Krzysztof Ignaczak: Chcę zobaczyć pomysł na kadrę!

Jedno jest pewne – biało-czerwoni nie zagrają w tegorocznym turnieju finałowym Ligi Światowej. To z pewnością wielka szkoda, bo taki wyjazd mógłby nam przynieść wiele korzyści. Nic z tego jednak nie wyszło, a my mamy chyba jeszcze więcej pytań i wątpliwości, niż przed startem tej edycji „światówki”.


Trzeba zadać sobie pytanie, w którym miejscu się znajdujemy? Patrząc na całą fazę grupową LŚ, to na pewno początek był zdecydowanie bardziej obiecujący – wygraliśmy z mistrzami i wicemistrzami olimpijskimi! To bardzo zaostrzyło nam apetyty na dalsze występy drużyny Ferdinando de Giorgiego. Później jednak było już tylko gorzej.

Zacząłem się zastanawiać, na ile prawdziwe, czy miarodajne są głosy, że nasi siatkarze bardzo ciężko trenowali, że być może te obciążenia były zbyt duże i na koniec odcięło im prąd? Nie wiem, bo sam czytałem wypowiedzi selekcjonera, który przekonywał, że te obciążenia są takie same lub bardzo podobne, jak w innych drużynach – po prostu wszyscy najlepsi dziś tak samo ciężko pracują.

Na pewno jednak widziałem, jak bardzo falowała gra biało-czerwonych. Popatrzcie choćby na młodą ekipę Rosji, która zaczynała kiepsko, jednak z każdym kolejnym meczem grała coraz lepiej. Zresztą większość drużyn w tej edycji LŚ tak miała – po momencie zgrywania, nadchodziła lepsza gra. A u nas? U nas raz były góry, a raz doliny.


Nie chcę wystawiać cenzurek chłopakom, bo przecież to dopiero początek sezonu reprezentacyjnego. Nie zapominam przecież, że celem numer jeden w tym roku są polskie mistrzostwa Europy. Każdy zawodnik ma świadomość tego, jak grał w tej Lidze Światowej, każdy z nich analizował swoją grę i dyspozycję, każdy dobrze wie, ile może, i ile powinien od siebie oczekiwać.

12

Komentarze