Kara dla Cracovii? Za wysoka i niesprawiedliwa!

Zamknięcie stadionu przy Kałuży na dwa mecze, a także najbliższe derby z Wisłą Kraków oraz 100 tysięcy grzywny – to kara, jaką Komisja Ligi nałożył na Cracovię za skandaliczne zachowanie niektórych jej kibiców, którzy ostrzelali sektor gości racami, fajerwerkami i petardami. „Pasy” ukarano także zakazem wyjazdowym grup zorganizowanych do końca bieżącego sezonu. Lata lecą, ludzkość

Zamknięcie stadionu przy Kałuży na dwa mecze, a także najbliższe derby z Wisłą Kraków oraz 100 tysięcy grzywny – to kara, jaką Komisja Ligi nałożył na Cracovię za skandaliczne zachowanie niektórych jej kibiców, którzy ostrzelali sektor gości racami, fajerwerkami i petardami. „Pasy” ukarano także zakazem wyjazdowym grup zorganizowanych do końca bieżącego sezonu. Lata lecą, ludzkość wymyśla coraz to nowsze wynalazki i rozwiązania, ale pod względem kar dla niesubordynowanych kibiców mentalnie nadal jesteśmy daleko w tyle.

Kibice, dziennikarze i obserwatorzy po wydarzeniach na środowych derbach Krakowa żądają krwi:

Nie sprawiedliwości, nie logiki – krwi. Mocno ukarać klub? Oczywiście! Bo tak najłatwiej. Wtedy ci wszyscy zwolennicy zamkniętych stadionów położą się spać z czystym sumieniem i poczuciem spełnienia. „Ale im dowalili. I dobrze! Powinni zamknąć na cały sezon, a klub zdegradować!”.

Winnych nie ukarano

Na stadionie Cracovii przekroczono pewne granice i chyba każdy się z tym zgodzi. Race? Są zabronione, kary za nie wysokie i odpalanie ich na meczach się kompletnie nie kalkuluje, ale tu jest miejsce na dyskusję. Dla większości na stadionie wygląda to ładnie, a poza tym nikomu nie dzieje się krzywda. Świece dymne? Niekoniecznie, bo dym uniemożliwia rozgrywanie meczu. „Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja wolność”, a odpalenie świec dymnych przeszkadza tym, którzy w piłkę grają oraz tym, którzy to oglądają.

Bombardowanie fajerwerkami i racami sektora gości to jest natomiast coś, czego dawno nie oglądaliśmy. Wszystkie te słowa, które wypluwane były przez lata z Gazety Wyborczej i TVN-u, wreszcie mogą znaleźć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. To była przesada, gruba przesada, która rzecz jasna powinna zostać ukarana. Komisja Ligi nałożyła dość duże sankcje na klub i wszystkich kibiców „Pasów”, a ludziom piłki jest mało i żądają wyciągnięcia bardziej surowych konsekwencji.

Nikt natomiast nie zauważył, że… kary za tę sytuację nie ma.

Żadnej. Bo winni nie zostali ukarani.

Powrót do szkoły

Wszyscy pamiętamy czasy szkolne. W niemal każdej klasie był kujon, piękność, klasowy klaun i grupa rozrabiaków. Ta ostatnia, gdy coś przeskrobała, oczywiście nigdy się nie przyznawała i zawsze odpowiadali wszyscy (zakładam, że kapusie i całe zjawisko kablowania było skutecznie eliminowane z grupy). Czy komuś podobało się, że musi zostać po lekcjach, pisać kartkówkę czy jakkolwiek zostać ukaranym za nie swoje winy? Zgaduję, że nie.

Nauczyciele pewnie liczyli na to, że uczniowie dokonają ostracyzmu we własnym gronie, przemówią do rozsądku pozostałym, a tamci posypią głowę popiołem i obiecają poprawę. Czy ktoś z was podszedł do takich chuliganów, którzy albo byli członkami waszej koleżeńskiej grupy, albo byli na tyle groźni, że zwrócenie uwagi raczej wiązało się z przykrymi i bolesnymi konsekwencjami? Zgaduję, że nie.

Przychodzisz do szkoły, zachowujesz się normalnie, uczysz się i wychodzisz. Proste. Dlaczego miałbyś cierpieć za czyjeś zachowanie? Dlaczego w ogóle powinny cię obchodzić wybryki innych uczniów? Przecież to bez sensu, jak cała idea odpowiedzialności zbiorowej.

Dlaczego więc godzimy się na to, by karano wszystkich kibiców Cracovii? Odbieramy im – dzieciom, osobom starszym i normalnym ludziom, którzy po prostu przychodzą oglądać mecz – to, co dla każdego fana jest bardzo ważne: możliwość obejrzenia swojego ukochanego klubu. Na dwa mecze i najbliższe derby każemy niewinnych ludzi, a i tak wielu krzyczy: mało!

Jak więc karać?

Zanim zaczniemy machać mandatami, sankcjami i zakazami – zastanówmy się, kogo chcemy ukarać. Jeśli nie dzieciaków, emerytów i wszystkie te osoby, które w tym ostrzale pirotechnicznym nie uczestniczyły – nie możemy zamknąć całego stadionu, bo taka kara uderza również w nich. Nie możemy jakoś bardzo surowo karać też klubu, bo co Cracovia ma wspólnego z tym, że grupa ćwierćinteligentów postanowiła zaatakować sektor gości?

Mogła wynająć lepszą ochronę, zgoda. Ale czy jakakolwiek ochrona miałaby odpowiednie narzędzia, by zareagować? Oczywiście, że nie.

Co więc mogła Cracovia – w obecnych realiach – zrobić? Mogła nakazać dokładne przeszukanie na bramkach, coś jak podczas kontroli na lotnisku. To oznaczałoby ni mniej, ni więcej, że sporo osób nie zdążyłoby wejść ani na pierwszy, ani na ostatni gwizdek sędziego. Jeśli kupujesz bilet – masz prawo oczekiwać, że obejrzysz spotkanie w całości bez konieczności stania kilku godzin przed wejściem. Frekwencja w ekstraklasie i tak jest na tyle marna, że utrudnianie życia kibicom poprzez wchodzenie przez pół dnia na stadion w każdej kolejce mija się z celem. Swoją drogą, czy traktowanie zwykłego, normalnego kibica będącego jednocześnie klientem z góry jak bandytę jest w porządku? Mam wątpliwości.

Kary nie ma, bo winni nie zostali ukarani.

Klub, oprócz zamkniętego stadionu, dostał także karę stu tysięcy złotych. Co to zmieni? Ano nic. Nawet gdyby klub dostał milion złotych grzywny, o co wielu apelowało, sytuacja na stadionach nie zmieniłaby się nawet trochę. Co taka grzywna może oznaczać? Brak fajnego transferu, uszczuplenie kadry szkoleniowej etc. Czy to spędzi sen z powiek tym, którzy rzucali racami w sektor gości? Wątpię.

Tu dochodzimy do sedna: czy ludzie, którzy są odpowiedzialni za sytuację z ostatnich derbów Krakowa to osoby, którym zależy na terminarzu, wynikach, transferach, kadrze, sztabie szkoleniowym? Jeśli by tak było, zamiast odpalać kolejną porcję fajerwerków, obserwowaliby strzały Piątka, wybicia Helika i dośrodkowania Mihalika.

Obstawiam, że życie Seby i Siwego (przepraszam za grę stereotypami) nie zawaliło się po tym, jak otrzymali wiadomość, że za trzy miesiące nie zobaczą na żywo pojedynków Szymona Drewniaka z Igorsem Tarasovsem. Serce im nie stanęło na wieść o ominięciu taktycznej maestrii w defensywie piłkarzy Michała Probierza i efektownych dryblingów Jakuba Wójcickiego. Nie wejdą na najbliższe derby? Trudno, będą szukać emocji z kibicami Białej Gwiazdy na mieście. Przeżyją.

Dziennikarze i kibice się jarają: kara za wysoka, za niska, mogli dołożyć tu, odjąć tu… Ci, którzy rzucali racami, mają to kompletnie w poważaniu. Co mogłoby ich dotknąć? Usprawnienie monitoringu, dokładna identyfikacja i bardzo duża, indywidualna kara finansowa – to jedyna droga na skuteczną eliminację takich scen, jak z ostatnich derbów. Niech, dla przykładu, pierwszy rażąco łamiący regulamin dostanie 50.000 PLN grzywny, a jeśli taka kara się niedostatecznie rozniesie – kolejny powinien dostać 100.000 złotych. Zadziała, bo zanim następny na trybunach będzie chciał uwolnić z siebie pierwiastek zbydlęcenia, najpierw pomyśli: „Odwaliłbym coś, ale może nie tutaj? Przecież taką karę będą spłacać nawet moje wnuki…”.

Bartłomiej Stańdo

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem