Krajobraz po klęsce – Eurobasket już bez Polaków

Biało-Czerwoni to etatowy uczestnik Mistrzostw Europy w koszykówce. Niestety, w imprezach tych stale zawodzą. Polaków po raz kolejny zabraknie w najlepszej szesnastce Eurobasketu. I nieobecność Marcina Gortata i Macieja Lampego nie jest tu dla nas żadnym usprawiedliwieniem.

 

Zresztą nasz „jedynak” w NBA po naszym odpadnięciu z turnieju, zapewne bez większej satysfakcji, tweetował w następujący sposób:

W meczu o wszystko, w spotkaniu ostatniej szansy przeciwko Grecji długo na swoich plecach niósł nas Damian Kulig, który wcześniej zawodził, ale tym razem miał dzień konia. Po świetnej pierwszej kwarcie Biało-Czerwoni fatalnie zagrali w drugiej, po trzeciej, dającej nadzieję odsłonie kompletnie pogubili się w czwartej. Polacy przegrali ten mecz tak, jak wszystkie pozostałe na tym turnieju: fragmentami prezentowali się przyzwoicie, mieli przebłyski, ale na dłuższą metę byli słabsi od Słowenii, Finlandii, Francji i Grecji w niemal każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Wyniki pierwszej reprezentacji zawsze były i będą wypadkową ogólnego stanu polskiej koszykówki. Można się więc domyślić, że nie jest kolorowo…

Co jest nie tak? Oto kilka szybkich wniosków.

1/  Nasi zawodnicy nie potrafią grać pod presją. Najlepiej Polacy zaprezentowali się w meczu z Francją, gdzie „nie mieli nic do stracenia”, nikt na nich nie stawiał, a wręcz przeciwnie – jeszcze przed pierwszą syreną postawiony został na nich krzyżyk. Gdy grali na luzie, wychodziło znakomicie, zbudowali przewagę kilkunastu punktów. Kiedy jednak pojawiła się szansa na zwycięstwo, kiedy rywale przycisnęli, rzucając na szalę wszystkie swoje umiejętności – w naszych szeregach pojawił się ten dziwny paraliż, zaczęły mnożyć się proste błędy, głupie straty i rzuty przestrzelone z czystych pozycji. Polacy tylko raz w starciach z lepszymi drużynami (nie licząc outsidera, Islandii), wygrali czwartą kwartę lub końcówkę meczu (w dawno już przerżniętym meczu ze Słowenią). Porażka z Finlandią niedługo obrośnie legendą (9 punktów przewagi na niespełna 1,5 minuty przed końcem), z Francją przegraliśmy dwie ostatnie kwarty, wczoraj z Grecją w czwartej odsłonie było 10-25! Presja za każdym razem w kluczowych momentach pętała nam nogi.

2/ Brak liderów drużyny. We wspomnianych końcówkach brakowało kogoś, kto potrafiłby pobudzić kolegów do walki, poderwać, wlać w ich serca wiarę w pokonanie rywala. O ile sportowym liderem na parkiecie wydawał się Adam Waczyński, kto zna prywatnie „Wacę” wie, że nie jest to chłopak, który w momencie prawdy krzyknie na kolegów, ustawi w szeregu, w żołnierskich słowach wytłumaczy jak powinna wyglądać gra. Tak, tutaj bardzo brakowało Marcina Gortata, nawet nie pod względem sportowym, ale mentalnym, z jego amerykańskim, pozytywnym myśleniem, wolą walki do ostatniej sekundy i wiarą w zwycięstwo.

3/ Nasza liga jest słaba. Jeśli o naszych piłkarskich ligowcach mówi się, że się kopią po czołach, to co można powiedzieć o zawodnikach z TBL? Oczywiście oni byli tylko uzupełnieniem składu, ponieważ trzon drużyny gra w ligach zagranicznych, ale zmiennicy niewiele wnosili do gry. A przecież liderzy też wychowali się na naszych ligowych parkietach. W Polsce gra zbyt wielu obcokrajowców, którzy, niestety, odgrywają zbyt wielką rolę w zespołach TBL. W naszym kraju nie brakuje utalentowanej młodzieży, ale w klubach oczekuje się wyników „tu i teraz” i ci chłopcy w kluczowych momentach nie dostają swoich szans, a ich kosztem grają średniej klasy Amerykanie, Litwini czy koszykarze z Bałkanów. Potem ten brak doświadczenia oraz ogrania w kluczowych momentach meczu wychodzi podczas spotkań o stawkę. Może czas nieco zmienić przepisy w Tauron Basket Lidze? Być może na początku poziom rozgrywek trochę spadnie, by chwilę potem pójść razem z całym naszym rodzimym basketem w górę?

Wniosków i pytań jest więcej. Czy Mike Taylor jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu? Czy z tej grupy wyselekcjonowanych zawodników nie dało się wycisnąć więcej? Co z popularyzacją koszykówki w Polsce? Co z władzami PZKosz który, mówiąc oględnie, nie jest w najlepszej kondycji finansowej? Krajowe związki piłki nożnej, siatkówki czy piłki ręcznej mają się u nas dobrze. Czemu inaczej jest w rodzimym baskecie? Przecież koszykówka jest najpopularniejszą drużynową halową dyscypliną sportu na świecie… Itd… Itp…Etc…

 

Eurobasket 2017 wciąż trwa, chociaż już bez udziału Polaków. Oferta LV BET na Mistrzostwa Europy mężczyzn w koszykówce dostępna jest TUTAJ!

Komentarze