Krzysztof Ignaczak: Żelazna szóstka kluczem do sukcesu?

    W PlusLidze, przed startem play-off, zostało już tylko kilka niewiadomych. Jedno jest za to pewne – kolejny raz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdominowała rozgrywki i pewnie wygrała fazę zasadniczą. Dla mnie to ewenement, bo wcale nie jest tak łatwo skutecznie walczyć w naszej lidze, a do tego bić się w Lidze Mistrzów. Dlatego czapki z głów dla ekipy Ferdinando de Giorgiego!


    Zanim będę słodził, zwrócę jeszcze tylko uwagę na jeden fakt: ZAKSA na razie w tym sezonie ligowym, nie wygrała jeszcze z PGE Skrą Bełchatów i Asseco Resovią Rzeszów! Bilans małej tabelki z czołową czwórką nie byłby za dobry dla kędzierzynian. I to jest jedyne, o co można się przyczepić, bo ZAKSA z resztą ekip PlusLigi nie potrafiła się bawić w siatkówkę, tylko wychodziła i zdobywała punkty (aż 16 razy wygrywała 3:0!!!). A PGE Skra, czy Asseco Resovia gubiły punkty właśnie głównie gdzieś po drodze.

    Co jest fenomenem ZAKSY? W tym sezonie chyba praca, którą wykonano już przed rokiem i to, że utrzymano praktycznie cały skład. Widać wyraźnie, że ten zespół ma swój styl, własny pomysł na siatkówkę. Trener De Giorgi pokazał, że można zbudować coś bardzo solidnego i coś, co przetrwa próbę w PlusLidze czy Lidze Mistrzów.

    Tyle tylko, że ta solidna skała trochę się kruszy, gdy zabierzemy ze składu Kevina Tilliego. Francuz gra niesamowicie dobrze, jako przyjmujący i jako obrońca, na pewno w tych elementach jest lepszy niż nasz Rafał Buszek. Wiemy już jednak, że Tillie nie wróci do gry w tym sezonie i ZAKSA musi liczyć, że Rafał nadrobi gorsze przyjęcie, grą w ofensywie. Buchu to świetny gracz, więc liczę, że się uda, choć wiele też zależy od jego kolegów z drużyny. Bo Tillie był w stanie razem z Pawłem Zatorskim przykryć trochę w przyjęciu Sama Deroo, wydaje mi się, że Rafał już tego nie będzie potrafił i może być ciężej grać także Belgowi.

    Komentarze