Krzysztof Ignaczak: Uwolnili Krakena

Kolejne mecze za nami, bo liga zaczyna już pędzić, mamy teraz kolejkę w środku tygodnia. Poprzednią serię gier udało się w miarę nieźle wytypować, zaliczyłem tylko dwie pomyłki, co przy tak wyrównanych rozgrywkach trzeba uznać za sukces.


Bardzo ciekawiło mnie to, jak na tle wicemistrzów Polski z Rzeszowa wypadnie ekipa Indykpolu AZS. Spodziewałem się interesującego meczu i takim to starcie było. Byłem szczególnie ciekawy postawy Olka Śliwki, który jeszcze w poprzednim sezonie grał na Podpromiu. Widać było, że był ogromnie zmotywowany, a może nawet zdeterminowany, by dobrze zaprezentować się przed własną publicznością. Bardzo chciał pokazać, że ma wysokie umiejętności i na tyle duży potencjał, że jest w stanie grać na najwyższym poziomie. I faktycznie chyba tym ostatnim występem zamknął usta niektórym niedowiarkom, bo chłopak potrafi grać.

Źródło: http://eurosport.onet.pl/

Źródło: http://eurosport.onet.pl/

Musi jednak jeszcze wiele wody upłynąć, by ustabilizował formę. Wiadomo, że grając przeciwko Asseco Resovii chciał coś udowodnić, teraz taką samą nieustępliwość musi przełożyć na inne mecze. Przyznaję, że widziałem dla Olka dwa scenariusze na ten mecz: pierwszy to ten, w którym kilka udanych akcji go napędza (ten się ziścił) oraz drugi, że ta ogromna mobilizacja go przytłacza (na szczęście się nie spełnił). Cieszę się, że dobrze wypadł, bo miałem okazję z nim grać i wiem, że to bardzo ambitny i przede wszystkim pracowity chłopak. Liczę, że jeszcze nie raz o nim usłyszymy i to nie tylko na ligowych parkietach.

Wracając do meczu w Rzeszowie, to kluczową rolę odegrał w nim Kraken z Kanady. Widać, że Schmitt robi różnicę przy atakach z wysokiej piłki, a rozgrywający mogą grać w myśl hasła: jak trwoga, to do Boga.

Patrząc na nasze poprzednie typowanie, to pomyliliśmy się co do wyniku Polibudy. Nie byłem pewien i wybrałem Effector, jednak przyjezdni złapali drugi oddech. Wkurzyłem się także meczem w Jastrzębiu, bo trafiłbym dokładny wynik, ale gospodarze prowadząc 22:17 w trzecim secie potrafili jednak przegrać. Z drugiej strony takie rzeczy się zdarzają, ze swojego doświadczenia wiem o tym aż za dobrze.

Przypomnijmy choćby mecz turnieju finałowego Ligi Światowej, jak z identycznego stanu daliśmy ciała w starciu z Serbami. Jak to mawiają, piłka jest jedna, a bramki dwie…

Cieszymy się z pierwszej boiskowej wygranej Espadonu, po walce. Cieszy także coraz lepsza gra Cerradu Czarnych (tego wyniku nie trafiłem), który odbudował się po zwycięstwie nad LOTOSEM Treflem.

12

Komentarze