Komu najbardziej będzie zależało na mistrzostwie NBA?

Niemal 6 miesięcy rozgrywek doprowadziło nas do dnia dzisiejszego - zakończenia sezonu regularnego. W tym momencie kończy się przygoda 14 zespołów, podczas gdy dla 16 pozostałych drużyn prawdziwe granie zaczyna się dopiero teraz. A dokładniej w sobotę, gdy wieczorem czasu polskiego rozpocznie się pierwsze spotkanie playoffów.

Dla niektórych ekip już sam awans do fazy posezonowej jest sporym sukcesem. Inni będą usatysfakcjonowani tylko, jeśli dotrą do Finałów, a dla pojedynczych ekip liczy się tylko mistrzostwo. I na tych chciałem dziś się skupić. Playoffy to bowiem tylko i wyłącznie gra o mistrzostwo. 16 drużyn, 1 trofeum.

Dla każdej z drużyn zdobycie mistrzostwa oznaczałoby jednak zupełnie co innego. Każda z nich jest na zupełnie innym etapie swojej drogi.

Golden State Warriors

Po poprzednim sezonie, w playoffach praktycznie wszystko układało się po myśli Golden State Warriors. Miażdżyli rywala za rywalem, w Finałach przegrali zaledwie jedno spotkanie i pewnie sięgnęli po mistrzowski tytuł. Końcówka sezonu regularnego 2017/18 każe nam myśleć, że takiej sielanki już nie będzie.

Kontuzja Stephena Curry’ego to największe wyzwanie Warriors od przegranych Finałów w 2016 roku. Nie chodzi już nawet o powagę urazu, ale o czas, w jakim nastąpił Curry praktycznie na pewno opuści całą pierwszą rundę playoffów i będzie wchodził do składu w trakcie postseason, co zawsze jest trudnym zadaniem. Dodajmy do tego najlepiej od dawna przygotowany zespół na starcie z Warriors i zespół Steve’a Kerra naprawdę wygląda w tym pojedynku niepewnie.

To wszystko sprawiłoby, że tytuł Warriors smakowałby jeszcze lepiej niż rok temu. Nie są już drużyną, której wszystko wychodzi i też muszą przezwyciężyć przeciwności losu. Do tego, wygranie drugiego z rzędu mistrzostwa i trzeciego w ostatnich 4 sezonach mogłoby być fundamentem pełnoprawnej dynastii.

Houston Rockets

Zespół, który został zbudowany tylko i wyłącznie w jednym celu – pokonać Golden State Warriors. Dokładnie wszystkie letnie transfery miały pomóc Mike’owi D’Antoniemu stworzyć drużynę, która dobrze przeciwstawiała się wszystkim atutom Wojowników. Wysocy, wszechstronni obrońcy na pozycjach skrzydłowych, dwaj elitarni rozgrywający i atletyczny środkowy – to wszystko ma sprawić, że pod koniec maja to właśnie oni będą cieszyć się z awansu do Finałów.

Rockets zbudowali fantastyczną ekipę, ale jeszcze przed sezonem nikt się nie spodziewał, że będą się w stanie tak bardzo postawić zarówno Warriors, jak i reszcie ligi. Ich bilans mógłby wyglądać jeszcze lepiej, gdyby nie kontuzje Chrisa Paula, Jamesa Hardena oraz Clinta Capeli. Jeśli pokonają Warriors, to pojedynek finałowy nie powinien dla nich stanowić większego problemu.

Tytuł dla nich pokazałby reszcie ligi, że Warriors z Durantem po prostu da się pokonać, tylko trzeba wiedzieć jak. Rockets od początku sezonu perfekcyjnie wprowadzają swój plan w życie i pytanie, czy tym razem Harden oraz Paul udźwigną ciężar playoffów.

Cleveland Cavaliers

Osobiście jestem zdania, że Finały Konferencji Zachodniej będą w tym sezonie tak naprawdę Finałami NBA, ale jeśli ktokolwiek ze Wschodu ma jakiekolwiek szanse, by postawić się Warriors/Rockets, to jest to najlepszy gracz na świecie. LeBron James po raz pierwszy w swojej karierze rozegra 82 spotkania sezonu regularnego, lideruje całej lidze w liczbie minut na parkiecie… w wieku 33 lat. W swoim 15. sezonie w lidze.

Jeśli byłaby jakaś honorowa nagroda MVP, to na pewno przypadłaby w tym roku właśnie LeBronowi. Cavaliers przeszli w ostatnim roku wszystko – transfer niezadowolonego Kyriego Irvinga, przyjście i ogromne rozczarowanie Isaiaha Thomasa, kolejne wymiany po młodych graczy, odejście Dwyane’a Wade’a, choroba trenera, kontuzje Kevina Love’a i Tristana Thompsona… lista się nie kończy. Spadli nawet na 4. miejsce we własnej konferencji, ale to jakiś czas temu przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.

Mistrzostwo Cavaliers byłoby absolutnie kluczowym czynnikiem w decyzji LeBrona Jamesa w sprawie pozostania w Cleveland. Jeśli zobaczy, że w Ohio wciąż może faktycznie walczyć o mistrzostwo, wówczas będzie skłonny zostać. Jeśli nie, wtedy rozpocznie poszukiwania nowego pracodawcy. Dla samego LeBrona kolejny tytuł byłby po prostu kolejnym krokiem w stronę dogonienia i być może przegonienia Michaela Jordana.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem