Kołtoń mocno przejechał się po Vukoviciu i Mioduskim. „Ten facet nie kuma…”

Wstydliwy, bezbramkowy remis na Gibraltarze nie byłby aż tak bolesny, gdyby tylko piłkarze i trener Legii Warszawa podeszli do niego ze zdrowym rozsądkiem. Nie opowiadali w wywiadach, że są dumni z wykonanej pracy, nie szukali tanich wymówek, ani nie chwalili siebie nawzajem za zaangażowanie, które w zawodowym futbolu nie wydaje się powodem do głaskania po głowie.

– Zwracam się do Aleksandara Vukovicia jako starszy trener: najpierw pomyśl, potem powiedz – zaapelował do szkoleniowca Legii Andrzej Strejlau, występując w programie 4-4-2 w Telewizji Polskiej. Jak wszyscy wokoło, był zaskoczony nie tylko wynikiem, ale nawet bardziej kompromitującymi wypowiedziami, jakie padły z ust Vukovicia tuż po spotkaniu.

Nerwy całkowicie puściły dwójce dziennikarzy – Romanowi Kołtoniowi i Michałowi Polowi. Redaktor Przeglądu Sportowego spuentował wystąpienie „Vuko” słynnymi słowami Zbigniewa Lacha ze zjazdu PZPN: „skompromitował się, k…, doszczętnie”. Kołtoń, bardziej analityczny w swoim podejściu do remisu legionistów, wysnuł tezę, że wynik na Gibraltarze to nie wpadka, nie brak profesjonalizmu piłkarzy, tylko konsekwencja wyborów personalnych Dariusza Mioduskiego w ostatnich dwóch latach.

Nie ma również wątpliwości, że Vuković nie jest gotowy do pełnienia poważnej roli pierwszego szkoleniowca Legii Warszawa.

Jak słyszę Vukovicia, który przed meczem mówi, że trzeba się obawiać drużyny z Gibraltaru, a po meczu rozgrzesza swoich piłkarzy, to ja pytam: chłopie, co ty gadasz? Co ty gadasz? Już nagadałeś się w końcówce sezonu. Vuković wtedy beształ piłkarzy, domagał się walki, głosił kto jest legionistą, a kto nie jest. Nagle tłumaczy piłkarzy, głaszcze ich jakby odnieśli wielobramkowe zwycięstwo. Ten gość po prostu nie jest gotowy do zawodu trenera, to jest moja prawda futbolu (…) Facet przyszedł i zaczął porządkowanie szatni Legii od Michała Kucharczyka. To znaczy, że to jest facet, który w ogóle nie kuma tej gry, nie rozumie co działo się w Legii. Nie czyta gry – powiedział Kołtoń w swoim programie na Youtube, „Prawda Futbolu”

Stołeczni już w czwartek podejmą College Europa FC w rewanżu na własnym boisku. Znów są murowanym faworytem do awansu. Zwycięstwo jest ich bezwzględnym obowiązkiem, który jednak – wszystko na to wskazuje – nie rozwieje chmur nad Vukoviciem i nie poprawi sceptycznych nastrojów wokół drużyny.

Legia Warszawa – Europa FC – kurs w LV BET: 1.04 – 12.00 – 25.00