Łączą Nas Igrzyska – Przemysław Zamojski. „Przejście do koszykówki 3×3 było najlepszą decyzja w moim życiu”

Czas na kolejną rozmowę z serii "Łączą Nas Igrzyska". Tym razem przeprowadziliśmy wywiad z Przemysławem Zamojskim, zawodnikiem reprezentacji w koszykówce 3x3. Porozmawialiśmy z nim między innymi o minionym igrzyskach olimpijskich, a także o wzroście zainteresowania w Polsce tą odmianą koszykówki.

Marcin Karwot, dziennikarz portalu “Łączy Nas Pasja”: Igrzyska w Tokio były dla pana pierwszymi w karierze. Oczekiwania wobec reprezentacji 3×3 były spore, ale ten występ był niestety nieudany i zakończyliście występ w Tokio na fazie grupowej. 

Przemysław Zamojski, zawodnik reprezentacji Polski w koszykówce 3×3: Było to na pewno dla nas ogromne przeżycie – chyba najlepsze w dotychczasowej karierze. Sam awans na igrzyska olimpijskie to było “coś”. Była to wielka radość i cieszyliśmy się, że zrobiliśmy milowy krok do rozwoju koszykówki 3×3. To była ogromna duma, że mogliśmy reprezentować Polskę w Tokio. Co do samych igrzysk, to przed wyjazdem zadeklarowałem, że jedziemy tam, by zdobyć złoty medal. Myślę, że teraz powiedziałbym to samo. W ostatnich latach potwierdzaliśmy na dużych imprezach, że jesteśmy ekipą z światowej czołówki. Czemu więc nie mogliśmy deklarować, że jedziemy tam po zwycięstwo? Sport pokazuje jednak, że rzeczywistość może okazać się brutalna. Sam udział i obecność wśród ośmiu najlepszych drużyn bardzo nas ucieszyła. 

Od igrzysk olimpijskich minęło parę miesięcy. Czuje pan jeszcze żal, że tak to się potoczyło? Oglądałem mecze koszykówki 3×3 przed telewizorem i uważam, że w dwóch-trzech spotkaniach zabrakło wam tak naprawdę tylko szczęścia. 

– Dokładnie. Koszykówka 3×3 jest mocno nieprzewidywalna. Czasami decydują tak naprawdę małe detale o tym, kto wygra dany mecz. Pewne końcówki mogliśmy jednak rozegrać o wiele lepiej. W niektórych akcjach śmiało można było grać akcje za jeden punkt… Na przykład w meczu z Chinami prowadziliśmy 19:14 i jeszcze przegraliśmy ten pojedynek. Myślę, że dla kibiców oraz osób, które po raz pierwszy spotkały się z taką odmianą koszykówki była to wielka frajda, że mogli oglądać nas w akcji podczas igrzysk olimpijskich. Jest to widowiskowa dyscyplina, mecze są krótkie, więc są to same plusy dla obserwatorów. 

A jak panu podobały się w ogóle te igrzyska? Mam tu na myśli otoczkę i atmosferę. To musiało być dla pana coś nowego i wyjątkowego. 

– Cała organizacja tych igrzysk była niebywała. Przedsięwzięcie było ogromne. Można było poczuć, że jedzie się na zawody sportowe o tak wysokiej randze. Od samego zaprzysiężenia u nas w kraju można było już poczuć tę dumę i ekscytację. Później w wiosce olimpijskiej można było poczuć, że jest się wśród wybitnych sportowców i do tego możesz reprezentować swój kraj. To był zaszczyt i cieszę się, że mogłem tego doświadczyć w mojej sportowej karierze.

Koszykówka 3×3 to stosunkowo świeży sport. Czy po igrzyskach zwiększyło się zainteresowanie tą dyscypliną? Czy coraz więcej koszykarzy chce spróbować swoich sił w tej odmianie? 

– Na pewno zainteresowanie wzrosło. Wróciłem właśnie ze zgrupowania i teraz w szerokiej kadrze znajduje się 20 zawodników, a jeszcze niedawno był spory problem, żeby uzbierać dziesiątkę. Widać, że koszykarze chcą się sprawdzić w tej odmianie oraz zobaczyć jak to wszystko wygląda od środka. Mam nadzieję, że dane będzie im sprawdzić się w turniejowych bojach. Zobaczą wtedy, jak fajna jest koszykówka 3×3. Przy okazji można zwiedzić też kawał świata. Turnieje rozgrywane są w różnych miejscach i w pięknych sceneriach. Można więc połączyć zwiedzanie z pasją i rywalizacją. 

DARMOWY ZAKLAD 20PLN + BONUS 3333PLN
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

Odnosił pan spore sukcesy w standardowej koszykówce. Jest pan przecież 10-krotnym mistrzem Polski. Co pana skusiło, by pójść w nieznane i spróbować swoich sił w koszykówce 3×3? 

– Przede wszystkim zainteresowanie. Dostawałem sygnały z wielu stron, żebym spróbował zagrać w tej odmianie koszykówki. Właściwie moja fascynacja 3×3 jest już u mnie od dziecka, gdy z kolegami z Elbląga jeździliśmy po całej Polsce i graliśmy w różnych turniejach. Co prawda były wtedy może trochę inne zasady, ale były zespoły po trzech zawodników i jeden kosz. Otoczka w tej odmianie też robi swoje. Jest tam połączenie amatorów i profesjonalistów, a do tego ten klimat – muzyka, DJ, interakcja z kibicami i miejsca spotkań. Takie elementy złożyły się na to, że po piętnastu latach zawodowego grania w standardową koszykówkę poszedłem w kierunku tego, od czego zacząłem. Teraz chciałbym, żeby to się również tam skończyło. 

Jakie różnice widzi pan między standardową koszykówką, a odmianą 3×3? Ja na pierwszy rzut oka zauważyłem zdecydowanie większą intensywność w koszykówce 3×3. 

– Tak, zdecydowanie większa intensywność jest w spotkaniach 3×3. Do tego te krótkie pojedynki są także bardziej męczące. Teraz na zgrupowaniu nowi zawodnicy byli w ciężkim szoku, że mecze koszykówki 3×3 są tak intensywne. Nie sądzili, że można się tak zmęczyć podczas dziesięciominutowego spotkania. Do tego ta odmiana jest również bardziej fizyczna. Zawodnicy muszą się nieźle napocić, by dojść do dobrej pozycji albo wygrać pojedynek z rywalem. 

We wrześniu reprezentacja Polski zdobyła brąz na mistrzostwach Europy w koszykówce 3×3, które odbyły się Paryżu. W spotkaniu o medal rzucił pan decydujący punkt. Jakie jest to uczucie dokonać czegoś takiego pod wieżą Eiffla? 

– Przepiękne. Myślę, że jest to najpiękniejszy moment mojej kariery. Czasami pracuje się latami, by dojść do takiego momentu. Remis, ostatnia sekunda, rzut na medal – jest to coś niewyobrażalnego. Był to także pierwszy medal mistrzostw Europy w historii naszej reprezentacji, więc tym bardziej jest to coś wyjątkowego. Było to niesamowite uczucie i wielka radość. Zresztą było to widać podczas transmisji, kiedy rzucili się na mnie koledzy. 

Pytam też o ten Paryż w kontekście kolejnych letnich igrzysk olimpijskich, które odbędą się właśnie w tym mieście w 2024 roku. Planuje pan “dociągnąć” do tej imprezy? 

– Jasne, że tak! 16 grudnia kończę 35 lat, a fizycznie czuję się bardzo dobrze. Cieszy mnie to, że zainteresowanie koszykówką 3×3 urosło. Pojawiły się duże firmy, które zaczęły nas wspierać w naszych działaniach. Taką firmą jest przede wszystkim Totalizator Sportowy, który przez najbliższe trzy lata będzie nas wspierał w przygotowaniach do kolejnych igrzysk olimpijskich. To daje nam bazę do tego, by przez te trzy lata umieścić polską federację jak najwyżej w rankingu. 

A jakie ma pan podejście do tych igrzysk olimpijskich w 2024 roku? Kwalifikacje olimpijskie odbędą się pewnie za 2-3 lata, a już teraz można zauważyć, że w innych krajach również zaczynają mocniej stawiać na koszykówkę 3×3. 

– My również będziemy starać się rozwijać i szukać nowych graczy do kadry. Koszykarze z drużyny U-23 wygrali w tym roku w Lidze Narodów i pokazali, że w koszykówce 3×3 mamy spore zaplecze i potencjał na kolejne lata. Bardzo fajnie się rozwijają i liczę, że za kilka lat będą stanowili o sile seniorskiej reprezentacji. Chcemy również zorganizować więcej turniejów wyższej rangi. Musimy pchać tę dyscyplinę w górę i mam nadzieję, że przy pomocy sponsorów nam się to uda. Fajnie byłoby, żeby Polska zdobywała kolejne medale w koszykówce 3×3. 

Tak szczerze, wierzył pan kilka lat temu, że koszykówka 3×3 ma szansę powieść się w Polsce? Chodzi mi o popularność, wizytę na igrzyskach itd. 

– Bodajże w 2018 roku ogłoszono, że koszykówka 3×3 ma zagościć na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Wtedy zaświeciła mi się lampka w głowie, że może mielibyśmy szansę się tam znaleźć. Rok później zdobyliśmy już brąz mistrzostw świata i zapewniliśmy sobie udział w kwalifikacjach olimpijskich. Teraz możemy śmiało powiedzieć, że 2021 rok był dla nas historyczny – udział w igrzyskach olimpijskich, a do tego medal mistrzostw Europy. To naprawdę może robić wrażenie. Wracając do pytania, nie przewidywałem, że będziemy odnosić takie sukcesy. 

Rozumiem więc, że nie żałuje pan odejścia od standardowej koszykówki?

– Broń Boże. Zawsze byłem typem człowieka, który nie ogląda się za siebie. Jestem pewny swoich decyzji. Śmiało mogę powiedzieć nawet, że była to najlepsza decyzja w moim życiu.  

 

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem