stójka
40%
60%
Jeśli o defensywę chodzi, obaj są tak samo słabi. Jednak ofensywa lepsza jest u Tyberiusza. Mierzył się co prawda ze słabymi rywalami, ale ładnie poruszał się (jak na swoją wagę) w oktagonie i dość dynamicznie zadawał ciosy, którymi kończył rywali. Jego uderzenia mają moc i jeśli trafi Pudziana, może wygrać.
parter
90%
10%
Gilotyna na ledwo żywym Tomaszu Czerwinskim nie jest żadnym wyznacznikiem parteru. Nawet nie była dopięta. W parterze prym wiedzie "Pudzian", który grinduje rywali i męczy ich swoim ciężarem ciała.
zapasy
90%
10%
Zapasy zdecydowanie po stronie Mariusza. Długa sylwetka Tyberiusza będzie idealna pod obalenia i Pudzianowski na pewno z tego skorzysta. Walka w stójce może być dla obu problematyczna więc gameplan Mariusza powinien wyglądać tak, że obala od pierwszych sekund pojedynku i męczy w parterze Kowalczyka, który po kilku minutach jest tak spuchnięty z racji dźwigania ciężaru Mariusza, że jego ciosy nie są już groźne. To właśnie zapaśniczo "Pudzian" ma największe szanse by to wygrać.
doświadczenie
90%
10%
"Pudzian" nie tylko ma więcej walk, ale też walczył w dalszych odsłonach pojedynku. 2 i 3 rundy nie są dla niego czymś nowym. Tyberiusz wszystkich kończył w pierwszych minutach, więc nie wie jak to jest walczyć powyżej 5 minut. Po drugie występował na FEN, który jest o wiele mniejszą organizacją niż KSW. Może złapać tremę widząc tylu ludzi, którzy kibicują jego rywalowi - bo publiczność na pewno będzie za "Pudzianem.
wytrzymałość
45%
55%
Ciężko coś powiedzieć o wytrzymałości Tyberiusza, ale Mariusz czasami upadał po ciosach i niezbyt dobrze je znosi. Kilka celnych uderzeń Czerwińskiego nie zachwiało jednak Kowalczykiem, więc daję mu ten kredyt zaufania, że lepiej przyjmuje ciosy na twarz.
forma
40%
60%
Pudzianowski jakoś rewelacyjnie nie wyglądał z Popkiem. Dostawał na twarz, ciosy zadawał chaotycznie, szedł jak taran. Kowalczyk przeciwnie - spokojnie starał się rozegrać bój i był bardziej skupiony i mniej porywczy. No i skończył w lepszym stylu kogoś groźniejszego niż Popek. Mariusz ma już swoje lata, więc ta forma nie będzie już lepsza, a przed Tyberiuszem czeka cały świat jeśli to on zwycięży w tym pojedynku.
czynnik x
80%
20%
Czynnikiem X w tym boju są zapasy "Pudziana". Jeśli będzie się do nich odnosił, to może spokojnie ugrać jednogłośną decyzję na swoje konto. Jeśli jednak będzie bić się w stójce, może zostać znokautowani jak poprzedni rywale Kowalczyka. Pytanie więc brzmi "jaki ma gameplan?". Dodatkowo będzie to dopiero czwarta walka Tyberiusza i od razu na Stadionie Narodowym przed ponad 50 tys. publicznością. Takie coś może solidnie przestraszyć nawet największych twardzieli jeśli nie są przystosowani do takich widowisk - a Pudzianowski już był w takich sytuacjach.

Jeden z najbardziej wyczekiwanych pojedynków gali KSW 39! Konfrontacja dwóch strongmanów! Jak poradzi sobie Mariusz Pudzianowski przeciwko Tyberiuszowi Kowalczykowi? Odpowiedź na to pytanie w naszej technicznej analizie!

Kiedy w 2009 roku Mariusz Pudzianowski stoczył pierwszą walkę w MMA, mało kto dawał mu szansę na zrobienie wielkiej kariery w tym sporcie. Główne – te bardziej rzetelne – argumenty mówiły o trudnym do zrealizowania przejściu ze statycznego podnoszenia ciężarów, do sportu bazującego najczęściej na dynamicznych zrywach. Jeśli ktoś całe życie kształtował mięśnie pod określony tryb pracy (w przypadku Pudzianowskiego pod dźwiganie), to nagłe używanie tych mięśni do eksplozywnych zrywów zapaśniczych i uderzeń, nie jest łatwą sprawą – a czasem wręcz niemożliwą. Dlatego też pojawiały się głosy, że Mariusz w MMA kariery nie zrobi.

Dziś mamy 2017 rok. Osiem lat po zawodowym debiucie, a “Pudzian” ma dziesięć wygranych walk. Co prawda ma też pięć przegranych, ale nie można powiedzieć, że całkowicie nie udało mu się przejście do nowej dyscypliny. Jestem wręcz zdania jego walki w MMA zmieniły obraz tego sportu w Polsce i to dzięki niemu teraz na Stadionie Narodowym będzie ponad 50 000 fanów oglądających jeszcze do niedawna niszowy sport. Przejście “Pudziana” do MMA sprawiło, że ludzie, którzy nie mieli pojęcia o tej dyscyplinie, nagle się z nią zaznajomili – albo ci co byli jej przeciwni, nagle spojrzeli na nią przychylnym okiem. Mieszane Sztuki Walki zawdzięczają więc naprawdę dużo strongmanowi. Warto więc nieco bardziej zagłębić się w sylwetkę zawodniczą naszego “Pudziana”. Poniżej techniczna analiza, zaczynając od boksu:

Mario nie jest bokserem i nigdy nim nie będzie. Stójkę ma mizerną. Ciosy jak opierał na uderzeniach zamachowych tak nadal opiera. Tutaj niestety zbytniego progresu nie zaliczył. Najsłynniejszy “cep”, to ten z walki z Rollesem Gracie (2015 rok):

Jednak podobną techniką popisywał się już w 2013 roku:

Jak i w walce z Popkiem…

Niestety ale powyższe ciosy są tragiczne. Niektóre z nich zadawane są na prawie prostym łokciu. Wszystko to oczywiście z racji ogromnej muskulatury oraz tego co napisałem już wcześniej – życia spędzonego na podnoszeniu ciężarów. Całe ciało Mariusza uformowało się w sposób nie pozwalający na zadawanie poprawnych technik bokserskich i nie jest to jego wina. Jednak pomimo słabej ofensywy, jego uderzenia nadal dużo ważą i jak cios siądzie, to może znokautować. Niestety “Pudzian” o ile więc na początku boju jeszcze koncentruje się na wyprowadzaniu ciosów prostych z nogi zakrocznej (co jest bardziej efektywne od tych zadawanych z boku, na prawie prostej ręce), tak już po dwóch-trzech minutach walki zaczyna właśnie rozdawać “weselniaki”, wchodząc w typową barową bójkę.

Dodatkowo defensywa “Pudzilli” również do najlepszych nie należy. Mario nie ma standardowej gardy, co zresztą przy takiej objętości mięśniowej na rękach, byłoby i tak trudne do wyegzekwowania. Czasami więc idzie na wymiany, co może się dla niego bardzo źle skończyć w konfrontacji z Tyberiuszem Kowalczykiem – zwłaszcza, że trafiali go praktycznie wszyscy poprzedni rywale. Nawet Popek:

Najsilniejszy człowiek na świecie, ostatnio coraz częściej kopie. Zwykle inicjuje low kicki, ale też kilka razy popisał się high czy middle kickiem. Kolejny raz jednak, odsłania się przy niskich kopnięciach dość znacznie, co wykorzystał choćby Oli Thompson:

Domeną Mariusza są więc zapasy i to w nich radzi sobie całkiem nieźle. Po latach stała się to jego sztandarowa płaszczyzna w MMA. Nic dziwnego, gdyż ani w stójce, ani w parterze aż tak wielkiego progresu nie zrobi jak właśnie w zapasach. Jego ogromna masa mięśniowa przeszkadza mu w pewnych aspektach, które są potrzebne by być sprawnym uderzaczem czy grapplerem. Zapasy są więc jego naturalnym sojusznikiem.

Pudzian stosuje obalenia za jedną oraz za obie nogi i robi to bardzo skutecznie. Często również stosuje wyniesienia przy siatce i wywraca swych rywali z klinczu. Ewidentnie mocno trenuje każdy element mogący pomóc mu w trudnej sztuce obaleń. Czy robi je dobrze? W zasadzie tak. Ruch ma opanowany, jednak w dalszym ciągu czasami dominuje rywali bardziej siłą niż techniką, co akurat nie jest złe, bo i tak liczy się skuteczność, a tą Mario ma w miarę dobrą. Rywale mają znaleźć się na plecach, czas mijać, a punkty lecieć.

Parter Mariusza to niestety tylko lay’and’pray. Zadaje ciosy z góry, ale i tak za każdym razem sędzia podnosi po jakimś czasie walkę do stójki, bo brak u niego aktywności lub obrażenia zadaje zerowe. Mariusz stosuje taktykę ciosów młotkowych czy krótkich sierpów będąc w gardzie przeciwnika.

Czy można mówić o jakimś wielkim przełomie w umiejętnościach Pudzianowskiego z uwagi na ostatni nokaut na Popku? Moim zdaniem nie. Zaatakował rapera zamachowymi ciosami tak jak czynił to w przeszłości tyle, że tym razem rywal był słabszy i nie wytrzymał naporu. Nie było tu więc niczego, czego nie robił dawniej – nie było tu lepszej techniki, ciosu zrodzonego z dobrej pracy na nogach czy tego typu spraw. To były po prostu “luje” z całej siły i nic więcej.

Aspektem cały czas wypominanym “Pudzianowi” jest jego kondycja. Raz ma ją lepszą, raz gorszą. Ostatni raz do drugiej rundy wyszedł rok temu w starciu z Marcinem Różalskim i tak duży odstęp między walkami w których dochodzi się do dalszych rund, bywa bardzo, bardzo szkodliwy. Zawodnik zapomina wtedy jak to jest przewalczyć 5 minut, by po krótkiej przerwie (minuta), znowu walczyć tyle samo minut. Jeśli ktoś szybko kończy w ringu, to dalsze odsłony pojedynku nie są jego naturalnym środowiskiem. Dlatego jeśli walka wyjdzie poza pierwszą rundę – można się obawiać o kondycję Mariusza. Jednak akurat w tej walce pocieszające jest to, że Tyberiusz to nawet nigdy nie był w drugiej rundzie! Wszystkich rywali kończył bardzo szybko. Dla niego więc to może być o wiele gorsza sytuacja.

Przeciwnikiem “Pudziana” będzie Tyberiusz Kowalczyk. Również były strongman, który do tej pory występował w organizacji FEN. Stoczył trzy walki więc mało co można wywnioskować z jego bojów, ale z pewnością kilka rzeczy możemy wychwycić:

1) Tyberiusz jest dynamiczniejszy niż Pudzianowski. Lepiej porusza się na nogach. Jest bardziej skoczny. Mimo swojej wagi i wzrostu, nie jest czołgiem na ringu i potrafi ładnie doskoczyć z ciosami i odskoczyć przed ciosami. Używa kolan, uderzeń podbródkowych, kopnięć niskich, czyli ma nieco większy arsenał od Pudzianowskiego.

2) Jest przy tym jednak tak samo odsłonięty jak atakujący Mariusz. Defensywa leży i kwiczy. Tak w zasadzie to przy takiej gardzie, obaj mogą się spokojnie znokautować nawzajem.

3) Kondycja jest jedną wielką niewiadomą. Ciężko powiedzieć coś o niej po tych kilku minutach walki. Nie dyszał jakoś znacząco i w miarę trzymał się w ringu. Jednak czas spędzony na walce jest u Tyberiusza zbyt krótki by powiedzieć coś o jego wydolności.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to ten, że Mariusz Pudzianowski zajedzie zapaśniczo słabszego rywala. Tyberiusz jest owszem, bardzo silny, ale raczej na pewno słabszy od “Pudziana” i ten pierwsze co zrobi to spróbuje obalić i tam w swoim stylu grindować. Tyberiusz na domiar złego ma taką budowę ciała, że łatwiej go obalić, co na pewno będzie wykorzystywał bardziej ubity Mariusz. W walce dwóch strongmanów, mimo wszystko faworytem słusznie został wybrany “Pudzian”. Nie tylko ma większe doświadczenie, ale przy tych samych błędach jakie obaj zawodnicy popełniają (brak gardy), wydaje się być zawodnikiem lepszym, który jeśli będzie przegrywał w stójce, zawsze może odnieść do zapasów i w parterze mocno wymęczyć Kowalczyka.

Komentarze