Kto komu? Prosimy o szlagiery i emocje!

Znamy już wszystkich ośmiu uczestników 1/4 Ligi Mistrzów. Większość z tych rezultatów można było się spodziewać, choć miały miejsce również niespodzianki, co jest już regułą na tym etapie turnieju. Czekamy na piątkowe losowanie, a sami w tym czasie spróbujemy zakręcić maszyną i wybrać pary, które z chęcią byśmy zobaczyli w akcji. Wybierzemy później też zestawienia, których nie mamy ochoty oglądać. Do działa!

Nie byliśmy w szkole najlepsi z kombinatoryki, ale skoro jest osiem zespołów i każdy może grać z każdym, to wnioskujemy, że wariantów jest naprawdę sporo. Wiadomo, że jedno zestawienie wzbudzi nasze większe zaintresowanie, drugie przejdzie jakby bez echa. Co musiałoby się jutro wydarzyć, żeby postronny kibic miał możliwie jak najwięcej powodów do radości? Które pary ćwierćfinałowe ucieszą go najbardziej?

Barcelona – Bayern

W 2013 roku miała miejsca masakra piłą mechaniczną – Bayern ograł Barcę w dwumeczu 7:0 i nie pozostawił złudzeń, kto jest najlepszy na świecie. Pamiętamy tamtą ekipę – matko, co oni grali. Jeden ważny, wspólny mianownik wtedy i dziś? Jupp Heynckes. To on zasiadał wtedy na ławce trenerskiej Bawarczyków i tak samo jest i tym razem. Na pewno mocniejsza jest dziś Barcelona, na pewno Bayern tak dobry nie jest. Czy obejrzelibyśmy takie spotkanie? Z pewnością. Pamiętamy, co działo się przed trzema laty. Messi wrzucił na karuzelę Boatenga, później przelobował Neuera, dzieła zniszczenia dokończył Neymar i Duma Katalonii zameldowała się w wielkim finale, który zresztą wygrała. Zwycięzca tej pary zwycięzcą całych rozgrywek? Całkiem możliwe!

Juventus – Real

Mamy nadzieję, że Realowi się nie przyfarci i trafi w kolejnej rundzie znowu na mocnego rywala. Juve rozkręca się, mimo że niebezpiecznie blisko w lidze za ich plecami jest Napoli. W Lidze Mistrzów – ograli Tottenham, choć mieli swoje problemy, ale po tym właśnie poznaje się klasowe zespoły. Jesienią na Camp Nou pogoniła ich 3:0 Barcelona, przed rokiem zawędrowali aż do finału, więc pewnie chcieliby powtórzyć ten rezultat. Byłby to rewanż za właśnie finał, a kibice kochają takie historie. Juve – Real? Jesteśmy na tak!

Sevilla – Manchester City

Zgoda, na papierze to City jest faworytem, ale załóżmy, że rewanż odbędzie się w Andaluzji. Jak trudno gra się na Pizjuan przekonało się ostatnio United. Wiadomo – pierwsze dwa zestawienia są bardziej nieprzewidywalne, ale coś czujemy, że Sevilla może w tym roku być bardzo groźna w Europie. W lidze idzie im ze zmiennym szczęściem, ale w Pucharze Króla zameldowali się w finale i na pewno nie pojadą do Madrytu na wycieczkę. W kontekście całego sezonu i 38 meczów Sevilla nie miałaby żadnych szans z Obywatelami. Tu wszystko jest możliwe. Szanse oceniamy na 30 do 70, a to mimo wszystko powinno dać nam kapitalne widowisko.

Czy Manchester City w końcu zaskoczy w Lidze Mistrzów?

Roma – Liverpool

Para, która najmniej by nas chyba interesowała, ale to może być naprawdę emocjonujące przedstawienie w dwóch aktach. Faworytem na pewno byłby Liverpool, ale oglądaliśmy ich ostatni ligowy występ przeciwko Manchesterowi United i momentami wyglądało to bardzo średnio. Pytanie, jaką zobaczymy Romę. Czy zwartą w defensywie i groźnie kontratakującą, czy bezzębną, do czego przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach. Znowu – faworyt w parze jest, ale z pewnością wszystko może się wydarzyć.

Czego byśmy nie chcieli zobaczyć?

Barcelona – Real

Tak, wiemy! My też chcielibyśmy to zobaczyć, ale jeszcze nie teraz. Pierwszy w historii finał Barca – Real? Na to ostrzymy sobie apetyty. W ostatnich czterech latach za każdym razem rozgrywki wygrywała któraś z tych ekip, więc mielibyśmy prawdziwy szlagier. Dodatkowo Real dwukrotnie wygrał LM w ostatnich dwóch sezonach, więc w spotkaniu tym byłoby sporo podtekstów. Wiadomo – gdyby te drużyny już dziś na siebie wpadły, to mielibyśmy pewność, że do takiego meczu dojdzie, ale… ryzykujemy, idziemy na całość. Czekam na klasyk w finale.

Manchester City – Liverpool

Zgoda – super mecz, ale przynajmniej dwa razy w sezonie na angielskiej ziemi mamy do czynienia z tymi spotkaniami, więc nie chcemy tego oglądać w europejskim formacie. Chcemy zobaczyć, jak mocna jest angielska piłka. Czy oni faktycznie zrobili progres i zajmą połowę miejsc w czwórce, czy tylko mydlą nam oczy i zaraz odpadną. Braterski pojedynek na tym etapie nas nie interesuje.

Juventus – Sevilla

Pełna polotu, wigoru oraz optymistycznie nastawiona do świata Sevilla kontra zimny, wyrachowany i skrupulatny Juventus. Teoretycznie konfrontacja tych dwóch stylów może się kibicom podobać, ale my chyba wolimy, żeby podobne do siebie żywioły zmierzyły się w 1/4. Mecze Juventusu są fajne dla koneserów futbolu i miłośników taktyki, ale nie zawsze są miłe dla oka. A Sevillę fajnie się ogląda, tam zawsze się dzieje. Nie chcielibyśmy tego zobaczyć.

Czy Szczęsny zagra jeszcze w tej edycji Ligi Mistrzów?

Bayern – Roma

Coś czujemy, że Bayern przejechałby się po Romie i tyle byłoby z emocji. Znając życie rewanż odbywałby się w Monachium i do najlepszej czwórki ekipa z Lewandowskim w składzie przystąpiłaby praktycznie niesprawdzona. Nie chcemy tego meczu, chcemy albo emocje i wyrównane boje, albo chociaż potyczki z podtekstami. Tu takowych chyba nie ma.

Kto na kogo trafi? Kto z kim zagra? Jak wylosują angielskie zespoły? El Clasico już w 1/4? Czekamy!

Pełna oferta LV BET na rozgrywki Ligi Mistrzów znajduje się po kliknięciu w baner.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem