Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
W ostatnich tygodniach wielokrotnie zastanawialiśmy się, kto zostanie mistrzem Polski w sezonie 2017/2018. Przedstawialiśmy różne scenariusze, podawaliśmy argumenty świadczące za i przeciwko ekipom Legii Warszawa, Lecha Poznań i Jagiellonii Białystok. Za nami natomiast następna kolejka „tego szalonego wyścigu” po mistrzowską koronę, po której mamy ochotę rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady.

Kilka miesięcy temu w jednym z artykułów rzuciliśmy pomysł, żeby może nie przyznawać, do odwołania, tytułu mistrza Polski. W niektórych konkursach, najczęściej jeśli chodzi o wydarzenia z dziedziny kultury, takich jak na przykład Konkurs Chopinowski, dwukrotnie nie przyznano głównej nagrody. Po prostu nikt na nią nie zasłużył! Tak jak w Ekstraklasie…

Nie zasłużyła Legia

Po drugiej w tym sezonie zmianie trenera (albo „trenera” –  określenie chyba bardziej adekwatne) wydawało się, że aktualny mistrz kraju zaczyna prezentować się trochę lepiej. De facto od tego momentu zdobył Puchar Polski, a w lidze jeszcze nie przegrał. Niestety, wczorajszy mecz „na szczycie” pokazał, jak smutna, słaba i żenująca jest Ekstraklasa, jak bardzo ładne opakowanie medialne nie przystaje do ohydnego produktu, jaki za nią stoi. JEDEN CELNY STRZAŁ W CAŁYM MECZU ! JEDEN! SERIO? I to wcale nie autorstwa Legii, chociaż co to za różnica?

Czy Legia zasłużyła na mistrzostwo Polski? No nie… / fot. PressFocus

Oczywiście lista grzechów Legii oraz argumentów, dla których nie zasługuje ona na tytuł jest całe mnóstwo i nie ograniczają się one do jednego meczu w grupie mistrzowskiej. Klubem zarządza człowiek, który co prawda jest dobrym biznesmenem, ale kompletnie nie zna się na futbolu. Ciężko również stwierdzić, jakiego klucza używa, dobierając szkoleniowców. Wojskowi przegrali w tym sezonie już 11 spotkań, a w pozostałych trzech kolejkach z pewnością jeszcze postarają się „wyśrubować” ten wynik. Część zawodników ściągniętych do drużyny to pomyłka, a sztandarowym przykładem będzie tu oczywiście podstarzały Eduardo. Obrońcy tytułu piłkarskim potencjałem przewyższają resztę ligowej stawki, ale kompletnie nie potrafią tego udokumentować. Jeśli sięgną po mistrzostwo to nie dlatego, że byli najlepsi, tylko mniej kiepscy, niż konkurencja.

Nie zasłużył Lech

Bo nie potrafi wygrywać. W rubryczce „porażki” widnieje co prawda niższa cyfra niż w analogicznej w przypadku Legii, ale Kolejorz zdecydowanie zbyt często dzieli się z rywalem punktami, nawet jeśli jest lepszy i ma przewagę. Nie potrafi tego udokumentować i to jego największy grzech. Zaraz po nim jest nieumiejętność gry poza własnym stadionem, po wyjeździe ze stolicy wielkopolski Lech traci ponad połowę swoich piłkarskich atutów. Wydawało się, że po przełamaniu, jakie dokonało się w Krakowie, na finiszu sezonu będzie lepiej, ale…nie jest. Jako całość klub z Poznania wydaje się tworem znacznie mniej groteskowym niż Legia, widać tam jakąkolwiek myśl przewodnią, jakiś długofalowy plan działania, model biznesowy, nie szasta się bezsensownie pieniędzmi, jak w stolicy, ale wciąż czegoś brakuje. Jaj?

Skoro nie Legia, to może Lech? Też nie…/ fot. PressFocus

Podopieczni Nenada Bjelicy, gdy tylko temperatura meczu nieco podrośnie, gdy tylko stawka spotkania idzie w górę, tracą głowę, a nogi zaczynają im się plątać. Widać to podczas spotkań grupy mistrzowskiej, w konsekwencji czego Lech przegrał z Koroną i Górnikiem, a w Płocku tylko zremisował. Lech wciąż ma losy mistrzowskiego tytułu we własnych rękach. Wystarczy wygrać wszystkie trzy pozostałe do rozegrania mecze. Tylko tyle. Ale prawdopodobnie dla Kolejorza – aż tyle.

Nie zasłużyła Jaga

Pomijamy już fakt tego, co stało się z kibicami Legii przed „hitem” 34 kolejki, ale skoro Białystok nie radzi sobie organizacyjnie, to chociażby z tego powodu nie zasługuje na tytuł. Jaga to jedna z niewielu drużyn Ekstraklasy w tym sezonie, którą w poszczególnych fragmentach rozgrywek oglądało się z prawdziwa przyjemnością. Z pomysłem na grę, z pazernością na zwycięstwa, z przyjemnym dla oka, ofensywnym stylem. Pech drużyny ze stolicy Podlasia polega jednak na tym, że tytuł mistrza kraju przyznaje się za całokształt postawy na przestrzeni 9 miesięcy, a nie kilku kolejek. W tej chwili trudno powiedzieć, czy drużynę przerosła presja i oczekiwania kibiców, czy po prostu wyniki osiągane przez zespół w szczytowych fragmentach sezonu były na wyrost, ponad stan i zakłamały nieco prawdziwą wartość ekipy. Fakty są jednak takie, że wszystko szło dobrze do momentu porażki 1:5 w Poznaniu, a od tamtego meczu wszystko posypało się jak domek z kart.

Jaga mistrzem? Też jakoś nie za bardzo to widzimy… / fot. PressFocus

8 spotkań, tylko dwa komplety punktów, pięć porażek i niedzielny remis z Legią, dopełniający obrazu nędzy i rozpaczy jeśli chodzi o ocenę wartości obu tych drużyn. Przez chwilę wydawało się, że w Białymstoku jest szansa na życie po Probierzu, że zespół jest w stanie nie tylko powtórzyć, ale i poprawić historyczny wynik sprzed roku. I rzeczywiście, taki scenariusz wciąż jest możliwy, Jagiellonia wciąż może sięgnąć po mistrzostwo Polski. Ale czy na to zasłużyła? Mamy uzasadnione postawy, żeby sądzić, że nie.

Nie zasłużył nikt inny

Wahania formy, ograniczenia budżetowe oraz inne czynniki sprawiły, że do wymienionej trójki nie dołączyła żadna inna ekipa. W całej tej smutnej lidze powiewem świeżości są z pewnością wyniki osiągane chociażby przez Wisłę Płock czy Górnika Zabrze, czyli zespoły opierające swoje składy o młodych, polskich piłkarzy. Dla tych zespołów nagrodą byłaby przepustka do kwalifikacji do Ligi Europy i chętnie byśmy je tam obejrzeli, jako poligon doświadczalny dla tych właśnie, młodych chłopaków. Trudno natomiast oprzeć się wrażeniu, że ktokolwiek ostatecznie sięgnie po tytuł mistrzowski, ponieważ regulamin rozgrywek, w przeciwieństwie do wspomnianego już Konkursu Chopinowskiego, nie przewiduje braku przyznania pierwszej nagrody, po raz kolejny skompromituje naszą ligę na arenie międzynarodowej. Znów dostanie w ryj z zespołem z Kazachstanu, Azerbejdżanu bądź innej Mołdawii, ponownie będzie dla nas źródłem wstydu, frustracji i rozczarowania. Chciałbym się mylić, naprawdę. Do ostatecznych rozstrzygnięć w Ekstraklasie pozostały nam trzy kolejki ligowe. Kto sięgnie po tytuł? A co za różnica?