Łaszczyk czeka na propozycje. Rozważy je, pracując na niemieckich dachach

„Jestem wolnym zawodnikiem” – ogłosił w ubiegłym tygodniu Kamil Łaszczyk. W tych słowach pobrzmiewała wielka ulga, ale i świadomość pierwszej zawodowej porażki. Jeszcze do ostatniego czwartku polski bokser wierzył, że otrzyma telefon od promotora Andrzeja Wasilewskiego i usłyszy dobrą wiadomość. Nic z tego. - Olał mnie. Teraz wiem, że nie można mu ufać - powiedział nam najlepszy polski pięściarz wagi piórkowej.

Kilka dni temu perspektywiczny zawodnik poróżnił się w mediach ze znanym promotorem. Łaszczyk miał pretensję do pracodawcy, że skontaktowanie się z nim graniczy z cudem, a tematów do rozmów przecież nie brakowało. Pierwszy z brzegu – brak zagwarantowanych mu w kontrakcie walk. Drugi – zbyt małe pieniądze za toczone pojedynki w stosunku do obiecanych. O trzecim usłyszeliśmy od głównego zainteresowanego – Łaszczyk twierdzi, że nawet tych mniejszych pieniędzy nie zobaczył w całości. Kiedy więc spotkał się niedawno z byłym już promotorem, obiecał sobie, że nie odpuści w temacie finansów.

Wasilewski przynajmniej dwa pierwsze zarzuty publicznie potwierdził, dodając jednak, że opłacił – choć wcale nie musiał – operację ścięgna Achillesa zawodnikowi. Według naszych informacji, zabieg kosztował około 50 tysięcy złotych. Pensję przestał Łaszczykowi płacić, gdy ten udzielił kontrowersyjnego wywiadu portalowi sporteuro.pl.

Spotkanie obu panów nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. – Moim warunkiem było to, aby promotor wypłacił mi zaległe pieniądze. Pan Wasilewski miał 30 dni, aby ustosunkować się do zerwania przeze mnie kontraktu. Ostatnio nawet nie odpowiadał na wiadomości. Czas minął. Jestem wolnym zawodnikiem – powiedział nam pięściarz z Wrocławia.

Co teraz z zawodnikiem, który w 2012 roku odniósł najcenniejsze zwycięstwo w karierze, pokonując znakomitego Tevina Farmera? Podobno ma już kilka propozycji z Polski i zagranicy. Liczy na kolejne, z wyborem nie musi się spieszyć.

Prawdopodobnie nie zaboksuje w maju z Carmine Tommasone o mistrzostwo Unii Europejskiej, choć taka walka figuruje w portalu BoxRec.com. Łaszczyk dowiedział się o niej zresztą z internetu. Na ten pojedynek byłby chętny, ale pod warunkiem, że chętny byłby też jego nowy promotor, a póki co nie wiadomo nawet, kto nim zostanie. O Włochu, po obejrzeniu dwóch jego walk, Polak stwierdził lapidarnie: „Gość do zrobienia”.

Aktualnie Łaszczyk łączy treningi w klubie Gwardia Wrocław z pracą fizyczną w Niemczech, gdzie zajmuje się montażem kolektorów słonecznych. Praca do lekkich nie należy. Początek o 7:00 rano, koniec – 11 godzin później. Mimo świetnego bilansu na ringu zawodowym (24-0) i imponujących umiejętności bokser ze spokojem mówi o tym, że dorywczego zatrudnienia poszuka w Polsce. Byle tylko mógł je łączyć z boksem. Pieniądze mogą być nawet gorsze niż na Zachodzie. Nauczył się żyć skromnie.

Mimo rozstania ze Sferis KnockOut Promotions Łaszczyk dalej liczy na współpracę z trenerem Fiodorem Łapinem, czyli szkoleniowcem nieprzypadkowo silnie utożsamianym z tą grupą. – To dużej klasy fachowiec, nauczył mnie nowych rzeczy. Zacząłem bardziej dokręcać ciosy, czuję, że są mocniejsze. Obecnie trenuję w Gwardii, bo to mój macierzysty klub, tu zaczynałem i zawsze mam otwarte drzwi. Ale to nie jest opcja na stałe, tylko na teraz – mówił nam niedawno.

Gdy pod koniec rozmowy pytamy go o Adama Kownackiego, Łaszczyk nabiera animuszu. Poznali się w USA, trenowali wspólnie, razem spędzali też czas poza ringiem. Przyznaje, że styl Kownackiego w konkursie piękności stylów bokserskich raczej nie stanąłby na podium, ale natychmiast dodaje, że jest w nim metoda. Bez przestojów wypowiada zdanie, że „Baby Face” może zostać mistrzem świata.

– Jest dla ciebie inspiracją? – zapytaliśmy.
– Adam jest żywym przykładem tego, że jedna walka może całkiem zmienić karierę boksera. Zmienić na lepsze. Liczę, że mnie też to czeka – odpowiedział Łaszczyk.


MARCIN PIECHOTA

foto: Krzysztof Porebski / PressFocus


Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem