Kto wygra Eurovolley? Znamy półfinalistów

Niemcy, Belgia, Serbia i Rosja. To komplet półfinalistów trwających w Polsce Mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn. Każda z tych drużyn wystąpi jeszcze podczas turnieju dwukrotnie, a tylko jedna zakończy imprezę bez medalu. Należy jednak podkreślić, że do najlepszej czwórki każda z nich wkroczyła z klasą. Albo inaczej – wjechała z buta razem z drzwiami.

 

Jako pierwsza w strefie medalowej zameldowała się Rosja. Sborna zlała pogromców Polaków, czyli Słoweńców gładziutko, 3:0, w poszczególnych setach do 17, 19 i 19. Słoweńcy byli równie bezradni jak…Biało-Czerwoni, których sami ograli dzień wcześniej. A Rosja? Przed rozpoczęciem Eurovolley wszyscy mówili o nich jako o wielkiej niewiadomej, ekipie z ogromnym potencjałem. Jeśli wcześniej nie wiadomo było, na co ich stać, to teraz można już stwierdzić z czystym sumieniem – stać ich na wiele!! Ze złotem włącznie. Cztery wygrane mecze, zero straconych setów to ich dotychczasowy bilans w turnieju. Na tą chwilę to właśnie Sborna jest głównym faworytem bukmacherów z LV BET na wygranie całych Mistrzostw !! ( Oferta TUTAJ!)

Trochę dłużej o awans do półfinału powalczyć musieli Niemcy, ale i oni ostatecznie zwyciężyli, 3:1. Czesi to sprawcy największej sensacji fazy barażowej turnieju, ponieważ w walce o ćwierćfinał pokonali aktualnych jeszcze mistrzów Europy, Francję, 3:1. W spotkaniu z Niemcami nasi południowi sąsiedzi też pokazali klasę. Po porażce w pierwszej partii wygrali drugą wysoko, do 16, a w trzeciej długo prowadzili. Od czego jednak Niemcy mają Gyorgy Grozera? Głównie dzięki niemu udało się odwrócić losy trzeciego, jak się później okazało – decydującego dla losów meczu seta. W czwartej odsłonie Niemcy wygrali do 20 i całe spotkanie 3:1. To był dopiero trzeci set przegrany przez Niemców podczas Eurovolley i podobnie jak pozostali półfinaliści – do najlepszej czwórki awansowali bez porażki.

Największą niespodzianką turnieju jest obecność w strefie medalowej Belgii, chociaż tą drużynę już przed rozpoczęciem imprezy w rozmowie z Łączy nas Pasja komplementował szkoleniowiec Lotosu Trefla Gdańsk, Andrea Anastasi. Włoch najwyraźniej wiedział co mówi, typując Czerwone Diabły na…czarnego konia imprezy!

Belgowie wciąż zaskakują i absolutnie nie przeszkadza im, kiedy to kolejni rywale stawiani są w roli faworytów. Tak było w fazie grupowej w meczu z Francją, tak było w ćwierćfinale w spotkaniu z Włochami.

Azzuri w meczu otwarcia ulegli Niemcom w tie breaku, ale kolejne trzy spotkania wygrali już gładko, po 3:0 i w meczu z Belgią dawano im znacznie więcej szans na zwycięstwo. Tym czasem zgromadzeni w katowickim Spodku kibice przecierali oczy ze zdumienia. Czerwone Diabły wygrały pierwszego seta do 21, drugiego do 11 (słownie – do jedenastu!!!), a w trzecim wykończyli rozbitego rywala w końcówce, 25:23. Kolejna sensacja stała się faktem i coś nam podpowiada, że Belgia, na którą nikt nie stawia i która nie ma nic do stracenia, nie powiedziała w tym turnieju jeszcze ostatniego słowa.

Ostatnim półfinalistą jest zespół Serbii. Mówiło się, że kto wygra mecz otwarcia Mistrzostw na Stadionie Narodowym w Warszawie, będzie miał przed sobą otwartą autostradę do strefy medalowej i tak się właśnie stało. Podopieczni Nikoli Grbicia jedynie w fazie grupowej męczyli się trochę z Estonią (3:2), ale grupę A wygrali bezapelacyjnie, dzięki czemu awansowali bezpośrednio do ćwierćfinału. W nim drużyna z Bałkanów okazała się lepsza od Bułgarii, chociaż suchy wynik 3:0 nie mówi wszystkiego o przebiegu tego spotkania. Pierwsze dwie odsłony Serbowie wygrali po zaciętych końcówkach (do 21 i 22), a w trzeciej wygrali próbę nerwów, obronili kilka piłek setowych i zwyciężyli na przewagi, 30:28. Bukmacherzy LV BET to im, obok Rosjan, dają największą szansę na złoto.

Oferta LV BET na końcowe zwycięstwo w Eurovolley 2017 TUTAJ, a stawki na mecze półfinałowe – TUTAJ!

 

Komentarze