Kogo powinien ściągnąć Zidane latem? Czterech faworytów

Wygranie trzech tytułów Ligi Mistrzów z rzędu to wyczyn fenomenalny, niebywały, niespotykany. Ta drużyna i ci piłkarze osiągnęli jednak swój szczyt, zaspokajając swój głód kolejnych zwycięstw. Trzeba było więc tę drużynę przemeblować jeszcze przed nieuniknionym kryzysem, czego minionego lata nie udało się zrobić. Teraz pytanie nie brzmi: czy Zidane ruszy na zakupy, ale kogo kupi?

Na Santiago Bernabeu wymaga się zwycięstw ciągle i ciągle, ale też nie takich jednobramkowych po bezbarwnym meczu. Kibice „Los Blancos” to prawdopodobnie najbardziej wymagający fani świata. Wygwizdać Cristiano Ronaldo? Pff, pesta. Świetnie gra Di Maria czy Oezil? Nieważne, trzeba zaspokoić łaknienie fanów nowymi nazwiskami na nowych koszulkach (Gareth Bale, James Rodriguez).

Teraz problem pojawił się poważny: w sześć dni „Królewscy” odpadli z walki o wszystkie trzy tytuły, a cały ten sezon jest jedną, wielką katastrofą. Rewolucja jest nieunikniona.

Real po mundialu w Rosji wyłamał się z tradycyjnego ściągnięcia gwiazdy mistrzostw świata. W 2002 roku mundial i koronę króla strzelców zgarnął Brazylijczyk Ronaldo, więc po turnieju za 45 milionów euro ściągnął go do stolicy Hiszpanii Florentino Perez. W 2006 roku królowali Włosi z niesamowitym Fabio Cannavaro w obronie, który później trafił oczywiście na Santiago Bernabeu.

W 2010 roku objawieniem mistrzostw świata w Republice Południowej Afryki był Mesut Oezil. Nie trzeba dodawać, że trafił z Bundesligi do ligi hiszpańskiej. W 2014 roku zachwycali James Rodriguez (król strzelców) i Toni Kroos (mistrz świata), obaj więc trafili do Realu. Z wielu powodów – finansowych, marketingowych, sportowych – w 2018 roku miało być podobnie. Nie było, a efekty marazmu w obliczu odejścia Cristiano Ronaldo widzimy jak na dłoni.

Real Madryt nie chciał wydawać kosmicznych pieniędzy w ostatnim czasie, a zamiast tego rozglądał się po okazjach wśród piłkarzy młodych. Jeśli wydaje dużo – to na 18-letniego supertalenciaka z Brazylii, Viniciusa Juniora. Thibault Courtois też nie został kupiony za 80 milionów euro, jak choćby Alisson do Liverpoolu, ale za milionów 35. Florentino Perez, kiedyś szastający pieniędzmi na Beckhama, Figo, Zidane’a, Ronaldo i innych, teraz oglądał każdą złotówkę.

Kto spodziewał się, że Real Madryt zastąpi Cristiano Ronaldo (sprzedanego za 117 mln euro) Mariano Diazem? Piłkarzem za 21,5 mln, sprowadzonym z Olympique Lyon, który po Portugalczyku odziedziczył również „siódemkę”? Okazało się, że takie zastępstwo do niczego „Królewskich” nie doprowadziło. Czas na zdecydowany ruch i na Santiago Bernabeu chyba zdali sobie z tego sprawę.

Co zrobi Zidane? Raczej pozbędzie się Garetha Bale’a, a w zamian spróbuje powstrzymać przed odejściem Isco oraz Marcelo. W drużynie potrzebne są jednak nowe gwiazdy, świeża krew i głód zwycięstw poparty umiejętnością jedzenia, bo samo bycie spragnionym jedzenia jak widać nie wystarczy. Albo było na główne danie za wcześnie (Vinicius), albo to nie ten rozmiar stolika (Mariano).

Media przerzucają się w nazwiskach, ale wielkich faworytów jest czterech: dwóch z Paris Saint-Germain (Neymar, Mbappe) i dwóch z Premier League (Hazard, Eriksen).

Ściągnięcie całej czwórki jest prawdopodobne tak, jak powrót na boisko Zinedine’a Zidane’a, czyli raczej niemożliwe. Budżet transferowy Zidane’a, który wywalczył sobie w negocjacjach z Perezem decydujący głos przy transferach, ma oscylować w okolicach 400-500 milionów funtów. Na dwóch z nich powinno wystarczyć. Wyjścia „Królewscy” nie mają: jeśli chcą pozostać w europejskiej czołówce, nie mogą sobie pozwolić na kolejny rok „po kosztach”. Za dobrą pracę trzeba dobrze zapłacić.