Kolejny reprezentant Polski kompromituje się w internecie. Kto następny?

Jeśli ktoś myślał, że na meczach z Senegalem, Kolumbią i w ostatnim kwadransie „starcia” z Japonią limit wstydliwych popisów reprezentantów Polski się zakończył – był w błędzie. Najpierw Sławomir Peszko postanowił wejść w utarczkę słowną z kibicami oraz jednym z piłkarzy ekstraklasy na Instagramie, później partnerka Grzegorza Krychowiaka zrobiła mu to, co kilka lat temu Arboleda Smolarkowi, a teraz do tego zacnego grona dołączył kolejny – Kamil Grosicki.

Skrzydłowy reprezentacji Polski ze Sławomirem Peszką nie tylko bawi się na wakacjach na Ibizie, ale także poszedł w jego ślady na Instagramie. Piłkarz Lechii Gdańsk jeszcze w trakcie pobytu na mistrzostwach świata w Rosji postanowił urozmaicić sobie przygotowania do następnego meczu odrobiną głupoty w internecie. – Chlor to masz na drugie imię – tak brzmiał jeden z komentarzy skierowany do kibiców.

Zaczęło się od postu, w którym oficjalny profil ekstraklasy na Instagramie umieścił zdjęcie Peszki i zapytał obserwujących, czy w niedzielnym spotkaniu z Kolumbią piłkarzowi Lechii uda się zadebiutować na mundialu.

Pojawiły się negatywne głosy, których zawodnik nie wytrzymał. Ironizował, że powołał go Lewandowski, a w sprawę wmieszał się nawet… piłkarz Jagiellonii, Arvydas Novikovas. „Gdyby był Frankowski, to tak, ale kiedy jest ten facet, to nie ma szans”, napisał piłkarz Jagi.  Pomocnik Lechii krótko odpowiedział: „4:0, dobranoc”, nawiązując do wygranego przez Polaków sparingu z Litwinami. Problem w tym, że Peszko nie pojawił się na boisku w tamtym spotkaniu, co nie uszło uwadze kontrującemu Novikovasowi.

O palcu Grzegorza Krychowiaka nie pisaliśmy i właściwie nadal nie mamy ochoty tego komentować. Nie mamy pojęcia, co to miało oznaczać. Nie rozumiemy, dlaczego coś takiego Celia umieściła w sieci. Zastanawiamy się, czy piłkarze reprezentacji po tak nieudanym mundialu powinni brylować w mediach społecznościowych, ale właściwie ich sprawy prywatne, to gdzie spędzają wakacje i co na nich robią mamy tam, gdzie przez chwilę był palec partnerki Krychowiaka.

Kadrowicze jednak nie odpuszczają. Żałujemy, że z taką regularnością, jak kompromitują się ostatnimi czasy w internecie, nie trafiali do siatki w każdym z meczów na rosyjskim mundialu. Reprezentacyjny hattrick skompletował Kamil Grosicki, którego media społecznościowe prowadzone są przez niego samego. Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy po drugiej stronie ekranu w klawiaturę klepie sam Grosicki – zostały one rozwiane po komentarzach pod zdjęciem z kolacji na Ibizie, na której był obecny również Sławomir Peszko i Tomasz Hajto z małżonkami.

Na pytanie jednego z kibiców dotyczące tego, po co pojechał do Rosji, odpowiedział błyskotliwie: – Po gówno.

Innemu z komentujących zaproponował… spotkanie „face to face”. Groźba? Na komentarz „Patałachy. Tylko selfie wam w głowach i lans. Skruchy trochę byście pokazali, przeprosili! Bo jest za co” odpowiedział „Chciałbym ciebie spotkać na żywo…”. Kolejnego ironicznie nazwał „mózgiem”, innemu pokazał środkowy palec. Zarządzanie kryzysem w social mediach, level: Peszko.

Można szydzić, drwić, pytać: czy to zachowanie godne reprezentanta Polski? Czy dyskusja na takim poziomie przystoi komuś, kto reprezentuje 40 milionowy naród? Fakty są takie, że nowe czasy wymagają trochę innego podejścia do kibiców. Pytanie, czy tuż po klęsce i ogromnym rozczarowaniu na wielkim turnieju warto wrzucać zdjęcia roześmianych twarzy, nieskalanych zmartwieniami, wyrzutami sumienia, autentycznym żalem i wyrazami szacunku dla kibiców, pozostaje otwarte. Reprezentanci Niemiec pewnie też nie biczują się właśnie i nie dokonują samookaleczenia, ale ostatnie ich wpisy w internecie to odmieniane przez wszystkie przepadki „przykro mi”, a nie lans w klubie czy drinki z palemką.

Imprezują, wypoczywają, resetują się. Jednocześnie jednak rozumieją, że to nie czas i miejsce.

Ewentualnie zatrudniają ludzi, którzy to rozumieją i obsługują kanały mediów społecznościowych piłkarzy. Tego brakuje polskim piłkarzom w ostatnim czasie. Specjaliści od wizerunków czy social media nie skracają dystansu między piłkarzem i idolem, bo to wszystko wciąż odbywa się przy kluczowym udziale zawodnika.

Zamiast tego sprawiają, że ten dystans wciąż może być utrzymywany. Odpowiedź „po gówno” nie tyle go nie skraca, co znacznie wydłuża. Linia między kibicem i piłkarzem robi się coraz dłuższa i coraz cieńsza, aż w pewnym momencie może się przerwać. Najpierw Peszko, teraz Grosicki i wypada zapytać: kto następny? Jeśli polscy piłkarze nie zrozumieją potrzeby poprawnej interakcji z kibicami, by tych kibiców w ogóle mieć, wyliczać będziemy w nieskończoność…

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.