Kucharski zdradził, dlaczego Lewandowski nie wylądował w Realu. Ma to sens…

Cezary Kucharski przez wiele lat był menedżerem najlepszego polskiego piłkarza, którego swego czasu bardzo mocno łączyło się z transferem do Realu Madryt. Dlaczego Robert Lewandowski nie poszedł drogą Jerzego Dudka i na Santiago Bernabeu ostatecznie nie trafił? Wyjaśnienia ex-agenta stawiają całą sprawę w nowym świetle. 

Myślę, że zmieni klub. Nie wydaje mi się, żeby wziął nowego menedżera – co swoją drogą powinien zrobić już pięć lat temu, bo z całym szacunkiem, ale będąc jednym z najlepszych na świecie musisz pracować z najlepszymi na świecie – po to, by zostać w Bayernie – stwierdził w czerwcowym wywiadzie dla „Flash News” prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek.

Lewandowski klubu jednak nie zmienił, a ostatnio nawet mówi się o tym, że to w Bayernie Monachium zakończy karierę.

Idealnym rozwiązaniem na zmianę klubu wydawał się Real Madryt: dni Karima Benzemy po odejściu jego trenera-taty wydawały się być policzone, Cristiano Ronaldo przebąkiwał o odejściu i ostatecznie trafił do Juventusu, a cała drużyna była reorganizowana na nowo. Jej twarzą mógłby być Lewandowski, a poza tym klasowy napastnik jest na Santiago Bernabeu potrzebny jak tlen.

Opcja z Realem jednak nie wypaliła. Mówiło się, że być może po fatalnym mundialu albo po niezbyt udanych dla „Lewego” meczach półfinałowych w Lidze Mistrzów „Królewscy” stracili zainteresowanie naszym napastnikiem. To nie do końca prawda, co potwierdzają słowa Cezarego Kucharskiego w „Piłce Nożnej”.

PN: Przedłużenie kontraktu z Bayernem było potrzebne, Lewandowskiemu trudno wyrwać się z Monachium?

Kucharski: -Bayern był pierwszym wielkim klubem z topu, który uwierzył w Lewandowskiego, i gdy stał się tam wiodącym piłkarzem, złożył ofertę nie do odrzucenia. Gdybyście panowie stanęli teraz przed decyzją, wypełnić kontrakt za na przykład 30 milionów euro, czy podpisać nowy, umowę za 100 milionów, mając z tyłu głowy różne ryzyka w życiu, kontuzje, obniżkę formy, co byście postanowili dla zabezpieczenia przyszłości własnej i rodziny? Odpowiedź jest oczywista. Bayern miał siłę, wykorzystał ją. Robert podjął słuszną decyzję. Zmiana to zawsze ryzyko. W tamtym momencie Bayern miał wszystkie argumenty w ręku, Real nie był w pełni zdeterminowany do pozyskania Roberta. Wtedy najbardziej do tego transferu chcieliśmy doprowadzić my. 

PN: Co to znaczy, że Real nie był w pełni zdeterminowany, aby przeprowadzić transfer Lewandowskiego? 

Kucharski: – Mogliśmy walczyć o transfer, ryzyko było jednak takie, że nie przyniosłoby to efektu w postaci przejścia Roberta do Realu ani też podpisania nowego, dużo korzystniejszego kontraktu z Bayernem. W biznesie piłkarskim nigdy nie chciałem grać ryzykownie dla mojego klienta. Bo to może się różnie skończyć. Zresztą wtedy Real i Bayern mówiły jednym głosem: nie pokłócimy się o żadnego piłkarza. Ich relacje są ważniejsze niż jakikolwiek zawodnik. Te kluby rządzą piłkarską Europą, to był czas, kiedy Karl-Heinz Rummenigge z Florentino Perezem spotykali się poufnie i planowali utworzenie Superligi. W tamtym momencie Real nie zamierzał psuć relacji z klubem z Monachium. Ważniejszy był inny biznes. 

T0 nie tylko wyjaśnia wiele, jeśli chodzi o serial „Lewandowski w Realu”, ale znakomicie pokazuje też niejednowymiarowość operacji transferowych. Świat wielkiej piłki i rynku pozyskiwania zawodników nie ogranicza się do tego, że ktoś wykłada kwotę, wybiera piłkarza i go ma. Czynników wpływających na transfer jest o wiele więcej, co nawet przyznaje Kucharski w kontekście innych klubów:

– Do wielu klubów ma otwartą drogę. Rzecz w tym, że przeprowadzka do Francji nie odpowiadała jego żonie, przenieść się do Anglii nie chcieli oboje. Dla Roberta liczył się zawsze tylko jeden cel – słoneczna Hiszpania, Real Madryt – mówi „Piłce Nożnej”. Podkreśla też, że opuszczenie Monachium przez kapitana reprezentacji jest możliwe. Pytanie, czy to jest coś, czego nadal chce sam piłkarz?