Kluby z Chorzowa, Łodzi i Katowic śnią o dawnej potędze

Nie ulega wątpliwości, że rozgrywki Ekstraklasy byłyby ciekawsze, gdyby występowały w nich tylko największe kluby. Przez największe rozumiemy tutaj nie teoretycznie najlepsze, czyli te, które obecnie rywalizują na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, tylko te z wielkich miast, z tradycjami, sukcesami na koncie, dużą bazą kibicowską oraz/lub nowoczesnymi, funkcjonalnymi stadionami. Czy liga z Ruchem Chorzów, Widzewem i ŁKS Łódź oraz GKS Katowice nie byłaby ciekawsza od tej z, nie obrażając nikogo, Termalicą Nieciecza czy nie grającą nawet na własnym stadionie Sandecją Nowy Sącz? Pytanie retoryczne…

 

Co się z nimi dzieje?

Zerknijmy na historyczną tabelę Ekstraklasy. Wśród szesnastu najlepszych klubów wszech czasów na najwyższym stopniu rozgrywek nie występuje obecnie aż połowa z nich.

Tak przedstawia się czołówka tabeli wszech czasów polskiej Ekstraklasy.

Cztery kluby: Ruch Chorzów, GKS Katowice, Zagłębie Sosnowiec oraz Stal Mielec występują obecnie na zapleczu Ekstraklasy, ŁKS jeden szczebel rozgrywkowy niżej, Widzew oraz Polonia Warszawa nie tak dawno mierzyły się ze sobą na trzecioligowych boiskach, a najniżej upadła Polonia Bytom, która występuje w IV lidze. Który z tych klubów znajduje się na najlepszej drodze, żeby powrócić do krajowej elity? Zacznijmy w kolejności od najbardziej zasłużonych dla polskiej piłki.

I liga tylko jednosezonowym przystankiem Niebieskich?

Trzeci po Górniku Zabrze i Wiśle Kraków najbardziej utytułowany klub w historii w poprzednim sezonie z hukiem spadł z Ekstraklasy. Złe zarządzanie, wielomilionowe długi i coraz gorsza atmosfera wokół drużyny sprawiła, że basta powiedział w końcu nawet trener Waldemar Fornalik, który nie chciał swoim nazwiskiem firmować spadku. Do relegacji koniec końców doszło, a za problemy finansowe i licencyjne Ruch został ukarany dodatkowo odebraniem 5 punktów na starcie bieżących rozgrywek. Start w nich był fatalny i wydawało się, że Niebiescy pójdą utartym przez kilka innych klubów szlakiem, czyli…zaliczą kilka spadków z rzędu. Na tę chwilę coś się jednak w chorzowskiej ekipie ruszyło i mimo, że nadal zajmuje ona ostatnie miejsce w lidze, jest to spowodowane głównie wspomnianą karą, a 15 punktów zdobytych w ostatnich 7 kolejkach to dobry prognostyk na przyszłość. W planach jest też budowa 19-tysięcznego stadionu. Żeby jednak jednoznacznie stwierdzić, że dla Ruchu nadchodzą lepsze czasy, należy się jeszcze wstrzymać…

Sytuacja w Ruchu Chorzów w pewnym momencie zmęczyła nawet Waldemara Fornalika, dziś szkoleniowca Piasta Gliwice.

Łódź – największe polskie miasto bez Ekstraklasy

Jeszcze przed dekadą derby Łodzi pomiędzy ŁKS i Widzewem elektryzowały cały kraj, a pod koniec XX wieku oba kluby regularnie biły się o mistrzostwo Polski. Więcej sezonów w elicie rozegrał ŁKS, więcej tytułów mistrzowskich ma na koncie Widzew. Dziś oba kluby znajdują się na peryferiach wielkiego futbolu, ale robią wiele, żeby powrócić do elity.

ŁKS w sezonie 2013/2014 , natomiast Widzew dwa lata później, po okresie finansowych problemów i kolejnych spadkach, zdecydowały się rozpocząć odbudowę swoich firm od poziomu IV ligi, czyli de fakto od piątego szczebla rozgrywkowego. W poprzednim sezonie mierzyły się w III-ligowych derbach, dwukrotnie remisując, a promocję na szczebel centralny, kuchennymi drzwiami uzyskał Łódzki Klub Sportowy, zajmując miejsce Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie, która zrezygnowała z awansu. ŁKS chce pójść za ciosem i w trwających rozgrywkach II ligi na tę chwilę zajmuje miejsce premiowane awansem. Łodzianie co prawda bardzo często remisują, ale w bieżącym sezonie przegrali jak na razie tylko raz.

Widzew z kolei nie ukrywa swoich mocarstwowych planów i za cel stawia sobie rychły powrót do Ekstraklasy. Klub ma bardzo poważnych partnerów, organizację na najwyższym poziomie, piękny stadion i ogromną bazę kibicowską, do tego dochodzi mocny jak na ten poziom rozgrywek skład oraz Franciszek Smuda u sterów, czyli szkoleniowiec, z którym niewielu trenerów w całej Polsce pod względem osiągnięć może się równać. Zespół co prawda po świetnym starcie sezonu w ostatnim czasie zaliczył kilka wpadek, ale trudno wyobrazić sobie, żeby konkurencja zdołała dotrzymać mu kroku i żeby w maju w Łodzi nie cieszono się z awansu. A w kolejnych latach – z powrotu do Ekstraklasy.

Widzew ma jasno wytyczony cel – w tym sezonie awans do II ligi, w najbliższym czasie – powrót do Ekstraklasy!

Katowicki Syzyf

Jeśli Łódź, z dwoma klubami z tradycją, jest największym polskim miastem bez Ekstraklasy, to zaraz za nią znajdują się Katowice. Lata świetności śląskiego klubu przypadają na okres rządów Mariana Dziurowicza w PZPN. Gieksa była oczkiem w głowie ówczesnego prezesa związku i mimo, że po tytuł mistrzowski nigdy nie sięgnęła, przez długie lata znajdowała się w ścisłej ligowej czołówce. W 2005 klub zbankrutował i od IV ligi rozpoczął mozolną drogę z powrotem na szczyt krajowej hierarchii. Szybko przyszedł awans na zaplecze Ekstraklasy, ale tam GKS utknął na dobre. Najbliżej promocji był w sezonie 2015/2016, w którym zajął 4 pozycję. W następnym, zamiast poczynić kolejny krok, po raz kolejny stoczył się w przeciętność. Początek bieżących rozgrywek należy określić mianem ciężkiego falstartu, po którym katowiczanie powoli się podnoszą. Ciężko na razie określić ich jednak drużyną środka tabeli, ponieważ o ile zajmują dziś 10 miejsce, od strefy spadkowej dzielą ich zaledwie dwa oczka, natomiast od miejsca premiowanego awansem – siedem. Zanosi się na kolejny stracony sezon katowiczan…

W Warszawie tylko Legia?

Jeszcze w 2000 roku Polonia Warszawa sięgała po mistrzostwo kraju, a w ataku biegał niejaki Emmanuel Olisadebe. Potem było już tylko gorzej. Sezon 2005/2006 to spadek do I ligi, dwa lata później licencję Dyskobolii wykupił od Drzymały Józef Wojciechowski. Po latach cyrków i kaprysów prezesa, po karuzeli trenerskiej i kolejnych zmianach właścicielskich Czarne Koszule karnie zostały zdegradowane do IV ligi. Dwa awanse i spadek – tak od tego momentu wyglądały losy zasłużonego klubu, któremu w stolicy…mało kto tak naprawdę kibicuje. Szerzej o Polonii pisaliśmy TUTAJ, przy okazji meczu z Widzewem, rozegranego przed kilkoma tygodniami w III lidze.

Polonia gra obecnie w III lidze. W obecnym sezonie awans jej raczej nie “grozi”…

Pierwszoligowi średniacy

Lata świetności Zagłębia Sosnowiec przypadają na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, koniec tego okresu to także obecność w ścisłej krajowej czołówce Stali Mielec. Potem dla obu klubów nastały ciężkie czasy, a „Stalówka” w ogóle na dłuższy czas zniknęła z rozgrywek na szczeblu centralnym. Obecnie obie drużyny zdają się jechać na tym samym wózku, jakim jest środek tabeli zaplecza krajowej elity. Żadna z nich nie jest faworytem do awansu, nie grozi im raczej spadek. Chociaż w dzisiejszej I lidze wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a tabela potrafi zostać wywrócona do góry dnem na przestrzeni zaledwie kilku kolejek, wydaje się, że sny o powrocie do Ekstraklasy trzeba odłożyć na później. Na raczej dalszą niż bliższą przyszłość.

Totalna degrengolada w Bytomiu

Najsmutniej w tym towarzystwie wygląda obecna sytuacja Polonii Bytom. Drużyna która jeszcze w latach 2007-2011 grała w Ekstraklasie, a pierwsze kroki trenerskie stawiali tu między innymi Marcin Brosz czy Michał Probierz, obecnie występuje w IV lidze, czyli na piątym szczeblu rozgrywek. Wystarczy spojrzeć na stronę internetową klubu żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jej losy mało kogo obecnie interesują. Tabela pokazuje co prawda czwartą pozycję, ale w sezonie…2015/2016. Przed startem obecnego klub przemianowano na Bytomski Sport Bytom, rolę trenera powierzono zasłużonemu Jackowi Trzeciakowi i zapowiedziano walkę awans, ale na dziś zespół zajmuje dopiero 4. miejsce w tabeli jednej z grup rozgrywek IV ligi śląskiej. Co ciekawe, tę drugą otwierają…Szombierki Bytom, czyli derbowy rywal, z którym Polonia połączyła się na nieco ponad sezon w latach 1997-1999. Jeśli więc futbol w Bytomiu powstaje powoli z kolan, to raczej za sprawą Szombierek, też wysoko stojących w tabeli wszech czasów Ekstraklasy…

Polonia Bytom z rozgrywek na szczeblu centralnym zniknęła dwa sezony temu. Teraz ma się odrodzić w IV lidze…

Który z wymienionych klubów najszybciej powróci na szczyt? W którym z miast jest największy głód piłki na najwyższym krajowym poziomie? Kto zdoła to udźwignąć sportowo i organizacyjnie? Mamy swoje typy, ale póki co zachowamy je dla siebie. A Wy – jak myślicie?

*

Oferta LV BET na rozgrywki piłkarskiej I ligi:

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Oferta LV BET na rozgrywki piłkarskiej III ligi:

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze