Kto aktualnie nie ma głowy do Pucharu Polski?

Kiedy pod koniec listopada ubiegłego roku poznaliśmy pary półfinałowe Pucharu Polski, pisaliśmy, że lepszego zestawu z pozostałych w grze czterech zespołów nie dało się utworzyć. Minęły cztery miesiące, a rozgrywki wchodzą w decydującą fazę. Optyka nieco się przez ten czas jednak zmieniła.

Trzeba przyznać, że w napiętym do granic możliwości terminarzu na bieżący sezon ciężko było znaleźć dobry moment na rozegranie Pucharu Polski. Dla połowy zespołów pozostających w walce o to trofeum wyznaczone daty są korzystniejsze, niż dla innych. Arka i Legia wydają się mieć bowiem aktualnie ważniejsze rzeczy na głowie…

Przedwczesny finał? Niekoniecznie

Zaraz po losowaniu par pisaliśmy, że konfrontacja Legii z Górnikiem to przedwczesny finał rywalizacji o Puchar Polski.

To kapitalne zestawienie, nie tylko z powodu wielu kontrastów, o których pisaliśmy już w kontekście Legii i Górnika (…). Niemniej wygląda na to, że jeśli ktoś miałby wyrzucić głównego faworyta Pucharu Polski, czyli Legię, za burtę, to właśnie Górnik. Jeśli wziąć pod uwagę ligowe spotkania tych drużyn z bieżącego sezonu, to 3:1 w Zabrzu oraz skromne 1:0 w stolicy oznaczałoby, że w finale znalazłby się beniaminek… Jak będzie, przekonamy się w przyszłym roku, ale już teraz ostrzymy sobie zęby na ten dwumecz!

Jak wiele może się zmienić w piłce przez 4 miesiące widzimy dziś. Dwie najbardziej utytułowane drużyny w historii krajowego futbolu dalekie są aktualnie od formy, jaką prezentowały pod koniec rundy jesiennej. To, że beniaminem w końcu spuści z tonu było do przewidzenia. Stało się to prędzej niż później, a ostatnio Górnik stał się specjalistą od remisów. Trzy rezultaty 2:2, które ostatnio osiągnął, wiele mówi o stylu gry podopiecznych Marcina Brosza.

Górnik ma niebagatelny potencjał ofensywny, ale w decydujących momentach spotkań brakuje mu doświadczenia i boiskowego cwaniactwa. A to z kolei przekłada się na głupio tracone bramki i pewne wydawałoby się punkty wypuszczane z rąk. Z drugiej strony zabrzanie wydają się mieć jasną sytuację w tabeli przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego, więc mogą w stu procentach skoncentrować się na pucharowej potyczce. Górnicy teoretycznie nie walczą o podium, ale miejsce w grupie mistrzowskiej mają już zagwarantowane. Szkoleniowiec co prawda nie ma zbyt dużego pola manewru jeśli chodzi o rotację w składzie, ale właśnie ten spokój, ta koncentracja na najbliższym celu powinna być dziś atutem gospodarzy.

Legia uległa ostatnio w lidze Wiśle i Arce, a tytuł zdaje się uciekać jego obrońcom. Trzeba się skupić na Ekstraklasie, a tu trzeba grać jeszcze Puchar… / fot. PressFocus

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Legii. Warszawianie mają za sobą dwa fatalne występy, a mistrzostwo Polski wydaje się od nich oddalać. Ciężko powiedzieć, czy przyczyn kiepskiej postawy Wojskowych należy upatrywać w złym przygotowaniu fizycznym drużyny, słabej atmosferze w zespole czy nieodpowiednio dobranej taktyce. W każdym razie w najbliższą sobotę piłkarze Romeo Jozaka podejmują Pogoń i muszą to spotkanie wygrać, żeby mieć jeszcze nadzieję na lepszą pozycję wyjściową przed decydującą fazą sezonu. A że w tym sezonie nie dzielimy punktów, każde oczko może być na wagę złota. I to dosłownie. W każdym razie – w najbliższą sobotę Legia musi, Górnik może. Z takim przeświadczeniem łatwiej będzie podejść do dzisiejszej rywalizacji w Pucharze zabrzanom.

Wszystko możliwe

Troszkę podobna sytuacja ma miejsce w drugiej parze półfinałowej. Korona już plan minimum na ten sezon wypełniła i nawet jeśli w sobotę przegra we Wrocławiu ze Śląskiem, świat się nie zawali. Natomiast krajowy Puchar dla podopiecznych Gino Lettieriego stanowi nie lada okazję, żeby sezon zakończyć z czymś ekstra, czego nikt od nich nie oczekiwał. Dla niektórych piłkarzy kieleckiej ekipy to unikalna okazja, żeby otworzyć swoją prywatną gablotę z trofeami…

Leszek Ojrzyński będzie musiał się nagimnastykować, żeby pogodzić obronę Pucharu Polski z atakiem na grupę mistrzowską w Ekstraklasie / fot. PressFocus

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Gdyni. Arka nie tylko musi wygrać prestiżowe derby Trójmiasta, co w Ekstraklasie jeszcze nigdy jej się nie udało, ale i liczyć na korzystny układ wyników innych spotkań. Tylko w takim przypadku żółto-niebiescy mogą liczyć na awans do grupy mistrzowskiej, a co za tym idzie – automatyczne utrzymanie w lidze. Dlatego trudno będzie podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego w pełni skoncentrować się na środowej potyczce w stolicy województwa świętokrzyskiego. Co prawda szkoleniowiec w bieżących rozgrywkach pokazywał już, że grając praktycznie na dwie odmienne jedenastki jest w stanie odnosić zwycięstwa i pokonywać kolejne szczeble pucharowej drabinki, ale konfrontacja z Koroną wcale nie musi się zakończyć dla obrońców tytułu happyendem.

Cztery miesiące temu o tej parze pisaliśmy tak.

(…) zarówno Arka jak i Korona to drużyny nieobliczalne. Gdynian od kilku miesięcy nazywa się drużyną pucharową, bo kiedy mecz toczy się o konkretną stawkę, a przegrywający odpada, Żółto-niebiescy potrafią wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Do tego dochodzi jeszcze postać trenera Leszka Ojrzyńskiego, który nad morzem osiąga bardzo przyzwoite wyniki. Teraz przyjdzie mu się zmierzyć z drużyną, którą swego czasu, kilka sezonów temu, zmienił w słynną w całej Polsce „Bandę świrów”. W Kielcach wciąż nie jest w stu procentach normalnie, wciąż wszystko tam stoi na głowie, wciąż zespół spisywany jest na porażki i niezmiennie zadziwia cały kraj. Korona, jako autorski projekt Gino Litteriego, to już nie ekipa, która na murawę wychodzi jak do klatki podczas walki MMA, tylko dobrze poukładana taktycznie, świetnie wybiegana i grająca kombinacyjną piłkę drużyna, której nikt w kraju nie może lekceważyć.

O ile w przypadku Legii i Górnika musieliśmy nieco zrewidować poglądy sprzed 4 miesięcy, o tyle pod opisami drużyn z drugiej pary wciąż podpisujemy się obiema rękami. Czekają nas dwa ciekawe dni z Pucharem Polski. A wszelkie okoliczności towarzyszące tym meczom jedynie podnoszą temperaturę spotkań. Kto wywalczy bilet na Stadion Narodowy w Warszawie, przekonamy się już niebawem.

*

Stawki LV BET na spotkania Pucharu Polski

Górnik Zabrze – Legia Warszawa | Wtorek, 03.04.2018 | 18:00
Wygra Górnik: 2.65
Remis: 3.05
Wygra Legia: 2.55

Korona Kielce – Arka Gdynia | Środa, 04.04.2018 | 18:00
Wygra Korona: 1.94
Remis: 3.35
Wygra Arka: 3.7

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem