Krzysztof Ignaczak: Żegnaj biało-czerwona koszulko!

    Jak już doskonale wiecie, wyjechałem z kraju by trochę porzucać stare kości. I tak wyszło, że zakończyło się to rzucanie mistrzostwem Anglii. Ucierpiało jednak na tym trochę moje „pisarstwo”, obiecuję więc, że teraz znowu nabierze tempa. Podobnie jak okres reprezentacyjny, który zaczyna wkraczać w moment startowy.

    Na początek idzie „Spodek” i mecz biało-czerwonych z Iranem. Niby tylko sparingowy, lecz dla mnie osobiście mający wyjątkowy charakter. Będzie to bowiem takie symboliczne powiedzenie dzięki, żegnaj biało-czerwona koszulko!


    Nowy trener, to i nowy zapał – polscy kadrowicze ciężko pracują w spalskich lasach, by dobrze zacząć sezon, który zwieńczą polskie mistrzostwa Europy. Zanim jednak zacznie się walka o punkty i tytuły, czeka nas mecz w świątyni polskiej siatkówki. Już w najbliższą sobotę walcie wszyscy drzwiami i oknami, ci którzy nie mogą, niech popatrzą w szklane okienko. Mamy bowiem do czynienia z wyjątkowym widowiskiem, pierwszym historycznym spotkaniem pod wodzą trenera Ferdinando de Giorgiego!

    Ukrytym smaczkiem, jak już pewnie wiecie, a jeśli nie, to spieszę wam donieść, będzie udział w tym spotkaniu osoby tak „zajebistej”, że postanowiono dać jej zagrać po raz ostatni, by już nigdy więcej nie pchała się na parkiet i nie wpierdzielała w pracę biało-czerwonym.

    Oczywiście mówię o mojej, najskromniejszej na świecie osobie. Będę miał zaszczyt po raz ostatni w życiu przywdziać biało-czerwony trykot, stanąć przed Wami i móc powiedzieć kilka słów podziękowania za te wszystkie lata spędzone na parkiecie.

    Będzie to trudny moment, bo trzeba będzie spróbować ukryć emocje, które się we mnie zrodzą. A sportowcem się człowiek rodzi i nim pozostaje do samego końca. Gdzieś w głębi duszy do ostatnich dni pozostaje u większości byłych zawodowych sportowców ta wiara, że jest się w stanie góry przenosić i ta sportowa chęć walki.


    Cóż, sam się zastanawiam, jak wyjdzie to starcie z Iranem, bo rzucanie się po parkiecie wychodzi mi już jednak słabiej, niż kilka lat temu. Być może zagram ostatniego seta (tylko który to będzie?), być może parę akcji? To jednak wtórna sprawa.

    Komentarze