Krzysztof Ignaczak: Mamy wielki potencjał!

    Emocje po moim pożegnaniu z biało-czerwonymi powoli opadają, choć tak jak wam ostatnio pisałem, z pewnością na długo pozostaną w mojej pamięci. Grając po raz ostatni w kadrze miałem możliwość z bliska przyjrzeć się chłopakom w szatni, więc chcę się z wami podzielić tym, co dostrzegłem nowego.


    Piszę nowego, bo w tej drużynie jest wielu młodych chłopaków (oczywiście jest też wiele doskonale znanych nam twarzy) i przede wszystkim nowy selekcjoner Ferdinando de Giorgi. Każdy z nas zapewne się zastanawia, jak mu się poukładają te wszystkie klocki, co osiągnie nasza reprezentacja, jak będzie grała?

    Nie zapominajmy, że mimo tej licznej grupy młodzieży, to nasza kadra wcale nie przeszła jakiegoś trzęsienia ziemi. To nie jest tak, że biało-czerwoni nie mają potencjału, wręcz przeciwnie, jest on ogromny!

    Popatrzmy na sytuację w Europie, w innych drużynach narodowych, bo spore problemy mają choćby Bułgarzy, do prawdziwej rewolucji doszło w Rosji czy we Włoszech. Wierzę, że my mając bardziej stabilny skład, możemy coś w tym roku ugrać!

    Będąc w tej biało-czerwonej szatni, poczułem się niemal tak samo, jak debiutując dwadzieścia lat temu, zobaczyłem w tej młodzieży siebie sprzed laty, gdy dopiero stawiałem w reprezentacji pierwsze, nieśmiałe kroki. Oni mają marzenia i jasno określone cele, jak i ja miałem. No i bardzo wymagającego dowódcę, o czym moi koledzy zdążyli już usłyszeć od graczy ZAKSY, a także o czym mogli się już samemu przekonać.

    Trener De Giorgi ma zasady, których będzie się trzymał w bardzo stanowczy sposób, zarówno na boisku, jak i poza nim. A jak słyszeliśmy, te pozaboiskowe są naprawdę bardzo wymagające. A trochę plotkując, to sam „Fefe” ponoć nie zawsze lubił trenerów o twardej ręce. Ale jak widać, w końcu przejął od nich to, co najwyraźniej jego zdaniem przyniosło odpowiedni skutek…

    Komentarze