Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Lebiedziński z Madrytu: Hiszpania. Zdrada krwi wymaga

W Krasnodarze wybuchła bomba. Podłożył ją Real Madryt, a detonował Julen Lopetegui. Ofiarą jest hiszpańska federacja RFEF, rannych 23 kadrowiczów, a poszkodowanych 48 milionów Hiszpanów. Nikt w historii mistrzostw świata nie wyrzucił selekcjonera swojej reprezentacji 48 godzin przed pierwszym i kluczowym meczem. Selekcjonera, który w 20 meczach nie przegrał ani jednego. Przeczytajcie historię o tym, jak Hiszpania z faworyta do wygrania mundialu, została futbolową republiką bananową. Gdzie zasady, obietnice i plany pisze się patykiem po plaży.

Zgrupowanie La Roja w Hiszpanii i Rosji przebiegało spokojnie. Dawno nie było tak leniwie. Sielankowo. Optymistycznie. Kadra Lopeteguiego przeszła eliminacje jak burza, a selekcjoner sprawnie wymieszał starą gwardię (Ramos, Pique, Busquests, Iniesta, Silva, Alba) z młodymi wilkami (Odriozola, Saul i Asensio) i nową falą w hiszpańskim futbolu – Isco, De Geą, Thiago, Carvajalem, Koke i Rodrigo. Z nimi Julen wygrał Euro U-21 w 2013 roku. Ciężko było znaleźć rysę w hiszpańskiej armadzie. Remis ze Szwajcarią i jednobramkowe zwycięstwo z Tunezją zrzucono na karb towarzyskich sprawdzianów. Brak skuteczności miał być rozwiązany już w Rosji. W grze na poważnie.

Cisza przed burzą

Lopetegui miał za sobą piłkarzy, media i naród. W eliminacjach rozbił 3:0 Italię na Bernabeu, wiosną rozgromił Argentynę 6:1. Zaczęto coraz odważniej odkurzać wspomnienia z lat 2008-14. Może La Roja nie grała tak efektownie jak wtedy, ale na pewno efektywnie i wszechstronnie. Lopetegui przeprowadził słodką rewolucję personalną po Del Bosque (zrezygnował m.in. z Casillasa) i zerwał z nierozerwalnym systemem 4-3-3. Zaczął nawet pobierać korepetycje z ustawienie 3-5-2 u byłego już trenera Girony, Pablo Machina. Selekcjoner Hiszpanów dostał do rąk materiał pierwszej klasy i zaczął obrabiać go na swój krawiecki sposób. Wyszła z tego kadra, która w 20 meczach za jego kadencji nie przegrała ani razu, personalnie bodaj najmocniejsza ze wszystkich drużyn na MŚ. I z najsilniejszą II linią świata.

Więcej niż o tym kto z trójki – Costa, Aspas, Rodrigo – ma zagrać z Portugalią na środku ataku, w mediach mówiono o nowym ministrze kultury i sportu – zdolnym pisarzu i dziennikarzu Maixmie Huercie (który napisał kiedyś tweeta, że nienawidzi uprawiać sportu a #RolandGarros zaćwierkał przez dwa „l”). Ministrze, który po 13 dniach złożył dymisję w związku z informacją o oszustwie podatkowym na kwotę 256 tys. euro.

Więcej niż o urazie Carvajala, czy braku powołania Sergiego Robero i pojedynku Odriozola – Nacho o miejsce w wyjściowym składzie na Portugalię, pisano o pierwszych, odważnych decyzjach nowego prezesa federacji RFEF – Luisa Rubialesa. Największej, wśród 32 reprezentacji, premii za wygranie mundialu – 884.000€ na piłkarza. Premii, którą federacja będzie mogła wypłacić, bo zredukowała o 1,5M€ tygodniową wycieczkę po Rosji dla 155 federacyjnych działaczy, sponsorów i rodzin. 5-gwiazdkowe hotele, rejs po Wołdze i takie tam jesiotry…

Wreszcie, więcej o tym, kto obok Busquetsa, Iniesty i Isco ma zagrać z Portugalią w środku pola (Koke lub Thiago), mówiło się o przeprosinach nowego premiera Hiszpanii – Pedro Sancheza (centrolewica wyparła po 7 latach z Las Cortes – centroprawicowca Mariano Rajoya). Lider PSOE przeprosił podczas wizyty na zgrupowaniu kadry Davida De Geę za publiczny osąd w sprawie gwałtu nieletniej, w który miał być uwikłany bramkarz reprezentacji i MU oraz Iker Munian z Athletiku. Obaj piłkarze zostali z zarzutów oczyszczeni.

fot. PressFocus

Generalnie więcej niż o Portugalii, Iranie i Maroko mówiło się w Hiszpanii o tym, czy ze względu na kalendarz Sevilli sierpniowy Superpuchar Hiszpanii ma być rozegrany wyjątkowo w jednym meczu. No i o odejściu Zidane’a i trenerskich poszukiwaniach Realu też się wspomniało. Nawet codziennie. W Krasnodarze również – najpierw w III osobie podczas kolacji, od wtorku już w pierwszej. Podczas konferencji prasowej.

Real

12 dni szukał bezskutecznie trenera. Pochettino był faworytem, ale nikt w wielotygodniowe, skomplikowane negocjacje z Danielem Levy’um wchodzi nie chciał. Loew, Allegri i Klopp odmówili. Cień Zidane’a jest na Bernabeu zbyt duży, żeby rezygnować z posad w Niemczech, Juve i Liverpoolu. Gutiemu brakuje doświadczenia, a Conte i Sarri wciąż mają do rozegrania partię szachów ze swoimi klubami. Po kilkunastu przejrzanych CV i kilkuset telefonach Florentino Perez i Jose Angel Sanchez zdecydowali się na Julen Lopeteguiego.

W piątek (tydzień przed meczem z Portugalią) skontaktowali się z agentem Julena – Carlosem Bucero, a ten przedstawił ofertę selekcjonerowi Hiszpanii. Nie było negocjacji o kasę, warunki, nazwiska, kupno i sprzedaż tego czy innego piłkarza. Julen, mimo iż był daleko na liście kandydatów Florentino, przyjął ofertę bez wahania. Real zaczął informować o decyzji swoich 6 kadrowiczów, a we wtorek po południu ogłosił oficjalny komunikat o zatrudnieniu Lopeteguiego.

I jakkolwiek brutalnie, nieelegancko i niepatriotycznie to zabrzmi – Real kierował się tu tylko i wyłącznie własnym interesem. Własnym timingiem, strategią komunikacji i kolejnością wydarzeń. Real postąpił jak każda duża firma, która w przypadku wakatu na stanowisku CEO jak najszybciej i najskuteczniej szuka jego następcy. Oczywiście wśród najlepszych na rynku kandydatów. A o najlepszych trzeba zabiegać, walczyć, czasem grać nieczysto… Florentino nie miał skrupułów. Bo mimo iż jest Hiszpanem, dostarczył La Roja najwięcej piłkarzy (sześciu z kapitanem Ramosem na czele), to odpowiada za swoje decyzje tylko i wyłącznie przez 97 tysiącami socios Realu. Nie miałby tych samych skrupułów pukając do drzwi Juventusu, Liveproolu czy reprezentacji Niemiec i jeszcze dwóch innych reprezentacji obecnych na rosyjskim mundialu.

Nie ma racjonalnego powodu, dla którego Julen nie usiądzie na ławce z Portugalią. Nie ma precedensu w futbolu, w którym selekcjonera wyrzuca się z powodu braku lojalnościm, bo dogadał się na pracę w klubie, szanując warunki umowy i klauzulę wykupienia z Federacji. Coś normalnego skończyło się absurdalną reakcją prezesa urażonego na dumie – stwierdził Florentino na prezentacji Lopeteguiego na Bernabeu.

Czy Real mógł się wstrzymać z komunikatem do końca mundialu? Mógł, ale nikt nie gwarantował, że któryś z piłkarzy nie wysypie się na przykład dzień przez ćwierćfinałem z Argentyną. To nie byłaby bomba jak dziś, to byłoby trzęsienie ziemi. Skutki mogłoby być opłakane. Teraz może być podobnie, ale i czas na asymilację wydarzeń oraz margines poprawy ewentualnych wpadek jest większy. Jedyne, co Real mógł zrobić to razem z agentem Julena, lepiej poprowadzić komunikację z federacją. Przewidzieć, że jej nowy, niedoświadczony szef może poczuć się urażony na dumie i autorytecie. Wcześniej poinformować, wynegocjować, załatwić sprawę jak wytrawni dżentelmeni. Dla dobra wizerunku Realu, i przyszłych stosunków z federacją. Żeby ostudzić komentarze w stylu: „Real jest ponad wszystkim, nawet reprezentacją kraju”. Oczywiście, jeśli Hiszpania zajdzie daleko na mundialu, sprawa rozejdzie się po kościach. Jeśli szybko odpadnie w kiepskim stylu – antimadridismo wzrośnie do granic z czasów Mourinho. Ale i Florentino i Real są już do tego przyzwyczajeni. I zahartowani.

fot. PressFocus

Lopetegui

2 lata kapitalnej pracy z reprezentacją przekreślił dla oferty z Realu Madryt. Mimo iż kandydatem numer 1 Florentino nie był. Szast-prast. Adios. W jednej chwili z szanowanego, bezkonfliktowego trenera z wieloletnim stażem w federacji, został w oczach opinii publicznej zdrajcą numer 1 Hiszpanii. Przed najważniejszą imprezą piłkarską, po blamażu w Brazylii, myślał o sobie, o swojej karierze, a nie o uczuciach 48 milionów rodaków.

Zostawił Hiszpanię dla Realu 48 godzin przez meczem z Portugalią… Traidor – krzyczy przynajmniej część jej obywateli. Medialne sondaże rozkładają się 50/50 a propos słuszności zwolnienia Julena – jak zresztą każde sondaże Real vs Barça. Bo w Hiszpanii – opinia wieje w tym samym kierunku co klubowy szalik. Wielu fanów Realu broni swojego nowego trenera. Przypominając przy tym casusy innych selekcjonerów, którzy zaraz przed lub w czasie dużej imprezy dogadali się z przyszłym klubem –  Aragones (wyjechał podpisać kontrakt z Fenerbahce przed finałem Euro 2008), Van Gaal na MŚ 2014, Conte podczas Euro 2016 a nawet Kubala przed Euro 1980. Kibice Barçy – oczywiście selekcjonera krytykują (mimo iż większość i tak jest za Argentyną). A gdzieś w tym wszystkim są głosy Los Colchoneros. Reprezentacja zamiast łączyć kraj raz na 2 lata. Teraz go podzieliła. I na prywatnych interesach 3 stron: Real, Julen i Rubiales – straciła oczywiście najwięcej.

Z drugiej strony – kim ja i wy jesteśmy, żeby stawiać na wagę cele, motywacje i marzenia 51-letniego Lopeteguiego? Widocznie wybrał pociąg z napisem „Real Madrid” niż ten z szyldem „España Campeona del Mundo”. Oba zatrzymują się na twojej stacji być może raz w życiu. Albo wsiądziesz, albo odjedzie… Julen miał poparcie reprezentantów, miał wszystkie narzędzia, żeby awansować minimum do półfinału MŚ. Ale z tego zrezygnował. I w dodatku zabawił się w hiszpańskim związku w samowolkę. Nie potrafił, lub nie chciał przekonać Realu o opóźnieniu komunikatu. Nie dostosował się też do wytycznych prezesa federacji. Wreszcie, nie przewidział skandalu. Skutki go przerosły. Podjął ryzyko, które będzie musiał niwelować co tydzień na ławce Realu. Zadanie piekielnie trudne po triumfalnej kadencji Zizou. A i przykład Beniteza pokazuje, że w ławka Los Blancos parzy bardziej niż lipcowy asfalt w Sewilli.

Lopetegui opuścił Rosję słowami: „Jest mi przykro, wygrajcie mundial”. W czwartek został zaprezentowany w loży VIP Bernabeu jako nowy trener Realu. „Wczoraj przeżyłem najgorszy dzień w życiu od śmierci mojej matki. Dziś przeżywam ten najlepszy” – przyznał wzruszony Julen na prezentacji. Czuł się na siłach prowadzić reprezentację na mundialu, decyzję Rubiales oceniał jako „surrealistyczną”.

Rubiales

Nowy szef federacji poczuł się zdradzony. 3 tygodnie temu przedłużył kontrakt z Lopeteguim do Euro 2020 i podwoił Baskowi pensję. Teraz nie mógł znieść zdrady i poinformowania go o decyzji 5 minut przed komunikatem Realu.

We wtorek zadzwonił do mnie Florentino Perez i poinformował o sytuacji. Poprosiłem go, żeby nie wykonywał żadnego ruchu zanim dolecę z Moskwy do Krasnodaru. Po chwili to samo powiedziałem Lopeteguiemu. Żadnych ruchów bez mojej wiedzy i decyzji na miejscu. Po 5 minutach Real opublikował komunikat, a Julen rozmawiał już o tym z piłkarzami… Nie dali mi wyboru – zdradził w rozmowie z radiem COPE, Luis Rubiales.

Uniósł się honorem, poczuł oszukany. Jak to mówią Hiszpanie zamiast ochłonąć, wykalkulować dobro i cele drużyny – „krostę na łokciu wyleczył amputacją ręki, a do much wystrzelił z armaty”. Mimo iż sam był kiedyś zawodowym piłkarzem (m.in. Levante) i szefem AFE (Związki Zawodowe Hiszpańskich Piłkarzy) nie mógł pogodzić etyki, wartości i poszanowania z negocjacjami za plecami prezesa federacji. Nie mógł znieść, że Real podebrał mu jego najważniejszego pracownika bez jego wiedzy i zgody… Że Julen, który codziennie jadł z nim śniadanie, nie pisnął ani słowa.

Rubiales nie jest nawet miesiąc prezesem federacji (wygrał zaciętą walkę na głosy z kandydatem LaLigi – Larreą, bez głosu poparcia Lopeteguiego..) a już dostał prawym prostym i lewym sierpowym po gębie. Musiał podjąć decyzje drastyczną i wbrew woli większości piłkarzy. I wcale nie chodziło o kasę – 2M€ klauzuli od Realu za Lopeteguiego (jeśli zostałby do końca MŚ) i 3,5M€ odszkodowania za zerwanie umowy z selekcjonerem dwa lata przed jej końcem.

Z drugiej strony trzeba być mocno naiwną osobą, żeby wierzyć w teorię, że Lopetegui podczas mundialu nie byłby rozproszony przygotowaniami Realu do sezonu. Że nikt z Realu by do niego o rady i decyzje nie dzwonił. Że żaden agent aktualnych i potencjalnych piłkarzy Realu nie wysłałby mu Whatsappa. Że już na żadnej konkurencji prasowej La Rojy ze strony mało wścibskich hiszpańskich dziennikarzy, nie padłoby pytanie o Neymara czy deklaracje Julena iż „Messi jest najlepszym piłkarzem w historii futbolu”. Albo o to, że faworyzuje Nacho lub Lucasa?

Ciężko ocenić, czy w scementowanej kadrze 23 piłkarzy, po decyzji o pozostaniu Lopeteguiego, nie zaczęłyby się tworzyć szczeliny, obozy – za i przeciw. Byli zaskoczeni decyzją, ale nie zrobili strajku po wyrzuceniu ich selekcjonera, nie wysłali kucharza na konferencję, nie błagali prezesa o ułaskawienie. Nie ich piaskownica, nie ich zabawki. Wiadomo, że szatnia piłkarska to hermetyczny świata, wyolbrzymiany w mediach. Że piłkarze są przystosowani do nagłych i drastycznych zmian. Adaptują się do ekstremalnych sytuacji w 5 minut. Przełkną wszystko, a na boisku nigdy nie wyjdą żeby przegrać, tylko umrzeć za zwycięstwo. Motywacji im nie zabraknie. Nawet może będą mieli jej więcej.

fot. PressFocus

Rubiales walną pięścią w stół. Co by nie zrobił – źle. Jakiej decyzji by nie podjął – krytyka. Przy pierwszym potknięciu Hiszpanii na MŚ z mediów oberwałby tak sam jak Julen. Za brak męskiej decyzji przed mundialem. A on musi dbać o wizerunek federacji i swój autorytet – za dwa lata kolejne wybory na stanowiska prezesa. Hasło poszło już świata – z RFEF się nie pogrywa. Xavi Hernandez, legenda Barçy i reprezentacji, prywatnie przyjaciel Rubialesa, już się za nim wstawił.

Hierro

Powierzenie kadry Fernando Hierro to najbardziej logiczna decyzja w tym najbardziej absurdalnym dniu w historii hiszpańskiej reprezentacji. Zrzuca koszulę i garnitur dyrektora sportowego i zakłada dres selekcjonera. Ma tylko roczne doświadczenie na ławce II-ligowego Realu Oviedo (2 lata temu, 8 miejsce na koniec sezonu), ale był też asystentem Ancelottiego w Realu i – jak sam podkreśla – w piłce jest od 30 lat. Przyjął wyzwanie, ma autorytet u piłkarzy i postara się nie spieprzyć nic, co w 2 lata zbudował Julen. Jak przyznaje – „chce zostać hiszpańskim Zizou…”. Czekają go długie godziny rozmów (z piłkarzami i nowym sztabem z Carlosem Marcheną na czele: łącznik sztab-piłkarze), analiz rywali, wpajania stałych fragmentów gry. Na razie dał uspakajającą konferencję prasową, apelują o skupieniu się tylko na przyszłości. Nie da się jednak ukryć, że nowy sztab, fizjoterapeuci, feeling, taktyczne niuanse, te wszystkie automatyzmy wypracowane w 2 lata, teraz zostały zatracone. Ale Hierro, po takim mega kryzysie, stracić wiele na tym mundialu nie może. Wygrać bardzo dużo.

Najlepsze antidotum na chaos, burzę i kryzys? Wyniki. Zwycięstwo z Portugalią, pierwsze miejsce grupie. Hiszpania wciąż ma wystarczająco dużo talentu, doświadczenia i gry na najwyższym poziomie, żeby ten mundial wygrać. 15 lipca nikt o 13 czerwca pamiętać nie będzie. A Julen dzień później spokojnie rozpocznie przygotowania z Realem do sezonu.

Do usłyszenia po meczu z Portugalią.

Rafał Lebiedziński z Madrytu