Krzysztof Ignaczak: Moje kości zostaną rzucone!

    Miałem okazję wziąć udział w niecodziennej konferencji prasowej, która odbyła się w Katowicach. Obok mojej skromnej osoby mieliśmy na niej pana Prezydenta miasta Katowice – Marcina Krupę, Prezesa fundacji „Aleja Gwiazd Siatkówki” – Pawła Wachowiaka i Łukasza Kadziewicza. Mam nadzieję, że gdy już dziś słyszycie o Alei, to kojarzy się wam ona w z wielką siatkówką, a przynajmniej powinna zacząć się kojarzyć. To bowiem właśnie ta fundacja stworzyła niesamowite widowisko, gdy żegnano Pawła Zagumnego, a do Spodka wpadły największe gwiazdy siatkówki. Teraz padł pomysł kontynuacji tego żegnania dinozaurów, a jednym z nich mam być ja.


    Dinozaurów na siatkarskiej emeryturze coraz szybciej przybywa, bo nieuchronnie się starzejemy, a mój rocznik nie tylko nie marzy już o grze w kadrze, lecz coraz częściej już w ogóle nie gra zawodowo. Mam takie nieodparte wrażenie, że wkrótce może zabraknąć terminów, by nas wszystkich jakoś pożegnać…

    Zapytano mnie, czy chciałbym żeby zorganizować moje pożegnanie z biało-czerwonymi? Pytanie mnie zdziwiło, bo przecież to oczywiste!

    Przez tak wiele lat reprezentacja Polski była dla mnie niezwykle ważna, a na dodatek ten mecz na do widzenia miałby się odbyć w naszej świątyni – w katowickim Spodku! To ta hala sprawiała, że biało-czerwoni odlatywali, to w niej wznosili się na wyżyny swoich umiejętności, to wreszcie w niej sięgnęli po tak upragnione złoto mistrzostw świata (z moim bardzo skromnym udziałem). Teraz spotkaniem w Spodku będę miał okazję w symboliczny sposób pożegnać się z kibicami. Nie miałem więc nawet chwili zawahania, przyjąłem propozycję od razu. Gdybym sam miał wybierać miejsce na pożegnanie z kadrą, to Spodek byłby zdecydowanym faworytem.

    Komentarze