Krzysztof Ignaczak: Przewidywalny mistrz Polski

    Wprawdzie zakończył się sezon zmagań ligowych w Polsce, lecz ja muszę jeszcze parę razy rzucić swoje stare kości po parkiecie. Przyznam się, że mi to bardzo odpowiada! Na chwilę, w Londynie, wskrzesiłem swoją sportową karierę i znowu poczułem, że nic nie sprawia mi takiej radości, jak przebywanie na boisku. Występując nawet w zdecydowanie słabszej lidze niż PlusLiga nadal mam wielką radochę, celebruję każde wyjście na boisko, lubię „zapach” szatni czy fakt, że się porządnie zmęczę. Widać jestem sportowcem z krwi i kości i tej rywalizacji zawsze będzie mi brakowało. Tymczasem moim kolegom z PlusLigi, którzy właśnie skończyli sezon, chyba jednak tej gry mieli pod dostatkiem i z zadowoleniem udali się na urlopy…


    Widać na rozmaitych portalach społecznościowych, że chłopcy powyjeżdżali w różne ciepłe zakątki i zaczynają budować masę (ja ten etap mam już za sobą, teraz pracuję nad rzeźbą!). Zaczęło się leżenie i leniuchowanie, choć dla części z nich będzie wyjątkowo krótkie, gdyż wzywają ojczyzna i Ferdinando. Oczekiwania są duże, więc wakacje krótkie. Już 20 maja w Spodku biało-czerwoni zagrają z Iranem, a ja was wszystkich na to spotkanie serdecznie zapraszam, bo przy okazji będzie to moje pożegnanie z reprezentacją. Wpadnijcie, bo po raz ostatni założę biało-czerwony trykot i zaprezentuję się przeciwko mojej ulubionej drużynie – Iranowi.

    Wracając jednak do tego, co stało się w PlusLidze – ZAKSA po raz drugi z rzędu została mistrzem Polski. Bukmacherzy najpierw zdecydowanie stawiali na kędzierzynian, w trakcie jednak rozgrywek tych pretendentów zrobiło się więcej.

    Ostatecznie jednak ZAKSA po mistrzowsku rozegrała końcówkę sezonu i naprawdę ma co świętować. Prezentowali się najrówniej przez cały sezon, w ich grze, mówiąc po siatkarsku, było widać ciągłość i kontynuację.

    Byli też bardzo przewidywalni, czyli popełniali bardzo mało własnych błędów i świetnie wykonywali konkretne działania. Czapka z głowy dla Rafała Buszka, który wszedł do drużyny w bardzo trudnym momencie, po kontuzji Kevina i dał radę, był bardzo ważnym ogniwem zespołu.

    Komentarze