Kto wygra Premiership? Tego nie wie nikt !!!

Meczem Arsenal – Leicester swoje rozgrywki zainauguruje dziś najsilniejsza zdaniem wielu liga świata – angielska Premiership. W rankingu UEFA co prawda zajmuje drugie, za Hiszpańską La Liga – miejsce, ale to właśnie na wyspach intensywność spotkań jest najwyższa, gra najwięcej reprezentantów krajów, a w kluby – powiedzmy to wprost – wpompowane jest najwięcej kasy.

 

Preludium do zmagań w lidze angielskiej jest rokrocznie spotkanie o Tarczę Wspólnoty (w przeszłości Tarczę Dobroczynności itd.), czyli szeroko pojęty Superpuchar. W miniony weekend Arsenal potrzebował serii rzutów karnych, żeby pokonać aktualnego mistrza kraju, Chelsea. Pierwsze w tym sezonie derby Londynu pokazały, że nadchodzące rozgrywki Premiership będą niezwykle ciekawe. Przy okazji debiut serii jedenastek w systemie ABBA okazał się bardziej spektakularny niż debiut Alvaro Moraty w barwach The Blues (kwadrans na boisku i zmarnowany rzut karny).

W rozgrywkach angielskiej ekstraklasy mamy tylu faworytów, że można by nimi obdzielić wszystkie najlepsze rozgrywki ligowe świata i jeszcze zostałoby kilka drużyn…Przyjrzyjmy się szerokiemu gronu pretendentów.

Chelsea, obrońca mistrzowskiego tytułu to przede wszystkim genialny Antonio Conte jako manager i drużyna budowana na jego modłę. Zespół, w którym pierwsze skrzypce grali dotychczas bramkarz Thibaut Courtois,  niezmordowany pomocnik N’Golo Kante, skrzydłowy Eden Hazard oraz Diego Costa został wzmocniony jednym zawodnikiem w: obronie (Rudiger z Romy), pomocy ( Bakayoko z Monaco) i ataku (wspomniany Morata z Realu). Ubytki? Bez tragedii. Matić odszedł do MU, a zasłużony John Terry do Aston Villi. Ewolucja zamiast rewolucji. Chelsea nadaj będzie bardzo groźna.

Na stabilizację stawia także druga siła poprzedniego sezonu. Tottenham na rynku transferowym nie szalał, jedyny istotny ubytek to prawy obrońca Kyle Walker, drużyny nie wzmocnił nikt z pierwszych stron sportowych gazet. Wicemistrzostwo kraju było dla podopiecznych Mauricio Pochettino wielkim sukcesem, który trudno będzie powtórzyć, mimo zachowania praktycznie wszystkich kluczowych graczy.

Zupełnie innym tropem poszli brązowi medaliści poprzedniego sezonu, Manchester City. Pep Guardiola zachowywał się trochę jak 8-latek, który dostał od rodziców kartę kredytową w sklepie ze słodyczami. Kupował na lewo i prawo, niekoniecznie z ładem i składem. Efekt jego szaleństw? Do The Citizens dołączył Mendy (z Monaco 57 mln euro), Walker (z Tottenhamu, 51 mln), Silva (Monaco, 50 mln), Ederson (40 mln z Benfiki) i Danilo (30 mln, Real). Dwóch prawych obrońców (?!), jeden lewy, skrzydłowy i bramkarz za łączną kwotę ponad 200 mln euro. Pozbyto się, w większości przypadków za grosze, zawodników starszych i/bądź rezerwowych. Czy to wypali? Nie jestem co do tego przekonany…

O Liverpoolu pisaliśmy TUTAJ, przy okazji Audi Cup. Warto wspomnieć, że ekipa Jurgena Kloppa zlała gospodarza tego miniturnieju, Bayern Monachium, aż 3:0 (!!) , a w finale uległa w konkursie rzutów karnych Atletico Madryt. Wyniki u progu sezonu wielce obiecujące, warto też dodać, że niemiecki manager The Reds nie musi sprzedawać do Barcelony swojej gwiazdy, Coutinho, i prawdopodobnie tego nie zrobi. Stabilizacja i ponad rok pracy Kloppa na Anfield Road mogą i powinny przynieść rezultaty. Liverpool powinien być jeszcze groźniejszy niż w poprzednim sezonie. Czy na miarę mistrzostwa? Pomidor!

Z grzeczności należy wspomnieć także o Arsenalu i to nie tylko dlatego, że zespół sięgnął po wspomnianą na wstępie Tarczę Wspólnoty. Trener Arsene Wenger w poprzednim sezonie ogłosił, że po ponad dwóch dekadach pracy odchodzi z londyńskiego klubu, po czym…podpisał kontakt wiążący go z ekipą z Emirates Stadium na kolejne lata. Francuski manager tradycyjnie już będzie wyciągał z kieszeni nowych, uzdolnionych piłkarzy i na boiskach Premiership oszlifowywał ich na przyszłe gwiazdy światowego futbolu. My liczymy, że jednym z nich będzie Polak, Krystian Bielik. Atak Arsenalu wzmocnił za 53 mln euro czołowy napastnik Ligue 1, Alexandre Lacazette z Lyonu. Czy zrobi różnicę na miarę medalu ? Chyba jednak nie, ale skreślenie Arsenalu już na samym starcie byłoby po prostu nierozsądne.

Na końcu wymienimy Manchester United, o którym pisaliśmy TUTAJ przy okazji meczu o Superpuchar Europy. Czerwone Diabły uległy Realowi Madryt po zaciętym meczu, a Jose Mourinho jak zwykle miał pretensje do sędziów. Portugalczyk wciąż wierzy, że będzie w stanie zostać legendą klubu na miarę Sir Alexa Fergusona, ale droga do chwały jest w tym przypadku wyjątkowo kręta i wyboista. Przed The Special One i jego drużyną wyjątkowo trudny sezon, ale w gronie faworytów umieścić ją po prostu trzeba.

W ten sposób prawie jedna trzecia ligowej stawki liczyć się będzie w walce o tytuł. Czy może do nich dołączyć ktoś jeszcze? Sezon 2015/2016 i sensacyjne zwycięstwo Leicester pokazuje, że w tych rozgrywkach absolutnie wszystko jest możliwe i to różni ją od La Ligi, gdzie zwycięstwo kogoś spoza trójki: Real, Barcelona, Atletico jest, nomen omen, “nieRealne”.

Jakie są przewidywania bukmacherów z LV BET na dzisiejszy mecz otwarcia ? Faworytem jest oczywiście Arsenal, za zwycięstwo którego płaci się z przelicznikiem 1.52.  Remis to stawka 4.4, a wygrana Leicester 6.1 Pełna oferta LV BET na rozgrywki angielskiej Premiership TUTAJ!

Kto sięgnie po Mistrzostwo Anglii? Takie zakłady także przyjmuje LV BET – stawki można sprawdzić TUTAJ!

Komentarze