Klub Polaka we Włoszech na skraju bankructwa. Może spaść do czwartej ligi

"Kiedy przeczytacie te słowa, ja będę martwy". W ten sposób otwarty list do klubowej społeczności - od oficjeli, po kibiców, zatytułowany... "Samobójstwo" - rozpoczął prezes drugoligowej włoskiej Ceseny, Giorgio Lugaresi. Jego klub tonie w gigantycznych długach i z końcem czerwca najprawdopodobniej przestanie istnieć. Piłkarzem Ceseny od początku zakończonego niedawno sezonu jest Tomasz Kupisz, któremu też raczej nie jest do śmiechu.

Na początek uspokajamy – prezes żyje, a jego zapowiedź była metaforyczna, chociaż na pewno nie można napisać, że ma się dobrze. Policja na wszelki wypadek tymczasowo cofnęła mu pozwolenie na broń, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Wspomniany list był aktem ostatecznej desperacji. Wylaniem żalu na wszystko i wszystkich dookoła, łącznie z samym sobą. Pojechał po byłym prezesie („oszukał nas wszystkich”), po burmistrzu miasta („wiosłował w drugą stronę”) czy… kibicach („zawsze mnie krytykowali, a teraz – podobnie jak ja – stracą wszystko i w sumie im nie współczuję”).

Ciekawostka: czterech piłkarzy Ceseny z 2011 roku, kilka lat później tworzyło reprezentację Włoch na Euro 2016. To Emanuele Giaccherini, Marco Parolo, Antonio Candreva i Eder.

Cesena, która jeszcze nie tak dawno, bo trzy lata temu, grała w Serie A, dziś ma ponad 73 miliony euro długu. Dwa dni temu pod ich siedzibę podjechały ciemne samochody Guardia di Finanza – wojskowo-policyjnej jednostki podlegającej ministerstwu finansów. Wszystko dlatego, że urząd skarbowy odrzucił propozycję spłaty długu. W sumie nic dziwnego, skoro zaproponowali, że jego połowę będą zwracać przez następne… dwadzieścia lat. Na dodatek gwarancje finansowe, które przedłożyli, okazały się niewystarczające. To z kolei przybliża Cesenę nad skraj przepaści.

W ciągu piętnastu ostatnich lat 146 zawodowych włoskich klubów piłkarskich ogłaszało upadłość lub nie uzyskało licencji na grę w swojej lidze.

Byłoby szkoda. Po pierwsze, bo gra tam Polak, ma jeszcze dwa lata kontraktu i trafił na trenera, który lubi na niego stawiać. W tym sezonie spisywał się nieźle. Mimo walki o utrzymanie, Kupisz zdobył cztery bramki, zaliczył cztery asysty i zagrał w 31 meczach. Do klubu z północy trafił przed tym sezonem za 700 tys. euro. Po drugie – kibice. Średnio na domowe mecze Ceseny przychodziło 12 tys. ludzi – to druga najwyższa średnia w całej Serie B. Gdyby ten wynik przyrownać do Ekstraklasy, lepsze byłyby tylko Legia, Lech, Górnik Zabrze i Wisła Kraków.

Tomasz Kupisz w barwach Ceseny

I po trzecie, w przyszłym roku Włochy zorganizują mistrzostwa Europy U-21, a stadion Ceseny będzie (lub miał być) jedną z ich aren. Ledwie kilka dni temu rozpoczęły się jego poprawki, bo w tym momencie nie spełnia wymogów, ale w tej sytuacji – choć niezależnej od futbolu reprezentacyjnego – miasto może wycofać się ze współorganizacji turnieju.

Zegar tyka. Czas na przedstawienie kolejnej propozycji kończy się 30 czerwca. Jeśli się nie uda, Cesena zostanie pogrzebana, dzieląc los wielu włoskich klubów, zaczynajć od nowa, od Serie D – czwartej ligi. Jednym wychodziło to na dobre i z czystą kartą wróciły na szczyt (Parma, Napoli, Torino, Fiorentina), ale dziesiątki innych przepadłby bez wieści. Oby czarnej historii nie podzieliła Cesena.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem