Klątwa Fortuny trwa! Co łączy Lewandowskiego i hit Anny Jantar?

Pięć meczów, zero bramek. Kto by pomyślał, że w tym szalonym dla Roberta Lewandowskiego sezonie, w którym strzela zawsze i wszędzie, właśnie taka statystyka zostanie mu przywołana. Jeśli jednak ktoś, wśród nich na pewno byliby kibice Fortuny Dusseldorf. Tej drużynie jeszcze nigdy nasz snajper bramki nie strzelił...

Klub Dawida Kownackiego jest klątwą Roberta Lewandowskiego. Jeśli weźmiemy to pod uwagę, a także fakt, że ten pierwszy grał z wielkim Bayernem tego drugiego – z meczu polskich snajperów zrobił nam się mecz, w którym o biało-czerwoną bramkę wcale nie będzie tak łatwo. I nie było. „Lewy” grał bardzo dobrze, zaliczył asystę, ale swoją passę przerwał. „Kownaś” był wystawiony na skrzydle i szarpał, ale bez efektu i został zmieniony przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Szkoda zwłaszcza Lewandowskiego i to nie dlatego, że jego gol mógłby mu cokolwiek dać akurat w tym meczu. Bayern wygrał i bez bramki swojego napadziora. Ten jednak nie przedłużył imponującej serii.

Lewandowski w tym sezonie strzelał bowiem w każdym meczu Bundesligi i Ligi Mistrzów, a mamy przecież już końcówkę listopada. To była nieprawdopodobna statystyka, która kazała się zastanawiać: czy mówimy o piłkarzu i człowieku, czy o maszynie? Lewandowski pokazał z Fortuną jednak swoją ludzką twarz. Choć wciąż uśmiechniętą, bo asystującą i wygrywającą ostatecznie 4:0.

https://twitter.com/ELEVENSPORTSPL/status/1198271619967471616

To musiało się tak skończyć – pisząc to, mamy na myśli właściwie nie tylko klątwę związaną z meczami z Fortuną. Sześć meczów Lewego, zero bramek. Taka statystyka na pewno zastanawia, bo przecież Realowi Madryt potrafił strzelać cztery w ciągu jednego półfinału Ligi Mistrzów, a Wolfsburgowi trafił pięciokrotnie w dziewięć minut. Z klubem Kownackiego się jednak nie może przełamać.

Chodzi jednak również o całe spotkanie. Kontrolowane w pełni przez Bayern, choć między innymi dzięki uczestniczącemu w tworzeniu akcji Lewandowskiemu. Choć asysta przy bramce Gnabry’ego była dopiero pierwszą w tym sezonie dla Polaka, właśnie ostatniego podania spodziewaliśmy się prędzej aniżeli bramki. Uwaga defensorów skupiona była głównie na Lewandowskim, przez co więcej miejsca mieli inni.

Gdy strzelili pierwszą, drugą czy trzecią bramkę – zwolnili tempo swoich akcji, praktycznie uniemożliwiając Lewemu kontynuowanie znakomitej passy. Było kilka takich sytuacji, w których Robert schodził głęboko, chciał pchać akcję do przodu, pokazywał rękoma, gdzie chce dostać piłkę, ale piłkarze FCB wycofywali ją do tyłu. Głodny przedłużenia serii RL9 nie zdołał przekonać do kolejnego dania najedzonych czteroma bramkami kolegów z drużyny. „Nie codziennie jest niedziela”, skwitował to komentujący mecz w Eleven Patryk Mirosławski. My dorzucimy klasyk od Anny Jantar:

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem