Krzysztof Ignaczak: Medale widziane z wysp

    Minęły święta. Zawsze są dla mnie doskonałą chwilą na refleksje, tym razem zebrało mi się na jeszcze większe niż zwykle, bo po raz pierwszy w życiu spędziłem Wielkanoc poza Polską i bez spotkań z całą moją rodzinką. Jak pewnie wiecie, wybrałem się do Londynu by trochę „poodbijać” dla miejscowej IBB Polonii.

    Przyznam wam szczerze, że to trochę dziwne uczucie być daleko od rodziny, już wiem co czują sportowcy, którzy przez wiele lat żyli poza Polską i takie sytuacje, jak moja, były dla nich codziennością. Na szczęście miałem przy sobie moją małą rodzinę, a poza tym chłopaki z Polonii zadbali, byśmy się nie nudzili i by nie zabrakło nam polskich potraw i polskiej tradycji.

    Miałem więc czas, by pomyśleć o tym, co za nami, ale i przed nami, czyli o kluczowym tygodniu w PlusLidze – już w najbliższą niedzielę poznamy mistrza Polski!


    Zanim będzie znana najlepsza ekipa sezonu 2016/17, poznamy brązowych medalistów oraz ekipę, która w sporcie zajmie najgorsze z możliwych miejsc – czwarte. O te dwie lokaty będą się bić Jastrzębski Węgiel i Asseco Resovia Rzeszów.

    Ciekaw jestem, jak zachowa się i jak zagra ekipa z Rzeszowa? Z pewnością cele stawiane przed zespołem Andrzeja Kowala były z kategorii najwyższych, jednak fakt jest taki, iż żaden z nich nie zostanie zrealizowany: Resovia nie zdobyła Pucharu Polski, nie gra w ligowym finale i nie awansowała do Final Four Ligi Mistrzów. Czy zatem tej ekipie będzie się chciało bić o brąz?

    Wydaje mi się, wręcz jestem o tym przekonany, że rzeszowianie mają się o co bić i będą walczyć do upadłego! W kuluarach mówi się, że w klubie ma dojść do diametralnych zmian i także w tym upatrywałbym sporej szansy na to, że w starciach z Jastrzębskim, Resovia pokaże całą swoją siłę. Poza tym walka o brąz, to także walka o udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, każdemu więc graczowi z Rzeszowa, który zostanie na przyszły sezon w klubie, będzie dodatkowo zależeć, by móc pokazywać się w Europie.

    Resovia na pewno na papierze ma mocniejszy skład, lecz nie zapominajmy, jak dobrze przeciwko niej grał w tym sezonie Jastrzębski Węgiel – w lidze dwukrotnie wygrywał. Dodatkowo, jastrzębianie na pewno mają podrażnione ambicje po niezbyt udanych starciach z ZAKSĄ. Będą chcieli pokazać, że stać ich na dużo lepszą grę. W meczach przeciwko aktualnym jeszcze mistrzom Polski zjadły ich nerwy i własne oczekiwania. Teraz, na ostatniej prostej, mając świadomość, że w fazie zasadniczej ogrywali Resovię, może być podobnie, mogą wytworzyć zbyt duże ciśnienie. Ale moim zdaniem jastrzębianie wcale nie muszą, oni mogą!

    Komentarze