Kogo Klafuric wyciągnie z kapelusza?

Nie chcemy mędrkować, że przewidzieliśmy wczorajsze rozstrzynięcia w Pucharze Polski, ale gdzieś z tyłu głowy mieliśmy takie wrażenie, że to Arka zagra na Stadionie Narodowym. Wpływ na taki tok rozumowania miało to, co działo się w obu klubach w poprzednim roku. To Korona jest dziś zespołem lepszym, gdy spojrzymy na ligową tabelę, ale doświadczenie z grania w pucharze było zdecydowanie po stronie żółto-niebieskich. Arka awansowała do finału, a my jesteśmy w stanie z całą pewnością stwierdzić, że duży wpływ na to miało właśnie doświadczenie drużyny prowadzonej przez Leszka Ojrzyńskiego.

Na pewno wpływu na to nie miała aktualna forma, bo Arka jest wyraźnie pod kreską. Po dwóch przegranych spotkaniach derbowych z Lechią Gdańsk działo się przy olimpijskiej w Gdyni bardzo dużo złych rzeczy. Po ostatnim gwizdku kibice żółto-niebieskich „zaprosili” swoich piłkarzy pod słynną „górkę”, gdzie chcieli przekazać im swoje niezadowolenie z gry w ostatnich dniach. Gdy zawodnicy obkręcili się na pięcie i poszli do szatni, fani zbiegli z trybuny i udali się pod wejście główne, by osobiście wykrzyczeć swoje niezadowolenie z gry zespołu Ojrzyńskiego. Skłamalibyśmy mówiąc, że o takich sytuacjach nigdy nie słyszęliśmy, ale na pewno tego typu akcje nie pomagają w budowaniu sukcesu sportowego. Na pewno nie wpływają też korzystnie na morale zespołu, który kilka dni później walczy o finał Pucharu Polski.

Arka Koronę jednak pokonała 1:0 i awansowała do wielkiego finału na Stadionie Narodowym. Przed rokiem pokonując Lecha gdynianie sięgnęli po te trofeum, kilka tygodni później zdobyli Superpuchar pokonując Legią Warszawa przy Łazienkowskiej.

Doświadczenie, rutyna, przeświadczenie, że Puchar Polski to są rozgrywki stworzone dla Arki – te wszystkie aspekty miały wpływ na to, że gdynianie awansowali do finału. Możemy oczywiście mówić o stricte sportowej jakości, która okazała się być wyższa, aniżeli u rywali z Korony. My jednak nie dajemy temu wiary i wychodzimy z założenia, że zwyciężyła mocniejsza głowa drużyny Ojrzyńskiego.

Zastanawiamy się, kto jest faworytem w drugim półfinałowym spotkaniu, w którym Legia podejmie na swoim boisku Górnik. Pierwsza ekipa to aktualny mistrz Polski, ale skład, który przed rokiem sięgał po trofeum, znacznie różni się od tego, który wystąpił na boisku w pierwszej konfrontacji tych ekip w PP. Gdy przejrzymy, w jakim zestawieniu w Zabrzu wystąpiła ekipa Romeo Jozaka:

Cierzniak – Jędrzejczyk, Remy, Pazdan, Hlousek – Antolic, Mączyński, Hamalainen – Vesović, Szymański – Eduardo

A w takim składzie Legia wyszła na ostatni mecz ligowy sezonu 2016/2017, po którym została mistrzem Polski:

Malarz – Hlousek, Pazdan, Dąbrowski, Jędrzejczyk – Nagy, Moulin, Kopczyński, Guilherme – Odjidja-Ofoe – Radović

Wychodzi z tego, że w najważniejszym meczu poprzedniego sezonu, gdy Legia zapewniła sobie tytuł mistrza Polski, na boisku od pierwszej minuty było tylko dwóch graczy, którzy zmierzyli się przed dwoma tygodniami z Górnikiem w półfinale Pucharu Polski – Jędrzejczyk i Hlousek.

Hlousek jako jeden z dwóch piłkarzy grał i w ostatniej kolejce sezonu 2016/2017, i w pierwszym półfnałowym spotkaniu Pucharu Polski z Górnikiem

Napisalibyśmy, że to Legia w tej parze ma po swojej stronie większą rutynę i obycie na pewnym poziomie, ale… tylko dwóch zawodników z „dawnego składu”, w dodatku obrońców, ma wpływ na to, jak w walce o finał PP poradzi sobie Legia. Możemy mówić o znanych nazwiskach (Vesovic, Eduardo, Hamalainen), możemy mówić o doświadczonych obrońcach (Pazdan, Jędrzejczyk, Hlousek), którzy grają ze sobą już bardzo długo, ale na przestrzeni ostatnich miesięcy skład Wojskowych zmienił się tak bardzo, że trudno jest mówić o Legii, jako drużynie, która dzięki rutynie i obyciu powinna bez problemu awansować do wielkiego finału.

Do tego dochodzi – a jakżeby inaczej – zmiana trenera. Wiosną 2017 roku opiekunem Legii był Jacek Magiera, którego jesienią zastąpił Romeo Jozak. Teraz jego obowiązki przejął Dean Klafuric, czyli znowu osoba, która jest w klubie krótko, a już na pewno nie jest gwarancją stabilizacji i pewnej jakości.

Górnik natomiast wszystko w tym sezonie przeżywa po raz pierwszy. Mówimy o beniaminku, więc nie będziemy cofać się do wydarzeń sprzed roku, ale postanowiliśmy przypomnieć, w jakim zestawieniu wyszedł w pierwszym meczu tego sezonu ligowego z – to ciekawe – Legią Warszawa. Wtedy wyglądało to tak:

Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj – Kądzior – Ambrosiewicz – Żurkowski – Kurzawa, Wolsztyński –  Angulo

A tu skład z pierwszego meczu półfinałowego w Pucharze Polski:

Loska – Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz – Kądzior, Żurkowski, Matuszek, Kurzawa – Urynowicz, Angulo

Siedmiu tych samych piłkarzy na przestrzeni prawie dziewięciu miesięcy. Na pewno zespół Górnika nie jest bardziej doświadczony, ale na pewno jest bardziej zgrany i można mówić o powtarzalności, której u Legii próżno szukać.

To jak, rozregulowana w ostatnich tygodniach i wewnętrznie rozbita Legia czy młody, ambitny i perspektywiczny Górnik?

18 kwietnia 2018, godzina 20:30 | Półfinał Pucharu Polski, Legia Warszawa – Górnik Zabrze

Zwycięstwo Legii: 1,62

Remis: 3,85

Zwycięstwo Górnika: 4,8

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem