Krzysztof Ignaczak: Złoty środek bez złotego seta

W tym momencie nasi juniorzy idą w mistrzostwach świata jak burza, zresztą ostatnio wyładowań mamy w naszym kraju pod dostatkiem. Trzymajmy za nich kciuki, lecz pisać o nich zaczniemy, gdy ruszy walka o medale. Chyba to właśnie po krążki jechali do Czech? Jako dominatorzy w młodszych kategoriach wiekowych z pewnością liczą na złoto, nam pozostaje w nich wierzyć i ich wspierać. Zobaczymy, jak im pójdzie, a na chwilę wróćmy jeszcze do… PlusLigi.


Oczywiście sezon już za nami, kolejny dopiero na horyzoncie, jednak już teraz zapadają kluczowe decyzje. Szefowie PLPS i szefowie klubów ustalili bowiem, w jaki sposób będziemy grali w sezonie 2017/18. Co takiego postanowili?

Przede wszystkim, liga wreszcie została otwarta na sport – mamy bowiem spadki i baraż. Nareszcie! Co ta decyzja zmieni? Z pewnością poprawi rynkową sytuację tych najbardziej doświadczonych graczy, którzy ostatnio mieli problemy ze znalezieniem pracodawców.

Prezesi woleli zatrudniać siatkarskich dzieciaków, zamiast tych najbardziej doświadczonych (czytaj: droższych) graczy. Sami chyba widzieliście, że to raczej nie wpłynęło pozytywnie na poziom rozgrywek, już sam brak awansu do Final Four Ligi Mistrzów (po raz pierwszy od kilku sezonów) daje nam znać, że jest trochę słabiej.

Tak się zastanawiałem nad tym mechanizmem, który wcześniej powodował, że szefowie klubów zaczęli trochę oszczędzać. I muszę przyznać, że gdybym ja kiedyś był prezesem, to pewnie poszedłbym w ich ślady. Skoro nie było sportowych spadków, to można było dać grać juniorom, trochę przyoszczędzić w jednym roku, by w kolejnym zaatakować np. czwarte czy piąte miejsce. I stąd decyzje szefów, by bezstresowo budować zespół, oszczędzając na starszych graczach.

12

Komentarze