Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Kownacki zmierza po pas. Na drodze stoi „człowiek Kliczki”

To będzie dla Adama Kownackiego pierwsza walka z cyklu „liczy na ciebie cała Polska”. Łomżanin przebojem wkradł się do umysłów polskich kibiców, nokautując w ubiegłym roku buńczucznego Artura Szpilkę. W sobotę rywal może okazać się jednak dużo lepszy, bo Iago Kiladze technicznie robi od Kownackiego niemal wszystko lepiej. I pewnie Polak by się tym nawet

To będzie dla Adama Kownackiego pierwsza walka z cyklu „liczy na ciebie cała Polska”. Łomżanin przebojem wkradł się do umysłów polskich kibiców, nokautując w ubiegłym roku buńczucznego Artura Szpilkę. W sobotę rywal może okazać się jednak dużo lepszy, bo Iago Kiladze technicznie robi od Kownackiego niemal wszystko lepiej. I pewnie Polak by się tym nawet przejmował, gdyby nie fakt, że dokładnie to samo słyszał przed ostatnią walką.

Z pozoru niczego specjalnego w jego boksie nie ma – gdyby kiedyś postanowił zarabiać na życie demonstrując walkę z cieniem pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, do ustawionego nieopodal garnuszka raczej nie wpadałoby wiele monet. „Baby Face” notorycznie zostawia z tyłu nogi podczas ataku, niewiele balansuje tułowiem, niewystarczająco angażuje kolana przy uderzaniach na dół, zbyt wiele ciosów – używając żargonu bokserskiego – bije z samych rąk. A jednak w tym lekkim niechlujstwie jest metoda. Kownacki jest dużo lepszy, niż się wydaje. Nie wiadomo do końca, na czym to polega, który element jego boksu jest dla rywali tak przytłaczający, ale to bardzo dobry zawodnik.

Adam Kownacki nie dał szans Arturowi Szpilce.

Polak z amerykańskim obywatelstwem preferuje atak od pierwszej minuty. Wymusza wysokie tempo, nie daje rywalom odetchnąć, nie pozwala im złapać rytmu. Nawet jeśli są od niego szybsi, ale nie potrafią w porę odejść po skończonej akcji – karci ich. Składa kombinacje z 5-6 uderzeń, ma bardzo dobry czas reakcji w ataku, zmienia płaszczyzny i siłę zadawanych ciosów, samemu niewiele robiąc sobie z przyjmowanych uderzeń. Wie, jak sprawić, by rywalowi z każdą upływającą rundą ring malał w oczach.

„Kownacki to maszyna non stop zadająca ciosy. W półfinale Golden Gloves walczył z Nurpaisem Torobekovem i prawdopodobnie obaj zadali w sumie tyle więcej uderzeń, niż pozostali 22 bokserzy na karcie walk razem wzięci” – tak o Polaku pisał przeszło 10 lat temu Mitch Abramson z „Daily News”.

Torobekov, wtedy wschodzący talent z Kirgistanu, rok wcześniej na mistrzostwach świata amatorów pojedynkował się ze znakomitym Zhangiem Zhilei. Kownacki doświadczenia miał inne – po prostu lubił się bić. Polak cztery razy wystąpił w finale nowojorskim turnieju o Złote Rękawice. Jeśli zwyciężał, to 5:0, jeśli przegrywał, to 2:3. W 2007 roku uległ doskonale znanemu w Polsce Nagy’emu Aguilerze. Przegrał wtedy na kartach punkowych trzech z pięciu sędziów.

„Nagy w pierwszych dwóch rundach trafił go ze skutecznością na poziomie 85%, dawał mu lekcję boksu, a ten 18-latek dalej stał. Stał i chciał walczyć. Nie wiem, jak to wyjaśnić”  – chwalił Polaka Ray Rivera, trener Aguilery, pięściarza, który był wtedy w kręgu zainteresowań grupy promotorskiej Oscara de la Hoyi.

Artur Szpilka, dla którego „Baby Face” okazał się za duży, za silny fizycznie, za twardy oraz – co było szczególnie zaskakujące – za szybki, nie jest jedynym skalpem wychowanka Gleason’s Gym na zawodowstwie. Wcześniej pokonał on między innymi olimpijczyka Ytalo Pereę, który w kwalifikacjach do IO w Londynie wygrał z mocnymi Dominicem Breazeale’m oraz Simonem Keanem. W 2015 roku wypunktował z kolei twardego Rodneya Hernandeza.

Najbliższy rywal Kownackiego do tej pory nie wygrał ani jednej walki, do której nie przystępowałby jako mocny faworyt. Co więcej – jedną taką przegrał, z niedocenianym wtedy Yourim Kalengą, którego równie niemile wspomina dziś nasz Mateusz Masternak. Co ciekawe, 14 lat temu podczas juniorskiego turnieju w Brandenburgii Kiladze przegrał z mało znanym dziś Polakiem, Pawłem Tejzą.

Umiejętności podopiecznemu Freddiego Roacha odmówić jednak nie można. Ma bardzo dobre wyczucie dystansu, stopujący lewy prosty, timing, płynnie przechodzi z obrony do ataku, jest mobilny, a umiejętność zadawania ciosów podczas cofania się dodatkowo komplikuje sprawę rywalom.

Widać w nim elementy, którymi jeszcze niedawno imponował Władimir Kliczko – jego były sparingpartner, kolega z grupy K2 oraz człowiek, który namówił go na transfer do wagi ciężkiej. Kiladze tak samo preferuje walkę w środku ringu, nie czuje się najlepiej w półdystansie.

Podobnie potrafi też wyprowadzać niesygnalizowany lewy sierpowy z doskoku, firmowy cios Kliczki, na który znakomicie przygotował się Anthony Joshua w ich wspólnym pojedynku. Gruzin jest jednak od utytułowanego Ukraińca nieco odważniejszy – pozwala sobie na bardziej zróżnicowany atak niż były mistrz świata i kunktatorstwa w ringu. W obronie – podobnie jak Władimir – stawia głównie na nogi i odchylanie tułowia, a lewa ręka ma za zadanie nie dopuścić rywala zbyt blisko. Nawet gdy bije ciosy sierpowe, najczęściej pozostawia ciężar ciała rozłożony mniej więcej równomiernie na obie nogi, a tułów wyprostowany. Tak jest lżej, ale łatwiej wszystko kontrolować.

Problem Kiladze polega na tym, że jego styl może się nie sprawdzić w walce z Polakiem. Gruzin wygląda najlepiej wtedy, gdy walka toczy się w spokojnym tempie, gdy jeden-dwa kroki w tył przy próbie zainicjowania ataku przez rywala wystarczają, by do tego ataku go zniechęcić. Można oczekiwać, że Kownacki nie będzie mu zostawiał dużo miejsca od pierwszej rundy. A styl, który prezentuje Kiladze, często kuleje w zetknięciu z wymęczającym atakiem oponenta. Zwłaszcza że kolega Kliczki fizycznie prezentuje się najwyżej przeciętnie jak na warunki wagi ciężkiej. Ciosy przyjmuje zaś na sztywno, nie amortyzuje ich, więc każde mocniejsze uderzenie Kownackiego może w sobotę zakończyć pojedynek. Warunek oczywisty: najpierw musi dojść do celu.

MARCIN PIECHOTA

Kursy LVBET na walkę:

Adam Kownacki – 1.32
Remis – 25.00
Iago Kiladze – 3.10

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.