŁ: Mam rozwalony łuk brwiowy, ale dobrze się goi, więc pewnie za kilka dni będę mógł już trenować bez problemów. Do tego nogę miałem poobijaną, ale już dziś chodzę i mnie nie boli, więc zaraz będzie wszystko okej.

Nie odbije się to oczywiście na twojej walce na FEN 20?

KŁ: Nie, byłem w okresie treningowym przez ACB, zawalczyłem na pełnym dystansie, nic mi się nie stało złego ze zdrowiem, więc chwilę odpocznę i wracam na salę z powrotem. Nie ma co się łamać i martwić, że będzie zbyt mało czasu na przygotowania, bo zdążę na pewno – przed rokiem startowałem w trzech kolejnych galach z rzędu i dawałem radę.

Zmierzysz się z Bartłomiejem Koperą na FEN? Ostatnio mówiłeś, że jesteś dla niego za dobry.

KŁ: A teraz przegrałem drugą walkę z rzędu i nie będę robił z siebie głupka i mówił, że jestem od niego lepszy, bo on ostatnio wygrał, a ja przegrałem. Nie wiem z kim, ale myślę, że to nie jest najlepszy pojedynek dla niego, żeby się ze mną mierzyć. Prędzej czy później jednak staniemy naprzeciwko siebie.

W Warszawie będziesz przygotowywał się do kolejnej walki?

KŁ: Tak, głównie w Warszawie, w WCA. Nie mogę się już doczekać 10 marca. Muszę się jak najszybciej zrehabilitować za wpadkę z Groznego.

 

 

Jakub Borowicz

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.