Krzysztof Ignaczak: To, co tygryski lubią najbardziej!

    Już za chwilę będziemy oglądać półfinały PlusLigi, i na pewno każdy kibic od dawna wypatrywał tej kulminacji, tego kluczowego punktu sezonu. Mamy wreszcie moment, na który z niecierpliwością czekają także siatkarze czy trenerzy, próbując przygotować szczyt formy. A ten szczyt będzie potrzebny bardzo szybko, bo w tym sezonie o sukcesie lub porażce zdecyduje tylko dwumecz i ewentualny złoty set. O tym systemie nie będę teraz się wypowiadał, bo wolę skupić się na tym, co najciekawsze, czyli sportowej walce. A zapowiada się ona niesamowicie!


    Mamy cztery zespoły, które w całym sezonie zasadniczym grały dobrą siatkówkę i które między sobą toczyły zacięte boje. Weźmy pod uwagę choćby starcia Jastrzębskiego Węgla z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, które kończyły się po tie-breakach. Niczego też nie można odmówić starciom PGE Skry Bełchatów z Asseco Resovią, bo od dawna są to tzw. mecze „podwyższonego ryzyka”. Zacznijmy więc trochę gdybać…

    Wszystko zaczyna się w piątek w Jastrzębiu, w niedzielę gramy w Łodzi. Co do pierwszego starcia, to będę miał przyjemność komentować dla Państwa mecz z Jastrzębia Zdroju. I już się nie mogę doczekać pierwszego gwizdka!

    Jastrzębie przez cały sezon nas zaskakiwało swą dobrą postawą, a widać było wyraźnie, że tej grupie udało się stworzyć kolektyw, w którym błyszczało kilka kluczowych postaci. Jednym z głównych aktorów tego widowiska, tym który dodał blasku grze jastrzębian, jest bez wątpienia Salvador Hidalgo Oliva. Pozostaje oczywiście pytanie, czy starczy mu pary, takiej jaką prezentował na początku rozgrywek?

    Jeśli to mu się uda i otrzyma także wsparcie grającego coraz lepiej, od powrotu po kontuzji, Maćka Muzaja, to kto wie, czy jastrzębianie nie staną się ścianą nie do sforsowania? Dołóżmy do tego Lukasa Kampę, którego jedni uważają za średniego rozgrywającego, inni za dużo lepszego niż średni – co by o nim nie mówić, to z pewnością idealnie wpisał się w schemat swojej nowej drużyny.

    Warto także zwrócić uwagę na aktorów drugiego planu, m.in. Kubę Popiwczaka. Młody libero został już dostrzeżony przez selekcjonera, a w sezonie PlusLigi prezentował zdecydowanie więcej niż średni poziom, wiele razy zachwycaliśmy się jego zagraniami. Jeśli w play-off utrzyma ten poziom, to z pewnością będzie jednym z filarów drużyny. Nie zapominajmy też o środkowych: Damianie (co go nie ma, bo…) i oczywiście Grześku Kosoku. Może w zwykłych statystykach tego nie widać, lecz już w bardziej rozbudowanych włoskich rankingach Grzesiek jest najbardziej efektywnym środkowym ligi po fazie zasadniczej. Pamiętam go jeszcze z czasów, gdy grał ze mną w Rzeszowie i wtedy też uważano go za jednego z lepszych na tej pozycji.

    Co do ZAKSY, to trochę napawa mnie obawami ich postawa w ostatnim meczu w Rzeszowie. Ale jednocześnie zadaję sobie pytanie, od kiedy zaczęli, i na ile ciężko, trenować przed fazą play-off?

    Nie jestem w stanie tego zbadać i odpowiedzieć. Zobaczymy też, czy po prostu nie zadziała zmęczenie, bo choć obie ekipy mają siedmio-filarowe składy, to jednak jastrzębianie nie grali w pucharach i mogli normalnie trenować, podczas gdy ZAKSA podróżowała. To może być spory atut gospodarzy. Zapowiadają się więc pasjonujące mecze, a ja tak sobie myślę, że Jastrzębski jest w stanie sprawić dziś niespodziankę. A w rewanżu może być kluczowy „złoty set”, czyli loteria.

    Komentarze