Krzysztof Ignaczak: Trójka ucieka, ale ma kto ją gonić

PlusLiga – liga nie tylko mistrzów świata, lecz także niespodzianek. Kolejne typy poszły mi się, żeby nie wyrazić się brzydko, walić… Trudno było przecież wyobrazić sobie, że GKS Katowice da sobie tak łatwo radę na wyjeździe z renomowaną już przecież ekipą LOTOSU Trefla Gdańsk. Czy ten wynik nazwać niespodzianką, czy może raczej normą, skoro wcześniej GKS pokonał także na wyjeździe Asseco Resovię?


Ekipa trenera Piotra Gruszki urasta moim zdaniem do objawienia tego sezonu. Nie mają żadnych gwiazd, jednak ich dobre występy tylko potwierdzają prawdę, że dobrym kolektywem czasami można zdziałać cuda.

Co do Jastrzębskiego Węgla, to oglądając ich spotkanie i mając możliwość jego komentowania wydawało mi się, że gospodarze z łatwością zwyciężą. Rywale z Lubina na początku spotkania grali przeciętnie, można powiedzieć nawet, że takie „lelum polelum”. Przed samy meczem z Tomkiem Swędrowskim zastanawialiśmy się, czy znowu nagrodę MVP zgarnie Hidalgo Oliva, jakby trochę zapominając, że po drugiej stronie siatki jest bardzo groźny rywal.

jastrzebski-wegiel-siatkowka-plusliga-laczy-nas-pasja

Życie pokazało, żeby nie spieszyć się z ocenami, bo Cuprum przełamało się w czwartym secie, a później triumfowało w tie-breaku. To może być dla nich przełomowy mecz, bo przerywa serię porażek, być może bez tego triumfu dla trenera Cretu, czy kilku graczy zacząłby się gorący okres.

Ale wygrali na trudnym terenie i teraz mogą odetchnąć. Zapewne gospodarzom byłoby łatwiej, gdyby mógł występować Maciek Muzaj, choć Patryk Strzeżek grał całkiem nieźle. Jastrzębski, w moim odczuciu nadal jest czarnym koniem tego sezonu, jednak gdy zgubi się jeden element, to ta harmonijka nie gra już tak idealnie i troszkę się zacina. Trener Lebedew szukał wprawdzie różnych rozwiązań zastępczych, jak choćby wprowadził Jasona DeRocco, ale te ruchy nie zapewniły mu zwycięstwa.

12

Komentarze