Łączą Nas Igrzyska – Mateusz Kusznierewicz. „Mój świat obrócił się o 180 stopni”

Zapraszamy do przeczytania trzeciej rozmowy z cyklu "Łączą Nas Igrzyska". Naszym kolejnym rozmówcą jest Mateusz Kusznierewicz, czyli złoty medalista igrzysk olimpijskich w Atlancie. Najlepszy polski żeglarz opowiedział między innymi o swoim największym sukcesie, ulubionych igrzyskach, a także o swojej działalności w biznesie.

Marcin Karwot, dziennikarz portalu “Łączy Nas Pasja”: Jak to jest zdobyć złoto igrzysk olimpijskich w wieku 21 lat? 

Mateusz Kusznierewicz, złoty medalista z Atlanty oraz brązowy medalista z Aten: To było doświadczenie porównywalne do lądowania na księżycu! Trafiłem emocjami, radością, spełnieniem na kosmiczny poziom. Dlatego przyszło mi do głowy takie skojarzenie. Wtedy dokonałem podboju nie tylko świata, ale także kosmosu. To było tym bardziej niezwykłe, że wcześniej nikt z polskich żeglarzy nie sięgnął po medal na igrzyskach olimpijskich. Wiedziałem, ile poświęceń oraz wysiłku włożyłem w przygotowywania do tych igrzysk, ale pokonanie wszystkich było dla mnie czymś niebotycznym. To była radość nie z tej ziemi.

Mnie co prawda w 1996 roku nie było jeszcze na świecie, ale robiłem research do tego wywiadu i znalazłem informacje, że pana złoto w Atlancie było wtedy dość niespodzianką. Czy pan liczył wtedy przed startem na to, że jest pan w stanie być na najwyższym stopniu podium? 

– Nie spodziewałem się wygrać, ale byłem na to gotowy. Przygotowywałem się z myślą o tym, by dać sobie szansę na zdobycie medalu. Nie byłem jednak stawiany w roli faworyta. Moje wcześniejsze wyniki i statystyki nie wskazywały na to, że na igrzyskach w Atlancie będę mógł odnieść taki wspaniały sukces. Wiele osób, a wśród nich ja, myślało, że Sydney oraz Ateny będą moimi igrzyskami. Natomiast to, że stało się to podczas moich pierwszych igrzysk w Atlancie było niezłą niespodzianką, również dla mnie.

Jak się czuje 21-latek po takich złotych igrzyskach? Czy nie bał się pan, że może odbić panu popularna “sodówka”?

– Oj, tak. Czułem to i również mnie to dotyczyło. Mój świat obrócił się o 180 stopni. Po igrzyskach doświadczyłem sytuacji, które mogłyby zawrócić w głowie niejednej osobie. W takim momencie można podążyć złą ścieżką. Ja jednak dobrze wykorzystałem to, co wyniosłem z domu. Moi rodzice wychowali mnie w normalny, zdroworozsądkowy sposób. Wiedziałem, że na sukces trzeba zapracować i nie można się wywyższać. Trzeba mieć szacunek dla innych i serdeczność, a także robić pewne rzeczy z umiarem i głową. Co prawda wykorzystywałem każdą okazję do tego, by skorzystać z tamtego magicznego czasu, to jednak z niczym nie przesadziłem. Poza tym, ja dość szybko wróciłem do treningu i to mnie mogło też uratować. Sport jest takim lekarstwem na różne głupie pomysły, które przychodzą do głowy w życiu, w młodości, czy też w okresie dojrzewania. Ja tak uważam do dziś. Dlatego dzieciaki i młodzież powinny się garnąć do sportu, bo to eliminuje to ryzyko.

Jak tak patrzę na innych naszych medalistów olimpijskich, to wielu z nich zapadło w cień. Mam wrażenie, że pan wykorzystał swoją popularność w 110 procentach i do dzisiaj pojawia się pan dość często w mediach. Czy dla pana było to trudne, by odnaleźć się w tym show-biznesowym świecie? 

– Chociażby ten wywiad jest dowodem na to, że cały czas jestem aktywny, mam pomysł na siebie i skutecznie realizuję swój plan (śmiech). Wszystko to, co dzieje się w naszym życiu jest efektem pewnych działań, pomysłów, planów i strategii. Ja taki pomysł na siebie mam i wszystko, co osiągam w życiu jest efektem mojej ciężkiej pracy. Znam osoby, które mają szczęście albo sporą pomoc z różnych stron i to też jest bardzo dobre móc to mądrze wykorzystać. Natomiast każdy pracuje na siebie i ja taki pomysł na swoją osobę mam. Realizuję go i mam z tego wielką frajdę i przyjemność. Daje mi to też niezwykły komfort działania – osiągam sukcesy w sporcie, w biznesie oraz w życiu prywatnym. Co tu więcej mówić, po prostu zasuwam. Budzę się o 5:30 i mam przyjemniość, że mogę coś interesującego kreować i to z ciekawymi ludźmi. Nie bierze się to jednak z niczego. Dlatego zachęcam wszystkich, by szukali swojej drogi, szans, inspiracji oraz dzielili się swoimi doświadczeniami, wiedzą do tego samego. Życie mamy tylko jedno i warto przez nie przejść w ciekawy sposób.

Wiem, że zdobył pan mistrzostwo świata w żeglarstwie w klasie Star w 2019 roku. Czy nie kusiło pana wtedy, by jeszcze spróbować wystartować na igrzyskach olimpijskich? 

– Nie i już tłumaczę dlaczego. Igrzyska olimpijskie wymagają pełnego poświęcenia. Byłem w sierpniu tego roku w Tokio. W roli mentora i trenera Zsombora Berecza, świetnego żeglarza z Węgier. Widziałem, jakie to jest niesamowite poświęcenie. Zsombor zdobył srebro i mieliśmy z tego wielką radość. Start na pięciu igrzyskach olimpijskich mi w zupełnie wystarczył, bo chciałem się też skupić na innych rzeczach. Mówię tutaj o biznesie, o moich dzieciach, czy o wspaniałej rodzinie. Przyszedł więc czas na zupełnie inne wyzwania. Jak jednak widać, ja cały czas się ścigam i nie muszą to być igrzyska olimpijskie. Jestem w stanie startować cały czas w mistrzostwach świata, Europy i innych regatach. Poza tym jestem kapitanem reprezentacji Polski na żeglarskim mundialu. Czuję się spełnionym olimpijczykiem. Mam trzy medale – złoto i brąz, oraz srebro w roli trenera. Wszystko gra.

A tak patrząc na te igrzyska olimpijskie na których pan był, to które się panu najbardziej podobały? Nie zerkając oczywiście na zdobycz medalową.

– Igrzyska w Sydney były po prostu wyjątkowe. To miejsce zresztą jest fantastyczne, jedno z moich ulubionych miast na całym świecie. Świetna organizacja i super atmosfera. Panowała tam taka pozytywna i cudowna energia. To były igrzyska, które zapamiętam z jak najlepszej strony. Bardzo ciekawe były też igrzyska w Pekinie, bo Chińczycy stanęli wtedy na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym. Zresztą, każde igrzyska wspominam inaczej. Jednak Sydney wybrałbym jako te najlepsze, aczkolwiek wynik miałem tam najgorszy, bo byłem głównym faworytem do zwycięstwa, a zająłem w Australii 4. miejsce. Jednak nic nie przebiło wyjątkowości i wspaniałości tamtych igrzysk olimpijskich w 2000 roku.

DARMOWY ZAKLAD 20PLN + BONUS 3333PLN
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

Wspomniał pan wcześniej o biznesie. Jak to się stało, że pan tak płynnie przeszedł z żeglarstwa do biznesu? 

– Sport uczy nas wielu cennych umiejętności –  pracy w zespole, wyznaczania celu, planowania, dobrej komunikacji, dawania sobie rady w trudnych sytuacjach, bycia przedsiębiorczym, punktualnym oraz dobrze zorganizowanym. Zauważyłem przez to, że te umiejętności będą również przydatne w biznesie. Zawsze mnie ciągnęło do tego, by być przedsiębiorczym i nie chciałem stać tylko na jednej nodze, dlatego uznałem, że mogę się też spełniać w tym obszarze. Teraz właśnie wykorzystuje te umiejętności pozyskane podczas sportowej kariery. A fakt, że płynnie udało mi się to zrobić było efektem planowania. Wyobraziłem sobie moje życie po przygodzie olimpijskiej i staram się teraz jak najlepiej to realizować. Myślę też jak wesprzeć innych sportowców, by mogli również przejść podobną transformację. Wydaję mi się, że jest to bardzo ciekawe, bo sportowcy są cenionymi pracownikami i przedsiębiorcami.

Patrząc z przymrużeniem oka, trudniejsze jest żeglowanie czy prowadzenie biznesu? 

– Dobre pytanie (śmiech). Z mojej perspektywy trudniejsze jest prowadzenie biznesu. To zajęcie na poważnie i na całego. W sporcie jest chyba miejsce na jakieś wpadki albo słabsze wyniki. Wydaję mi się więc, że prowadzenie szczególnie własnego biznesu jest trudniejsze.

Wspomniał pan wcześniej o żeglarskim mundialu. Trochę o tym czytałem, ale czy mógłby pan krótko opowiedzieć czytelnikom o tym wydarzeniu?

– W piłce nożnej mamy mistrzostwa świata raz na cztery lata, gdzie zakwalifikowane reprezentacje rywalizują o puchar. W żeglarstwie nie było dotychczas takiego wydarzenia. Mamy indywidualne mistrzostwa świata, ale nie mieliśmy jeszcze takiej grupowej, narodowej rywalizacji. Według klucza z piłki nożnej postanowiono to przenieść do żeglarstwa i dzięki temu w przyszłym roku będzie mieli pierwszą edycję takiego wydarzenia w tej dyscyplinie. Będą to 11-osobowe zespoły, a na starcie ma stanąć 56 państw. Będzie runda eliminacyjna, ćwierćfinały, półfinały oraz na samym końcu finał, który zaplanowano na 26 czerwca 2022 roku, a impreza odbędzie się w szwajcarskiej Genewie. Ja natomiast tak jak wspomniałem, będę kapitanem polskiej reprezentacji. Mamy obecnie szeroką grupę 40 utalentowanych żeglarzy, z czego dziesiątka zostanie zakwalifikowana do mundialu. Wśród nich są olimpijczycy, żeglarze z dużych łódek. Są tam oczywiście i kobiety i mężczyźni. Generalnie jest to młoda generacja polskich żeglarzy.

Wspomniał pan, że zdobył pan pierwszy medal olimpijski w żeglarstwie dla Polski. Czy od tego czasu coś się u nas ruszyło na dobre w tym sporcie? Wiadomo, medali przybyło, ale czy w przyszłości będzie ich coraz więcej? 

– Jest duża liczba klubów, które prowadzą obozy i szkolenia wśród najmłodszych. To jest najważniejsze, bo musimy mieć nowy narybek wśród najmłodszych. Następnie mamy żeglarstwo olimpijskie na małych łódkach, w tym windsurfing, kitesurfing. W Tokio Agnieszka i Jola zdobyły srebro, co ucieszyło nas bardzo. Polscy żeglarze startują też w regatach morskich i oceanicznych. Żeglują dookoła świata. Mogłoby być lepiej ale jest okej biorąc możliwości i ograniczenia jakie mamy w Polsce. 

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem