Katastrofalny zjazd Łukasza Teodorczyka. Czas na powrót do Ekstraklasy?

Pięć lat temu Łukasz Teodorczyk był na ustach wszystkich. W barwach Anderlechtu zdobył koronę króla strzelców ligi belgijskiej. Zachodnie media śmiało porównywały jego styl do tego Roberta Lewandowskiego, a nazwisko wylądowało w kajetach dyrektorów sportowych uznanych marek. Dziś po piłkarzu z Żuromina - nie boimy użyć się tego słowa - został tylko cień. Cień, z którego wyjść będzie niezwykle trudno.

Kiedy w maju 2017 roku Anderlecht w pośpiechu wykładał za niego 4,5 miliona euro, wykupując go z Dynama Kijów, był przekonany, że złapał Pana Boga za nogi. Dwa miliony euro pensji – najwięcej w klubie? Proszę bardzo. To była inwestycja, która nie mogła okazać się nietrafiona. W końcu w pierwszym sezonie na belgijskich boiskach zdobył 23 gole, sięgając po koronę króla strzelców, którą w poprzednich latach wywalczyli chociażby Jan Koller, Romelu Lukaku czy Ivan Perisić. Piłkarze absolutnie nieprzypadkowi.

W międzyczasie nie zawsze błyszczał jednak na boisku, jak i poza nim. Szczególnie w tym drugim przypadku, kiedy SMS-owo zwyzywał dziennikarza „Super Expressu”, Piotra Koźmińskiego. Albo wtedy, kiedy nie pojawił się na gali rozdania nagród dla najlepszych piłkarzy ligi.

– Anderlecht chce oficjalnie przeprosić organizatorów gali za nieobecność Teodorczyka. Jest w Polsce, ale nie wiemy, dlaczego – tłumaczył się lokalnej prasie rzecznik Anderlechtu.

Na wszystko przymykano oko. W końcu „Teo” miał być żyłą złota. Cena? 15 milionów euro, czyli ponad trzykrotna przebitka na dzień dobry. Zainteresowanie ze strony – uwaga, długa lista – Sevilli, Stoke City, Borussii Dortmund, Bayeru Leverkusen czy nawet RB Lipsk.

NOWY KLUB ŁUKASZA TEODORCZYKA? OBSTAW W NOBLEBET!

Ostatecznie klubem, który zarobił na Teodorczyku najwięcej, pozostało… Dynamo Kijów.

W drugim sezonie w Brukseli Polak nie grał już tak dobrze. Zdobył co prawda 15 bramek, ale jego pensja okazała się zbyt dużym ciężarem. Latem 2018 roku liczba zainteresowanych nim klubów z wysokiej półki spadła. Trafił do Udinese, które – podobnie jak wcześniej Anderlecht – odtrąbiło wielki transferowy sukces.

– Potwierdzam to, mamy go. Dokonaliśmy ważnej inwestycji. Łukasz to znakomity napastnik – mówił Daniele Prade, ówczesny dyrektor sportowy ekipy ze Stadio Friuli.

Od tamtej pory „Teo” zdobył… jedną bramkę. JEDNĄ BRAMKĘ W LIDZE PRZEZ 3,5 ROKU.

Jasne, w międzyczasie przytrafiały się mniejsze lub większe kontuzje. Najpoważniejsza – przepuklina pachwinowa – wykluczyła go z gry na kilkanaście kolejek Serie A. To jednak wycinek z 3,5-letniego okresu, który nawet mimo wypożyczenia do belgijskiego średniaka – RSC Charleroi – okazał się totalnie nieudany.

Po powrocie, na początku bieżącego sezonu, Udinese nie zdecydowało się nawet zgłosić go do rozgrywek Serie A. Z końcem roku kontrakt, który miał obowiązywać do końca sezonu, został rozwiązany za porozumieniem stron. Teodorczyk – jak na piłkarza poza składem – inkasował naprawdę konkretne pieniądze. Był w dziesiątce najlepiej opłacanych piłkarzy Udinese i zdaniem miejscowego dziennika inkasował ponad milion euro rocznie, co w przeliczeniu daje ponad cztery i pół miliona złotych za sezon „gry”.

ŁUKASZ TEODORCZYK WRÓCI DO EKSTRAKLASY – KURS 4.00 w NOBLEBET

„Właściciel klubu, Gino Pozzo, w końcu pozbył się balastu w postaci pensji Łukasza Teodorczyka.” – pisali ostatnio dziennikarze lokalnego „Il Messaggero Veneto”.

Co teraz? Okazuje się, że mimo fatalnych czterech ostatnich sezonów, Teodorczyk może liczyć na lukratywny kontrakt. Mówi się o zainteresowaniu klubów tureckich – Besiktasu i Galatasaray. Na dziś – mimo dementi ze strony menedżera – bardziej realistyczny wydaje się jednak powrót do Ekstraklasy. Ewentualnie drugoligowe włoskie Lecce.

No cóż. Życzymy wszystkiego dobrego, bo Teodorczyk talent ma nieprzeciętny. Gdyby nie kontuzje i gorąca głowa z pewnością nie wypadłby z obiegu na aż tak długo.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem