Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Kolorowy ptak znowu próbuje wzbić się w powietrze

Mimo że klasą sportową ustępuje wielu polskim pięściarzom, to wciąż wzbudza ogromne zainteresowanie kibiców. Mimo że dwie ostatnie walki przegrał, a w glorii chwały wychodził z ringu ostatnim razem 33 miesiące temu, to wciąż odruchowo kilka razy w tygodniu wchodzę na jego kibicowski fan page i sprawdzam, co u niego słychać. Mimo że opowieści o zdobyciu mistrzowskiego pasa w wadze ciężkiej są mniej więcej tak prawdopodobne, jak sceny z Dragon Ball'a, to i tak każdy podświadomie wymieniając potencjalnych polskich czempionów za kilka lat wciąż wskazuje na jednym z pierwszych miejsc na Artura Szpilkę.

Jedna poważna wygrana walka w życiu – ta z Tomaszem Adamkiem w Krakowie w 2014 roku – to jest na dzień dzisiejszy bokserskie CV Szpilki. Można mówić, że gdyby był słabym pięściarzem, to nie dostałby nigdy szansy na walkę o pas z Deontayem Wilderem, ale wydarzenia z tamtego okresu w wadze ciężkiej zaskoczyły chyba samego Artura. Pogromca Adamka dostał ofertę last minute, której nie wykorzystał, mimo że długimi fragmentami prezentował się godnie, jak na under doga. Gdy wychodził w Barclays Center do ostatniej, dziewiątej rundy, to miałem wrażenie, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. Gdy padał na deski i długo z nich nie wstawał, przez chwilę poczułem żal, bo przegrał Polak, który głośno mówił o tym, że wkrótce wywróci pięściarski świat do góry nogami. Gdy udzielał wywiadów po walce mówiąc, że Wilder wcale nie jest taki dobry, to uśmiechałem się szczerze pod nosem, bo cały czas miałem odpalone highlights’y z tego pojedynku i widziałem, jak Szpilka bezwładnie pada na deski i potrzebuje pomocy opieki medycznej.

Potem było gadanie, całe mnóstwo wygadywanych bzdur, jacy to jego potencjalni rywale nie są słabi, jaki to on nie jest mocny, jak to kontuzja blokuje jego sportowy rozwój. Przerwa od ostatniego oficjalnego pojedynku stawała się coraz dłuższa, Szpilka częściej niż ze sportem zaczął kojarzyć się z opiniotwóczym gadaniem na każdy możliwy temat. Gdziekolwiek nie działo się coś związanego z boksem, to do Szpilki dzwoniono, a on odpowiadał na pytania jak uczeń z podstawówki podczas odpytki z wiersza recytowanego na pamięć. Mimo że szum wokół niego był coraz większy, to pasjonaci boksu liczyli na to, że Szpilka w końcu odpali i zatrze nie najlepsze wrażenie, jakie pozostawił po sobie ciężko przegrywając przez nokaut.

Szpilka wrócił i zrobił kolejny duży krok w tył – przegrał sam z sobą, z własną głową, która nigdy wcześniej go nie zawiodła. Tym razem w roli faworyta nie poradził sobie z absolutnie niedocenianym Adamem Kownackim, który 10 miesięcy od tamtych wydarzeń ma prawo realnie myśleć o mistrzowskim tytule. Szpilka, który miał znajdować się w dzisiejszym położeniu sympatycznego Baby Face’a zawalczy podczas Narodowej Gali Boksu organizowanej przez Marcina Najmana, a jego rywalem będzie Dominick Guinn, który z siedmiu ostatnich pojedynków zwyciężył tylko w dwóch. Walka na przetarcie? Miejmy nadzieję, że mięso armatnie nie zaskoczy w stolicy naszego pięknego kraju i wszystko pójdzie zgodnie z planem. Zgodnie z planem Szpilki.

To nie podsumowanie dotychczasowych osiągnieć Szpilki – plusów i minusów w jego karierze. To zwrócenie uwagi na to, że dziś Szpila jest jednym z niewielu polskich pięściarzy, którzy budzi wśród kibiców jakiekolwiek zainteresowanie.

Pisał o tym na łamach naszego portalu Marcin Piechota (TUTAJ). Coraz więcej mamy wśród naszych pięściarzy nudnych, przewidywalnych, sztampowo wypowiadających się na każde zadane pytanie. Szpilka w tym towarzystwie jego kolorowym ptakiem, kimś absolutnie nietuzinkowym. Jest facetem, który budzi ogromne zainteresowanie nawet wtedy, gdy leży na kozetce u lekarza i przepycha się z podstarzałym aktorem z „M jak Miłość”, który wyzwał go na pojedynek. Popularność Szpilki jest tak olbrzymia, że fan page jego psów na Facebook’u, który nosi nazwę „Przygody Cyca u Pumby” ma więcej lajków niż oficjalne konto Macieja Sulęckiego – zdaniem wielu najlepszego polskiego pięściarza.

Profil na Facebook’u psów Artura Szpilki
Profil na Facebook’u Macieja Sulęckiego

Między innymi dlatego Marcin Najman postanowił ściągnąć Szpilkę na Narodowy i w dużej mierze w oparciu o jego osobę buduje swoją galę, która według zapowiedzi samego organizatora ma być bardzo udana. Nazwisko bohatera walki wieczoru, Mariusza Wacha, nie grzeje już polskiego fana, choć prawdopodobnie nigdy nie grzało podobnie co Szpilki. Polskie miasta, w których walczył ostatnio Wiking – Kędzierzyn Koźle, Ostrowiec Świętokrzyski, Lubin, Radom, Dzierżoniów w brutalny sposób pokazują, jakim zainteresowaniem fanów cieszy się dziś były dwukrotny pretendent do tytułu mistrzowskiego w królewskiej dywizji. Izu Ugonoh, czyli – zdaniem wielu – najlepszy obecnie polski ciężki, walczył z Dominikiem Breazeale i… no właśnie, z kim Izu walczył? Ostatni pojedynek w Polsce w 2013 roku, potem podbój Nowej Zelandii, która z poważnym boksem nie ma prawa się nikomu kojarzyć. Izu, mimo że elokwentny i dobrze wypadający przed kamerami, nie ma prawa wśród fana znad Wisły wzbudzać skrajnych emocji. Sportowo jego droga jest również na wyraźnym zakręcie – ostatni jego pojedynek miał miejsce w lutym 2017 roku, czyli jeszcze dawniej, niż ten Szpilki. Werdykt, podobnie jak w przypadku zawodnika z Wieliczki, nikogo nie zachwycił – czarnoskóry Polak przegrał przez nokaut już w piątej rundzie.

Szpilka wrócił do Polski – piszemy. Szpilka pojawił się na KSW – wywiad. Szpilka zgubił psa – połowa serwisów sportowych w naszym kraju wiedziała, że Polak przeżywał chwilę grozy. Po długich miesiącach wymądrzania się i nierzadko głupiego gadania w końcu przyjdzie czas, by swoją wartość udowodnić w ringu. Gdy i tym razem skrzydła zostaną podcięte, to kolorowy ptak w polskim boksie już więcej może nie odlecieć. Nie oznacza to oczywiście, że o Szpilce nie będzie głośno. Wystarczy, że ten zdecyduje się na zakup trzeciego psa.