Kibice wściekli na trenera nawet po niezłym meczu. O co chodzi Vukoviciowi?

Pozytywne zaskoczenie? Wynik i gra lepszy, niż się wszyscy spodziewali? Duże, a na pewno dużo większe szanse na awans przed rewanżem? To wszystko prawda, a kibice Legii mimo to nie potrafią ukryć niedosytu. I trudno im się dziwić! 

Sandro Kulenović bardzo dobrze zaczął sezon. Dobrze wykończył dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry, głową pokonując – jako jedyny w tym sezonie do tej pory! – golkipera Pogoni Szczecin. Napastnik Legii uderzył głową, Stipica skapitulował, Legia wygrywała 1:0. Problem? Nie tylko taki, że mecz skończył się porażką. Dla Kulenovicia, który cztery dni wcześniej zdobył też bramkę z pół-amatorami z Gibraltaru, na tym zakończył się dorobek strzelecki…

Sandro Kulenović w dziewięciu meczach strzelił dwukrotnie, marnując kilka(naście?) sytuacji i mimo to sadzając Carlitosa na ławce.

Ku zdziwieniu niemal wszystkich kibiców warszawskiego klubu, tak było również w meczu z Rangers FC. Legia w drugiej połowie poczuła krew i wydawało się, że naturalnym ruchem w perspektywie dwumeczu i rewanżu w Szkocji będzie spróbowanie swoich sił w końcówce meczu przy Łazienkowskiej. Wpuszczenie drugiego napastnika, a przede wszystkim: prawdopodobnie najlepszego piłkarza Legii i całej Ekstraklasy? Brzmiało logicznie. Nie dla wszystkich…

Aleksandar Vuković konsekwentnie trzymał Carlitosa na ławce rezerwowych. Zgodnie ze swoimi słowami sprzed meczu: – Powtórzę jeszcze raz: na dzisiaj moim numerem jeden w ataku jest Kulenović, który na swoją pozycję ciężko pracuje podczas treningów. To on daje najwięcej zespołowi. A gdyby był między mną a Carlitosem jakiś konflikt, to i tak bym o nim nie powiedział. Ale nie ma żadnego konfliktu – stwierdził trener Legii.

Jeśli nie ma konfliktu – to tym bardziej niezrozumiałe wydaje się trzymanie Carlitosa na ławce. Kulenović nie strzelił bramki od ponad pół tysiąca minut.

Marnuje sytuacje, nie zawsze udaje mu się zaprezentować umiejętności techniczne (delikatnie mówiąc…), a poza tym musi nosić na barkach ogromną presję, na którą swoimi decyzjami nakłada na niego trener. Wygwizdany przez kibiców 19-latek właściwie ani na te gwizdy nie zasłużył, ani pośrednio nie były skierowane dla niego. Były dla Vukovicia, który z krytyką spotkał się nawet po remisie z Rangersami.

Skierowanie Carlitosa na rozgrzewkę, który otrzymał porcję oklasków od kibiców tylko po to, by za chwilę znów usadzić go na ławce – to oburzyło wielu fanów stołecznego klubu. Być może Kulenović lepiej pracuje w defensywie, ale przecież nie od zadań obronnych jest napastnik. Być może Carlitos nie sprawuje się najlepiej na treningach czy poza boiskiem, ale z drugiej strony – jakie to ma znaczenie?

Nie ma absolutnie żadnych powodów, by karać kogoś za niesportowy tryb życia, niezbyt dobre wychowanie czy inne rzeczy, o których możemy tylko gdybać, szczegóły pozostawiając trenerowi i piłkarzowi – jeśli ten sam piłkarz gra dobrze na boisku. A Carlitos gra dobrze. Lepiej od Kulenovicia, który gra dobrze tyłem do bramki.

W tym momencie przypomina się cytat śp. Pawła Zarzecznego: – Dobrze tyłem do bramki to ma grać bramkarz.

I Legia z nim prawdopodobnie grałaby lepiej, notowała lepsze wyniki. W obliczu tego to, czy Vuković Carlitosa lubi, ceni, szanuje, kocha, nienawidzi czy jest wobec niego neutralny nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Jeśli Carlitos gwiazdorzy, a później wychodzi na mecz i strzela bramki, dając ogromne korzyści – może życzyć sobie kawioru przed treningiem, andaluzyjskiego baletu po nim i wizyty w Muzeum Lotnictwa. Jego dobry nastrój będzie kosztował znacznie, znacznie mniej niż brak kwalifikacji do europejskich pucharów…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem