Brawo, brawo, brawo!! Kamil Stoch wytrzymał presję i obronił tytuł mistrza olimpijskiego z Soczi, który cztery lata temu wywalczył na skoczni dużej. Polak o 3,4 punktu wyprzedził Andreasa Wellingera, a trzecie miejsce zajął Robert Johansson!

W związku z sobotnim konkursem wszyscy w Polsce mieli duże oczekiwania, liczyliśmy, że w końcu nasz kraj pojawi się w klasyfikacji medalowej. Zresztą Kamil Stoch wydawał się być głównym faworytem do złota, liczyliśmy też na niespodziankę ze strony pozostałych naszych rodaków. Co ważne, prognozy pogody były optymistyczne, wiatr nie przeszkadzał w sprawnym przeprowadzeniu zawodów, więc konkurs miał być sprawiedliwy, mniej loteryjny, niż przed tygodniem.

Najciekawszym wydarzeniem początku konkursu był niestety upadek Włocha Bresadoli, który skakał jako szósty, oraz występ startującego chwilę wcześniej ponad 40-letniego Janne Ahonena, który prowadził dobre kilkanaście minut. Dopiero wówczas kolejność w czołówce zaczęła się zmieniać.

Pierwszą, naprawdę godną odnotowania próbą była odległość startującego w środku stawki Ryoyu Kobayashiego, który zaliczył aż 135,5 metra i znacznie, bo o kilkanaście punktów wyprzedził wcześniejszych zawodników.

Przeskoczył go i to o prawie 5 metrów Michael Hayboeck (równe 140 metrów). Niestety, Maciej Kot, który na belce startowej zasiadł chwilę później, nie zbliżył się nawet do tej odległości (128,5 metra), ale udział w drugiej serii zapewnił sobie bez problemów.

Lepiej poradził sobie Stefan Hula, który do Austriaka co prawda nie doskoczył, ale 132 metry dały mu na daną chwilę piątą lokatę.

Jeszcze lepiej poradził sobie Dawid Kubacki, który skoczył 134,5 metra. Ponieważ startował z niższej belki niż Hayboeck, ta odległość dała mu miejsce tuż za liderem, ale ze stratą jedynie 3 punktów! Chwilę później przedzielił ich Robert Johansson, a pozostali Norwegowie, Forfang i Tande poradzili sobie słabiej. Tuż za Hayboecka wskoczył mistrz olimpijski ze skoczni średniej, Andreas Wellinger, a zawiódł Richard Freitag, który wypadł poza czołową dziesiątkę. Przyszła kolej na Kamila Stocha. Co prawda odległość nie była najdłuższa, ale noty za styl – zdecydowanie najwyższe w pierwszej serii. Do wyniku zaliczono mu trzy razy po 19,5 punktu, a Polak wskoczył na pozycje lidera! Przed drugą serią na piątym miejscu był Dawid Kubacki, z niewielką stratą do podium, Stefan Hula dwunasty, a Maciej Kot siedemnasty.

Drugą serię rozpoczął Janne Ahonen, ale przed próbą Macieja Kota skoki pozostałych zawodników nie były ani zbyt długie, ani…zbytnio nie interesowały polskiego kibica.

Pierwszy z Polaków uzyskał 129,5 metra i minimalnie przegrał z dwoma Słoweńcami: Damjanem i Bartolem.

Znacznie w drugiej serii poprawił się Daniel Andre Tande, który zaliczył drugą najdłuższą odległość konkursu (138,5 metra), dzięki czemu nadrobił kilkanaście pozycji, a jak się później okazało  – zakończył rywalizację na 4 miejscu. Niestety, wyprzedził także Stefana Hulę, który osiągnął odległość 129,5 metra i osunął się o cztery pozycje w dół.

Prowadzącego Norwega nie mogli wyprzedzić między innymi Forfang, Prevc, Kobayashi i, niestety, także Dawid Kubacki, który uzyskał jedynie 126 metrów. W końcu Tande wyprzedził jego rodak, Johansson, a następnie mistrz olimpijski Andreas Wellinger, który uzyskał aż 142 metry i był już pewny miejsca na podium. Ciśnienia nie wytrzymał Michael Hayboeck, który spadł na piątą lokatę.

Presja na Polaku była niesłychana, ale on po raz kolejny ją wytrzymał. Po raz drugi zadecydował styl, ponieważ odległość była prawie o 5 metrów krótsza, niż u Niemca. Skoczek z Zębu utrzymał jednak przewagę punktową.

To trzeci złoty medal olimpijski Kamila Stocha w karierze! Srebro dla mistrza ze skoczni średniej, Andreasa Wellingera, brąz – drugi na tych Igrzyskach, dla Roberta Johanssona. Pozostali Polacy: Dawid Kubacki dziesiąty, Stefan Hula piętnasty, Maciej Kot 19.

Kolejna porcja emocji związanych ze skokami w poniedziałek, podczas zawodów drużynowych. Jak wyglądałaby ta rywalizacja, gdyby podliczyć dzisiejsze wyniki z konkursu indywidualnego? Zdobylibyśmy brąz.

Jako drużyna jesteśmy jednak mocniejsi, niż indywidualnie, liczymy więc na zaciętą walkę o czołowe lokaty!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem