Krzysztof Ignaczak: Blaski i cienie półmetka PlusLigi

Święta Bożego Narodzenia to także czas podsumowań, a w PlusLidze mamy właśnie półmetek. Oczywiście nie chodzi o licealną czy studencką zabawę, lecz połowę fazy zasadniczej. Aż się prosi o parę zdań, które przypomną to, co działo się w piętnastu dotychczasowych kolejkach.


Na czele chyba nie mamy niespodzianki, bo prowadzi ZAKSA, czyli mistrz Polski. Grała najrówniej, choć warto zwrócić uwagę, że wprawdzie przegrała zaledwie dwa razy, jednak były to porażki dotkliwe. Poniesione z najgroźniejszymi rywalami, czyli Asseco Resovią Rzeszów i PGE Skrą Bełchatów. Z resztą ekip PlusLigi kędzierzynianie radzili sobie bardzo pewnie, żartowaliśmy, iż w tych meczach nie potrafili się bawić w siatkówkę, tak bardzo dominowali nad rywalami. Pozostaje jednak ta rysa na szkle, bo w moim odczuciu w wielkim finale ZAKSA zmierzy się albo z Resovią, albo ze Skrą. A po pierwszej rundzie to ci dwaj rywale mają przewagę psychologiczną, bo wygrali z ZAKSĄ i to u niej w domu.

Patrząc na tabelę półmetka, to wykreowała nam się czołowa piątka, która walczy o miejsca w półfinale play-off. Do wielkiej trójki dołączyły Jastrzębski Węgiel oraz Indykpol AZS Olsztyn. Ta pierwsza ekipa grała rewelacyjnie, teraz dostała trochę zadyszki, bo zabrakło kontuzjowanego Maćka Muzaja. Być może przerwa świąteczna będzie dla nich jak zbawienie, a po niej znowu Hidalgo będzie dolewał Olivy do ognia. Warto jednak pochwalić także olsztynian, którzy zresztą właśnie pokonali Jastrzębski w meczu szesnastej kolejki. Te dwie ekipy są z pewnością bardzo jasnymi punktami tego sezonu.


Nie wszyscy jednak zachwycają, z pewnością więcej spodziewaliśmy się choćby po ekipie LOTOSU Trefla Gdańsk. Z drugiej jednak strony zdaję sobie sprawę, że ta drużyna przeszła metamorfozę, tracąc trzech liderów. Odbudowa struktury zespołu nie jest tak łatwa, tym bardziej, że postawiono w dużej mierze na mniej doświadczonych graczy. Choćby Damiana Schulza, który próbuje zastąpić Murphy’ego Troya. Polski atakujący musi się oswoić z faktem, że teraz to na niego zwrócone są wszystkie oczy i to, że na nim spoczywa ciężar zdobywania najważniejszych punktów.

cuprum-lubin-laczy-nas-pasja-igla-z-pasja

Wspomnę też o ekipie Cuprum Lubin, która zajmuje na razie szóste miejsce i miała znakomite momenty, jednak ich gra zbyt często falowała – potrafili pobić wicemistrzów Polski, by niedługo później przegrać u siebie z Cerradem Czarnymi Radom. Ciekaw jestem, jak trener Cretu poradzi sobie z tymi wahaniami w drugiej rundzie?

Jakimś rozczarowaniem jest z pewnością postawa ONICO AZS Politechniki, która przed sezonem zapowiadała ambitną walkę o miejsce w czołówce. Tymczasem na półmetku skończyło się miejscem nawet poza pierwszą dziesiątką…

Rozmawiałem z trenerem Bednarukiem i on przyznał, że oczekiwania to jedno, ale trzeba też spojrzeć na fakty – skład z poprzedniego roku niemal się nie zmienił, właściwie tylko Andrzej Wrona zastąpił Bartłomieja Lemańskiego. Do tego doszła jeszcze kontuzja Pawła Zagumnego i zrobiło się średnio.

12

Komentarze