Kibice Juventusu zakładają różowe okulary. Co widzą? Starą Damę w półfinale LM

Wczoraj wypisaliśmy kilka logicznych dla nas argumentów, dzięki którym kibice Romy mieli prawo uwierzyć w to, że awansują do półfinału Ligi Mistrzów. Gdy zebraliśmy je wszystkie do kupy, to wydawało się, że szanse rzymian na awans do czwórki wynoszą pewnie jakieś pięć procent, ale historia pokazała, że nawet tak iluzoryczne nadzieje mogą mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości i tyle może wystarczyć by sprawić jedną z największych sensacji w historii klubowej piłki.

Dziś sytuacja bardzo podobna do tego, co miało miejsce wczoraj. Po pierwsza to również para włosko-hiszpańska. Po drugie również wydaje nam się, że wszystko jest rostrzygnięte, gdyż po pierwszym spotkaniu mamy różnicę aż trzech goli, ale:

Juventus wydaje się być lepszym zespołem niż Roma

3:0 osiągnięte przez Juve daje co najwyżej dogrywkę, a nie awans, jak w przypadku rzymian

Jasne, że to Real jest murawonym faworytem do awansu do półfinału, ale wczorajszy dzień nauczył nas, że nigdy nie można przedwcześnie ferować wyroków. Kilkukrotnie już mieliśmy w historii Ligi Mistrzów przypadki, gdy skazywana na porażkę drużyna odrabiała straty i ostatecznie przechodziła dalej kosztem faworyzowanego przeciwnika.

2003/2004 AC Milan – Deportivo la Coruna

Dla ludzi urodzonych po 2004 roku brzmi to jak niesmaczny żart. Jak to, Deportivo ograło Milan w Lidze Mistrzów? Była taka historia, która już na stałe wpisała się do annałów światowej piłki. Zwycięzca poprzedniej edycji, wielki Milan, który miał w swoim składzie Kakę, Inzaghiego, Maldiniego, Szewczenkę i kilku  innych grajków, których plakaty nad łóżkami mogliśmy kupić w Bravo Sport. Po pierwszym spotkaniu, tak jak w przypadku konfrontacji Romy z Barceloną, było 4:1. W rewanżu nikt nie dawał Hiszpanom żadnych szans, no bo umówmy się – kto wtedy bał się Deportivo? Na szczęście piłka bywa nieprzewidywalna i gospodarze od początku ruszyli do atatków. Już do przerwy za sprawą goli Pandianiego, Valerona i Luque było 3:0, a dzieła zniszczenia kwadrans przed końcem dokonał Fran. Mamy ten mecz świeżo w pamięci, serio lubimy wracać do tamtych wydarzeń. Nie dlatego, że sympatyzowaliśmy Depor i źle życzyliśmy Milanowi – to nie tak. Po prostu gdyby wtedy Włosi awansowali do półfinału, to byśmy tego nie wspominali. Jesteśmy pewni, że dziś, gdy hiszpańska ekipa walczy o utrzymanie w La Liga, tamte czasy miło się wspomina.

2016/2017 FC Barcelona – PSG

Historia świeża, historia, którą pamięta każdy. Naszpikowane pieniędzmi PSG kontra Barcelona, która była jednym z faworytów do zwycięstwa w całej edycji Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz – szok, niedowierzanie, tragedia w Katalonii i niespotykana wcześniej euforia w Paryżu. Podejrzewamy, że za 30 lat starcie z Barcą będzie wciąż odtwarzane w klubowym muzeum PSG jako spotkanie kompletne i idealne.

Pamiętamy, że szanse Barcy na awans do ćwierćfinału były wtedy minimalne – przecież nawet 4:0 u siebie nie dawało im bezpośredniego awansu. A paryżanie strzelili w drugiej połowie gola, co wydawało nam się zamknięciem tego dwumeczu. Dwa trafienia w końcówce Neymara i jeden gol Sergi Roberto – historia napisała się na naszych oczach. Mające mocarstwowe ambicje PSG po raz kolejny nie dało rady. Po raz kolejny drużyna spod Wieży Eiffla musiała obejść się smakiem i wielką piłkę oglądała przed telewizorem.

2017/2018 AS Roma – FC  Barcelona

Tak, wczoraj miała miejsce jedna z trzech sytuacji w historii Ligi Mistrzów, gdy zespół pierwsze spotkanie przegrał trzema lub więcej bramkami, a ostatecznie zdołał odwrócić losy rywalizacji. Pierwszy mecz – jak doskonale wszyscy pamiętamy – Barca wygrała dosyć wysoko, mimo że nie zachwyciła. Drugi to już jednak teatr jednego aktora. Roma pokazała, że dorosła do tego, by móc walczyć o finał Champions League. Zgoda, w półfinałowej stawce wygląda jak nowicjusz, ale… dlaczego nie? Wiele osób mówi, że skoro zdołała wygrać z Barcą, to jest w stanie awansować również do ostatecznej rozgrywki w Kijowie. Czy tak się stanie?

Do tego dochodzi całe mnóstwo sensacji i nagłych zwrotów akcji. Finały Ligi Mistrzów z 1999 roku, gdy Manchester w trzy minuty strzelił Bayernowi dwa gole i „polski finał” z bohaterem Jerzym Dudkiem między słupkami bramki Liverpoolu. Te wszystkie mecze przeszły do historii. Czy dziś również będziemy świadkami czegoś wyjątkowego?

11 kwietnia 2018 | Real Madryt – Juventus

Zwycięstwo Realu: 1,61

Remis: 4,25

Zwycięstwo Juventusu: 5,2

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem