Korona i Górnik w ćwierćfinale Pucharu Polski, dziś kolejne dwa mecze

Wisła Kraków za burtą rozgrywek o Puchar Polski. Biała Gwiazda uległa w Kielcach rozpaczliwie, ale skutecznie broniącej się Koronie i to Złocisto-krwiści zagrają w ćwierćfinale. Z pojedynku dwóch beniaminków Ekstraklasy górą wyszedł Górnik. Dziś do „ósemki” awansują dwie kolejne drużyny.   Piłkarze Wisły po meczu w Kielcach mogą mówić o dużym pechu. Praktycznie od samego

Wisła Kraków za burtą rozgrywek o Puchar Polski. Biała Gwiazda uległa w Kielcach rozpaczliwie, ale skutecznie broniącej się Koronie i to Złocisto-krwiści zagrają w ćwierćfinale. Z pojedynku dwóch beniaminków Ekstraklasy górą wyszedł Górnik. Dziś do „ósemki” awansują dwie kolejne drużyny.

 

Piłkarze Wisły po meczu w Kielcach mogą mówić o dużym pechu. Praktycznie od samego początku rzucili się do ataku, a gdy w 33 minucie czerwoną kartkę obejrzał pomocnik Korony Jakub Żubrowski, mecz toczył się praktycznie tylko do bramki gospodarzy. Biała Gwiazda posiadała inicjatywę, częściej znajdowała się w posiadaniu piłki oraz kreowała sobie więcej sytuacji na strzelenie gola, ale była nieskuteczna, a schowani za podwójną gardą miejscowi mądrze i szczęśliwie się bronili, licząc na kontry i stałe fragmenty gry. W regulaminowym czasie gry bramki nie padły, a zaraz po rozpoczęciu dogrywki sędzia podyktował rzut wolny dla Korony. Dośrodkowaną piłkę zgrał Bartosz Rymaniak, a do bramki z najbliższej odległości wepchnął ją Djibril Diaw. Jak się później okazało, był to jedyny celny strzał gospodarzy w całym meczu! Drużyna z Krakowa miała jeszcze prawie pół godziny na zdobycie wyrównującego gola, ale ich ataki przypominały przysłowiowe walenie głową w mur. Korona w pewnym momencie cofnęła się całą drużyną na własną połowę boiska, ograniczając się do wybijania piłki i przeszkadzania gościom. Ta taktyka zdała egzamin i dała podopiecznym Gino Lattierego miejsce w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Jeszcze ciekawiej było w Zabrzu, gdzie o awans do „ósemki” krajowego Pucharu zmierzyło się dwóch beniaminków Ekstraklasy: miejscowy Górnik oraz Sandecja Nowy Sącz. Podopieczni Marcina Brosza są w bieżącym sezonie chwaleni za styl, w jakim wkroczyli do krajowej elity, ale w pierwszej połowie dominowała jednak wyrachowana taktyka, którą prezentują „Sączersi” i która spowodowała, że pierwsza odsłona zakończyła się bezbramkowym remisem. Dopiero po przerwie zaczęła się jazda bez trzymanki. Trafienia Szymona Matuszka i bezbłędnego Igora Angulo sprawiły, że na kwadrans przed końcem gospodarze prowadzili 2:0 i byli już jedną nogą w ćwierćfinale. Nie oznaczało to jednak końca emocji. W 85 minucie gola kontaktowego zdobył Kolev, a chwilę później własnego bramkarza pokonał wprowadzony na boisko w drugiej połowie meczu Erik Grendel. Doszło więc do dogrywki. W niej ponownie na listę strzelców wpisał się Angulo, który tym samym ustalił wynik spotkania na 3:2 i dał swojej drużynie awans do ¼ finału Pucharu Polski.

A co nas czeka dzisiaj? Dwa spotkania, w których zagrają aż trzy ekipy z Ekstraklasy. To oznacza, że co najmniej jedna z nich odpadnie z rywalizacji. Ale po kolei.

O godzinie 15,30 w Opolu Ruch Zdzieszowice podejmie mistrza Polski, Legię Warszawa. Trzecioligowiec, który dotychczas z rozgrywek wyeliminował już Olimpię Elbląg, Gryfa Wejherowo oraz Górnika Łęczna nie ma w tej konfrontacji nic do stracenia, a starcie z zespołem ze stolicy to dla kibiców tego klubu prawdziwe święto. Znacznie większa presja będzie ciążyła na Romeo Jozaku i jego podopiecznych. W debiucie trenerskim Chorwata prowadzona przez niego Legia nikogo nie oczarowała i dosyć szczęśliwie zgarnęła komplet punktów w meczu z Cracovią. Spotkanie pucharowe z drużyną z czwartego szczebla rozgrywek to z pewnością okazja na odniesienie pewnego, wysokiego zwycięstwa oraz dalszy materiał do analizy dla nowego szkoleniowca Wojskowych. Z drugiej strony za zwycięstwo dwiema czy nawet trzema bramkami nikt warszawianom orderu nie wręczy, a każde, nawet najmniejsze potknięcie będzie szeroko omawiane i rozbierane na czynniki pierwsze przez media, kibiców i postronnych obserwatorów. To powinno, ale wcale nie musi być łatwe, szybkie i przyjemne zwycięstwo gości.

Stawki LV BET: Ruch Zdzieszowice 12, remis 5.7, Legia Warszawa 1.2

Wieczorem natomiast Cracovia podejmie Zagłębie Lubin. Oba zespoły znajdują się aktualnie na przeciwnych krańcach tabeli Ekstraklasy. Cracovia pod wodzą Michała Probierza wciąż zawodzi i z zaledwie sześcioma punktami na koncie jest przedostatnia, natomiast Miedziowi zgromadzili aż o 10 oczek więcej i wraz z trzema innymi zespołami zajmuje drugą lokatę. Drużyna z Krakowa wierzy jednak w przełamanie i chce tego dokonać właśnie w Pucharze Polski. Zagłębie z kolei od początku sezonu prezentuje się naprawdę dobrze i gra ciekawą, poukładaną piłkę. Co więcej, trener Piotr Stokowiec ma szeroką ławkę rezerwowych i w kolejnych spotkaniach wprowadza na boisko coraz to nowych graczy, którzy jeszcze nie dostali swojej szansy. Dlatego trudno wytypować skład, w jakim lubinianie wystąpią w tym spotkaniu. Dla Cracovii to szansa na odniesienie zwycięstwa i podniesienie morale w zespole, wygrana Zagłębia z kolei mogłaby sprawić, że temperatura trenerskiego stołka, na którym siedzi Michał Probierz znacznie by wzrosła. A ponieważ ekstraklasowa karuzela ze szkoleniowcami ruszyła w poprzednim tygodniu na całego – na pewno zrobiłoby się jeszcze ciekawiej… Tym bardziej, że Janusz Filipiak to człowiek, który często podejmuje zaskakujące decyzje.

Stawki LV BET: Cracovia 2.8, remis 3.15, Zagłębie Lubin 2.4

Pełna oferta LV BET na rozgrywki Pucharu Polski dostępna jest TUTAJ!

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem