Ubiegłoroczny finał Ligi Mistrzów można nazwać przedwczesnym finałem obecnej edycji. Wielki był to dwumecz pod każdym względem: począwszy od wielkiego nieobecnego, którego brak - mimo łącznie dwóch bramek jego zastępcy - prawdopodobnie przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Paris Saint-Germain.

Od roku przekonujemy się, jak wiele w futbolu znaczą kibice. Jak gigantyczny wpływ na odbiór spotkania ma żywiołowo reagująca publiczność, którą nie tylko widać, ale też słychać. O wielkości spotkania Paris Saint-Germain z Bayernem Monachium w ćwierćfinale Ligi Mistrzów świadczy natomiast fakt, że nieobecności fanów na Parc des Princes można było nie zauważyć.

PSG z Bayernem pokazało, w jaki sposób powinno uprawiać się tę dyscyplinę sportu.

Bardzo intensywny, mądry i uporządkowany pressing z jednej strony. Chłodna głowa, fenomenalna technika użytkowa i gra na jeden kontakt, które spod ów pressingu pozwala wyjść, z drugiej. Technika, ale też dyscyplina. Mnogość rozwiązań w ataku pozycyjnym, a jednocześnie oszałamiająca szybkość i poziom kontrataków. W tym meczu – czysto piłkarsko – było w zasadzie wszystko. Mecze w takim po prostu się chłonie.

Nie oznacza to jednak, że nie było w nim wad. Największa: skrzydłowi Bayernu Monachium. Leroy Sane irytował niemiłosiernie, a Kingsley Coman wcale nie był lepszy. Największą wyrwę stanowił brak Roberta Lewandowskiego, być może z Polakiem na boisku niejedna z tych sytuacji jakie Bayern tworzył byłaby wykorzystana, ale to nie napastnik zawalił monachijczykom ten ćwierćfinał. Choupo-Moting nie wszedł w buty RL9, ale zrobił swoje. Strzelił w Monachium, strzelił w Paryżu. Skrzydłowi zaś głównie psuli.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja po drugiej stronie boiska. Neymar i Mbappe to prawdopodobnie najlepszy obecnie duet świata i to, że dziś ani jednej, ani drugi nie wpisał się na listę strzelców to szeroki uśmiech losu dla zespołu Flicka. No i gigantyczna praca Lucasa Hernandeza, który dokonywał niemożliwego, wygrywając kolejny pojedynek z rozpędzonym Brazylijczykiem.

Większa liczba piłkarzy zasługuje na pochwały aniżeli krytykę po takim spotkaniu – to oczywiste. Neuer zrehabilitował się za pierwszy mecz, Paredes reagował na pressujących go piłkarzy Bayernu jakby miał wycięty układ nerwowy, a technikę użytkową Angela Di Marii powinno się oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. Szkoda – to słowo najlepiej określałoby odpadającą dziś drużynę, kimkolwiek by ona nie była. Kwestie awansu nieprzypadkowo nie były rozstrzygnięte do samego końca. Ostatecznie paryżanie rewanżują się Bayernowi za ubiegłoroczny finał, a Robert Lewandowski na stałe dołącza do Leo Messiego i Cristiano Ronaldo w oglądaniu LM przed telewizorem…

Paris Saint-Germain – Bayern Monachium 0:1
Bramki: Choupo-Moting

Piłkarz meczu: Neymar
Najgorszy na placu: Leroy Sane
To było dobre: ten mecz!
Nigdy więcej: takich meczów bez Lewandowskiego…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem