Krzysztof Ignaczak: Polscy kibice poniosą biało-czerwonych

Dosłownie kilka dni dzieli nas od kolejnego wielkiego wydarzenia dla świata siatkówki. Takim na pewno są mistrzostwa Starego Kontynentu. Nie od dziś wiadomo, że większość drużyn z czołowej dziesiątki na świecie pochodzi właśnie z Europy, i to właśnie u nas bije serce siatkówki (nie zapominając oczywiście o Amerykanach czy Brazylijczykach). W naszej części świata mamy bowiem wiele mocnych drużyn, lecz także sporo średniaków, które czasem mogą narozrabiać (patrz Słowenia). Szykuje nam się naprawdę pasjonujący turniej. Tym bardziej, że rozgrywany będzie u nas, w Polsce, gdzie na pewno dopiszą kibice, a atmosfera i organizacja będą doskonałe.

Dziś chcę jednak zastanowić się, czy fakt, że biało-czerwoni grają w domu może im pomóc jak choćby w trakcie mundialu w 2014 roku, czy raczej stworzyć dodatkową presję, która może przygnieść nasz nowo-budowany narodowy zespół?

************************************

Wiele razy już się zdarzało, że nawet najmocniejsze drużyny grające przed własną publicznością wcale nie miały jakiejś wielkiej przewagi, często nie udawało im się sięgnąć choćby po medal, o końcowym triumfie już nie wspominając. Jak wielka drużyna Brazylii, która u siebie nie może przełamać klątwy Ligi Światowej, znowu jej nie wygrywając. Tyle tylko, że jeśli popatrzymy na naszą sytuację, to porażkę w finale Euro Volley 2017 (jak Brazylia w ostatniej LŚ) wielibyśmy raczej w ciemno, prawda?

Dlaczego tak piszę? Bo biało-czerwoni nadal szukają swojego stylu, oblicza, widać, że nowy sternik obrał wprawdzie jakiś zdecydowany kurs, tylko że załoga chyba jeszcze nie do końca dostrzega zbliżający się ląd. Ale nie chcę marudzić, bo po Memoriale Wagnera są pewne pozytywy. Pamiętam, że z reguły wygrana w turnieju poświęconym pamięci trenera Huberta Wagnera dobrze wróżyła przed imprezą mistrzowską (choć oczywiście były wyjątki od tej reguły…). Tak czy inaczej, według mojej skromnej opinii to kluczowe będzie odpowiednie zestrojenie przyjęcia naszej kadry, chyba to ono może zdecydować o tym, jak duże powody do zadowolenia będą mieć polscy kibice. A ja wierzę, że te powody będą!

************************************

Wszystko zacznie się znowu na Stadionie Narodowym, a sześćdziesiąt tysięcy ludzi śpiewających Mazurka Dąbrowskiego to coś, co zapamiętujesz na całe życie. Przed trzema laty ten mecz na stadionie piłkarskim zapoczątkował fantastyczny turniej, który zakończył się dla nas wszystkich złotymi medalami mistrzostw świata. Miałem takie wrażenie, że nasi kibice, w naszym domu, ponieśli nas do walki i nam po prostu pomogli. I właśnie tutaj upatruję szans dla biało-czerwonych, bo o ile ci młodsi gracze mogą różnie zareagować na takie wydarzenie, na presję, dziesiątki tysięcy fanów i dziesiątki kamer, o tyle tacy ludzie, jak Michał Kubiak, Fabian Drzyzga, Dawid Konarski, Paweł Zatorski czy Bartek Kurek – grali już w swoim życiu mnóstwo ważnych meczów i ta cała otoczka nie powinna ich speszyć. Są przecież jeszcze młodzi a jednak już bardzo doświadczeni.

OK, powiecie że stadiony same nie grają. To prawda, ale… Nasi chłopacy znają nie tylko Stadion Narodowy, lecz także grali wiele razy we wszystkich obiektach, w których rozgrywane będą starcia podczas Euro Volley 2017. Chodzi o tzw. kubaturę, punkty odniesienia itd. Brzmi to może dziwnie, lecz w skrócie chodzi o to, że nasi nie muszą się do niczego dostosowywać, bo grają u siebie w domu. Rywale będą mieli trochę trudniej.

A propos domu. Kolejny raz mamy przykład na to, że nasza federacja dostaje do „zrobienia” wielką imprezę, bo kilka razy już udowodniła, że umie i potrafi. To dla nas jako kraju wyróżnienie i potwierdzenie, że potrafimy oczarować Europę.

Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy kochają siatkówkę na mecze, na pewno dostaną sporą dawkę emocji i myślę, że niezłego poziomu. Do zobaczenia na Euro Volley 2017!

Pozdrawiam, Krzysztof Ignaczak
LV BET, który jest sponsorem EUROVOLLEY POLAND 2017 przygotował specjalne kursy na mistrzostwa Europy. Pełna oferta znajduje się TUTAJ.

Komentarze