Lakers zastrzegli oba numery Kobe Bryanta [WIDEO]

Kobe Bryant wielkim koszykarzem był, a o wielkości jego formatu niech świadczy ceremonia, która miała miejsce dzisiaj w nocy w słonecznym Los Angeles. Jak abstrakcyjnym i nierealnym musi być to, czego zaledwie kilka godzin temu doświadczył bohater dzisiejszego tekstu? Stoisz na środku hali, po której biegałeś 20 lat, zdobywając przy tym 5 tytułów mistrzowskich, a

Kobe Bryant wielkim koszykarzem był, a o wielkości jego formatu niech świadczy ceremonia, która miała miejsce dzisiaj w nocy w słonecznym Los Angeles. Jak abstrakcyjnym i nierealnym musi być to, czego zaledwie kilka godzin temu doświadczył bohater dzisiejszego tekstu? Stoisz na środku hali, po której biegałeś 20 lat, zdobywając przy tym 5 tytułów mistrzowskich, a teraz… patrzysz na trybuny wypełnione po brzegi dwudziestoma tysiącami fanów i kolegów po fachu, raz po raz impulsywnie skandujących twoje imię.

Co ciekawsze, najwięksi żyjący przedstawiciele twojego fachu wyzywają cię od najlepszych koszykarzy w historii tego sportu, a dosłownie za kilka minut pod dachem hali Staples Center zawiśnie nie jedna, a dwie koszulki z twoim nazwiskiem. Tak proszę państwa, Los Angeles Lakers zastrzegli dzisiaj w nocy dwa numery, z którymi grał w trakcie swojej kariery Kobe Bryant. 8 i 24. To pierwsza taka sytuacja w długiej historii NBA i można śmiało stwierdzić, że prawdopodobnie też ostatnia.

Wszystko zostało zaplanowane na dzień meczu z Golden State Warriors, który młodzi Jeziorowcy po twardej walce oddali dopiero w dogrywce. Ale to ani nie Ingram, ani nie Lonzo skupiali dzisiaj całą uwagę obecnych. To był wieczór Kobe Bryanta. Ceremonię rozpoczęto od krótkometrażowej animacji Dear Basketball, pod koniec której na parkiet przy gwarze oklasków wmaszerowała gwiazda Lakersów. Serdecznie przywitał go wiecznie uśmiechnięty Magic Johnson słowami:

„Jesteśmy tu by uczcić Największego, który kiedykolwiek nosił fiolet i złoto (ang. purple and gold odnosi się oczywiście do strojów LA Lakers). Przez 20 lat powodował u nas dreszcze, sprawiał, że rwaliśmy sobie włosy (…) i dał nam 5 mistrzostw NBA. Dałeś nam 3 z numerem 8 i 2 z numerem 24.” [Magic Johnson]

I faktycznie, gdy spojrzy się na cyferki, które Kobe wykręcił nosząc te dwa numery, staje się jasne czemu właśnie oba zostały uhonorowane przez organizację Lakersów.

Tym razem liczby nie są w stanie oddać wielkości tego gracza.

Gdy mikrofon przeszedł w ręce Kobe Bryanta, ten był już wystarczająco rozklejony, a komu jak komu, ale jemu zdarzało się to niewiarygodnie rzadko. Z drżącym i niedowierzającym głosem zaczął:

„Dziękuje za dzisiaj, ale to nie o moje koszulki tutaj chodzi, lecz o te, które wisiały tu już przedtem. Bez nich i mnie nie byłoby dzisiaj tutaj. Inspirowali mnie, bym grał na tak wysokim poziomie… Magic, Kareem, Shaq (…)”

Ciężko powiedzieć, czy bez nich nie byłoby Kobe’ego. Pewne jest natomiast, że bez Kobe’ego nie byłoby dzisiejszej NBA, a całe pokolenie nie miałoby swojego bohatera. Swoją przemowę zakończył słowami zwróconymi do fanów:

„Chodzi także o was. Nie wiem, czy macie pojęcie jak ogromny wpływ na mnie wywarliście. To wy byliście tu o 5:30, kiedy zaczynałem dzień od biegania. Nie byłem pewny czy podołam waszym oczekwaniom względem mnie czy naszej drużyny, ale dzięki waszej motywacji to się udało. Dziękuję wam! Mamba out.”

To czego dokonał Kobe Bryant przejdzie do legendy. Jego etos pracy i osiągnięcia to wyczyn nie do powtórzenia i pewnie kiedyś podejmę się próby napisania o tym tekstu. Tymczasem zostawiam was z nagraniem całej ceremonii.

Mamba out.

Przemysław Prusinowski

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem