Kolejna kobieta oskarża Bieniuka. „Złapał mnie za…”

Kolejna kobieta oskarża Jarosława Bieniuka o przestępstwo. Po zeznaniach dwudziestokilkuletniej modelki, która oskarża go o „brutalny gwałt” oraz oskarżeniach o rozprowadzanie narkotyków, portal Fakt24.pl dotarł do kobiety, na którą miał napaść seksualnie w jednym z sopockich klubów. 

Fakt24.pl mówi o sytuacji sprzed trzech lat. – Jarek robił sobie kreskę z jakiegoś narkotyku. Zaczęłam z nim rozmawiać. Powiedział: „Chodź, chodź!” i zatrzasnął drzwi. Wciągnął kreskę i wtedy, jakby w niego diabeł wstąpił – zaczyna opowieść kobieta.

– Złapał mnie za włosy, zaczął ściągać spodnie i wyjmować swoje przyrodzenie. Już prawie byłam na kolanach. To była chwila, byłam w szoku. Powiedziałam: „Puść mnie, co ty robisz?!”. Wtedy złapał mnie za twarz i próbował mi wepchnąć język w usta. Jakoś się wyrwałam, uderzyłam nogą w drzwi i wyszłam z toalety – wspomina. Po tym zdarzeniu opuściła klub. To druga już kobieta, która oskarża byłego piłkarza.

Przypominamy oczywistość: Jarosław Bieniuk jest niewinny – jak każdy, kto nie został skazany, a postępowanie w jego sprawie jeszcze się toczy.

stnieje coś takiego, jak „domniemanie niewinności”, czyli obowiązująca w prawie zasada, według której każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki wina nie zostanie jej udowodniona. Wywodzi się ona z prawa rzymskiego i jest ostatnią deską ratunku sprawiedliwości w szufladkowym świecie. I według tej zasady, a także zwykłej, ludzkiej przyzwoitości, byłego piłkarza obrzucać łajnem po prostu nie można.

Nie wiemy, czy Jarosław Bieniuk dopuścił się czynów, w które go oskarżono. Dopóki nie zostanie skazany, a jego wina udowodniona bezspornie – nie można samemu wydawać wyroków. Niestety, świat tak nie działa. Świat już przykleił na byłym obrońcy łatkę, którą odkleić będzie bardzo trudno, a tego cierpienia, jakie dotyka teraz samego piłkarza i jego dzieci, nikt już mu nie wynagrodzi.

Niech sprawę zbada sąd i to on wyda wyroki, a nie każdy z nas. Zanim rzucimy w niego łatkami „gwałciciela”, „brutalnego przestępcy” czy „narkobarona” (zarzuty pojawiły się również w sprawie udzielenia narkotyków dwóm osobom) – pomyślmy, że jeśli oskarżenia są wyssane z palca albo są efektem szantażu (prokuratura równolegle bada sprawę wymuszenia pieniędzy od Bieniuka), to właśnie niszczymy niewinnego człowieka.

Takie przypadki zdarzają się nagminnie na całej szerokości geograficznej Ziemi, a im ktoś bogatszy i sławniejszy – tym łatwiej go zeszmacić, wykorzystać i rozbić niczym świnkę skarbonkę, wyciągając spore kwoty w różnych ugodach. Na fali popularności sprawy pojawiają się często następne oskarżenia – takie jak tej kobiety, która sprawy do tej pory nie zgłosiła.

Łatwo kogoś zmieszać z błotem i zrównać z ziemią, wywołując światowy (czy w przypadku Bieniuka: ogólnopolski) skandal. Media alarmują, ludzie plują jadem, spirala nienawiści wymierzona w sławną osobę się nakręca. Szkoda, że przy wyroku uniewinniającym zwykle jest cicho… Na wyrok w tej sprawie musimy poczekać. Bieniuk twierdzi, że jest niewinny i według prawa oraz ludzkiej przyzwoitości: za takiego trzeba go uważać.