Kubacki, Stoch, Żyła i… długo, długo nic

Gdy w 2011 roku karierę kończył Adam Małysz, coraz śmielej w jego buty wchodził Kamil Stoch, a w kolejnych latach uczeń wręcz przerósł mistrza. Gdy ten przestał regularnie wygrywać czy stawać na podium, pałeczkę przejął Dawid Kubacki. Ale on zaraz skończy 30 lat, a następców nie widać. Co dobitnie pokazuje decyzja polskiego sztabu trenerskiego przed konkursami w Zakopanem.

Polacy zaczęli żyć skokami narciarskimi na przełomie XX i XXI wieku, kiedy to pierwsze sukcesy świętował Adam Małysz. I praktycznie od 20 lat – z drobnymi przerwami – cały czas w światowej czołówce jest jakiś biało-czerwony, który walczy o najwyższe cele i dla którego warto śledzić kolejne zawody Pucharu Świata.

I zawsze, gdy któryś z nich kończy karierę czy schodzi z piedestału pojawia się pewien niepokój – czy znajdzie się odpowiedni następca?

Gdy w 2011 roku bogatą w sukcesy przygodę ze skokami kończył Małysz, na skoczniach coraz lepiej radził sobie Kamil Stoch, który miał już na koncie pierwsze zwycięstwa w zawodach PŚ. Wtedy można było być względnie spokojnym o to, że piękna tradycja będzie kontynuowana, a Polak wciąż będzie walczył o medale i inne trofea. Z czasem wręcz uczeń przerósł mistrza i zdołał osiągnąć to, co jego poprzednikowi się nie udało – wywalczył trzy złote medale igrzysk olimpijskich.

Gdy w ostatnich miesiącach orłowi z Zębu przestało iść tak, jak we wcześniejszych latach, odpalił Dawid Kubacki. W ubiegłym roku zdobył indywidualne mistrzostwo świata, a w tym triumfował w Turnieju Czterech Skoczni, od ośmiu konkursów nie schodzi z podium i pnie się w górę klasyfikacji generalnej. Kto wie – może powalczy nawet o Kryształową Kulę?

Jego dyspozycja to wielki plus ostatnich tygodni, ale wystarczy spojrzeć na polskie skoki nieco szerzej, by przekonać się, że wcale nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Aktualnie prym w naszej kadrze wiedzie trójka: Kubacki, Stoch i Piotr Żyła, który prezentuje wysoką, równą formę. Sęk w tym, że nie są już najmłodsi. Kubacki lada moment skończy 30 lat, a i tak z całej trójki jest najmłodszy, bo Stoch i Żyła urodzili się w 1987 roku – ten pierwszy ma jeszcze 32 lata, drugi kilka dni temu skończył 33. I niestety następców nie widać.

Stefan Hula, który jeździ z reprezentacją na kolejne konkursy, jest 33-latkiem. Nieco młodsi są Maciej Kot (28 l.) i Jakub Wolny (24 l.), ale oni prezentują wręcz katastrofalną formę i trudno się spodziewać, by w najbliższej przyszłości mogli stanowić o sile polskiej kadry. Ten drugi wpadł w tak duży dołek, że w ostatni weekend w ogóle nie pojechał do Titisee-Neustadt, gdzie zastępował go Aleksander Zniszczoł (25 l.).  Ale i on wypadł słabo, bo ani w sobotę ani w niedzielę nie był w stanie zakwalifikować się do rundy finałowej.

Problem jest nie tylko w kadrze A, ale i na jej zapleczu.

Już w najbliższy weekend odbędzie się prawdziwe święto skoków, bo Puchar Świata zagości w Zakopanem. Polacy jako gospodarz imprezy mieli możliwość wystawienia w kwalifikacjach aż dwunastu zawodników. I… nie skorzystali z tego przywileju. O konkurs główny powalczy „zaledwie” dziewięciu biało-czerwonych. W tym samym czasie czterech innych skoczków rywalizować będzie w Pucharze Kontynentalnym w Sapporo. Taka decyzja trenerów jest bardzo wymowna i świadczy jedynie o tym, że wśród młodzieży próżno szukać takich zawodników, którzy niebawem mogliby z powodzeniem startować w PŚ.

Co więcej zaplecze pierwszej reprezentacji słabiutko radzi sobie też w zawodach niższej rangi, czyli właśnie w Pucharze Kontynentalnym i FIS Cup. Polacy odgrywają tam wręcz marginalną rolę, dlatego na ten moment żaden nawet nie może marzyć o dołączeniu do kadry A.

Kłopot widzi też dyrektor-koordynator ds. skoków i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim, Adam Małysz: – Problem jest w młodzieży, która pojawia się, a następnie szybko odchodzi ze skoków narciarskich. Nie mamy z czego wybierać. Patrząc na skład kadr A i B, od lat są takie same… To ważne, aby zawodników było jak najwięcej, aby mieć możliwość wyboru. Chodzi o to, żeby ta selekcja była naturalna – przyznał były skoczek w rozmowie z portalem Skijumping.pl.

Gdy blisko 10 lat temu Małysz kończył karierę, można było być względnie spokojnym o spadkobierców jego sukcesów. Niestety coraz szybciej zbliża się moment, w którym oni też będą musieli zejść ze sceny. I istnieje poważne zagrożenie, że polscy kibice skoków na długo zapomną, jak smakuje radość z udanych występów rodaków na światowych skoczniach…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem