Kamil, kozaku, jak ty to zrobiłeś?

Pięć lat. Patrząc, co spotkało nas w międzyczasie – szmat czasu. Gdy jednak spojrzymy na to z perspektywy swojego wieku, już wcale nie aż tak dużo. To właśnie 60 miesięcy wystarczyło Kamilowi Glikowi, by z przeciętnego zawodnika włoskiej Serie A stać się jednym z najlepszych środkowych obrońców świata. To właśnie pięć lat temu drugi kapitan reprezentacji Polski był ośmieszany przez Luisa Suareza na stadionie w Gdańsku podczas gry towarzyskiej, a dziś jest filarem mistrza Francji, AS Monaco.

– Ja pamiętam dokładnie ten mecz, jeden z najlepszych jakie rozegrałem w reprezentacji – żartował. Ja jestem już innym zawodnikiem, Urugwaj też się zmienił. Nie będzie Suareza, a szkoda, bo lubię takie pojedynki, rewanże, pewne rzeczy być może miałbym okazję powyjaśniać na boisku – powiedział Glik podczas jednej z konferencji prasowych.

Nie będzie Suareza, a szkoda – wtedy gwiazdor Liverpoolu zrobił z Polaka miazgę. Glik dawał się objeżdżać z tak dziecinną łatwością, że szkoda było patrzeć. Schodząc na przerwę, która w jego wypadku była już końcem spotkania, miał problem z trafieniem we właściwe wyjście – jego błędnik oszalał. Na oczach prawie 40 tysięcy ludzi filar Torino przekonał się, co to jest prawdziwy futbol na najwyższym poziomie.

W jakim miejscu swojej piłkarskiej kariery był wtedy Glik?

W kadrze rozgrywał swój 16. mecz i trudno powiedzieć, że był filarem kadry. W przerwie został zmieniony przez Damiena Perquisa, a duet stoperów tworzył z Marcinem Wasilewskim. Jego gra w tamtym czasie wyglądała tak:

W klubie Glik grał w sezonie 2011/2012 prawie wszystko od deski do deski, wystąpił w 33 meczach, zdobył jednego gola i dołożył do tego jedną asystę, czyli – umówmy się – szału nie ma. Gdy spojrzymy na jego liczby z poprzedniego sezonu, to różnica jest kolosalna. W AS Monaco Glik wystąpił w 53 spotkaniach, zdobył 8 goli i zanotował 3 asysty. Wygrał Ligue 1 i doszedł do półfinału Ligi Mistrzów. Od czasu wcześniej wspomnianego spotkania z Urugwajem kadra rozegrała łącznie 52 mecze, a Glik wystąpił w 39, czyli opuścił tylko 13 gier. Jego ostatnia obecność na boisku prezentuje się następująco:

Glik jeszcze będąc we Włoszech dorobił się statusu gwiazdy największego formatu. Dowód? Proszę bardzo. Powstała o nim nawet piosenka.

Suarez, o którym Glik wspomniał podczas konferencji prasowej przed meczem z Urugwajem, również zrobił w tym czasie olbrzymi skok jakościowy. Wtedy grał w Liverpoolu i zdobył wicemistrzostwo Anglii, w sezonie 2014/2015, czyli kilka miesięcy po przejściu do Katalonii wygrał Ligę Mistrzów. Glik chciałby się zrewanżować Urusowi za to, co miało miejsce w 2012 roku w Gdańsku, ale różnica dzieląca poziom prezentowany przez obu zawodników jest dziś mniejsza, niż miało to miejsce przed pięcioma laty. Suarez był światowej klasy napastnikiem, a dziś jest bez dyskusji jednym z trzech najlepszych graczy na swojej pozycji. Glik był średniakiem słabeusza w Serie A, a dziś jest filarem Monaco i – kto wie – może przyszłym stoperem Realu, Chelsea, United lub Juventusu
Portal Transfermarkt.pl podaje szczegółowe wyceny każdego z zawodników. Z ciekawości sprawdziliśmy, jak zmieniały się kwoty, które w danym momencie swojej kariery był wart Kamil Glik. I co, zdziwienie?
Glik, który w 2012 roku bronił się przed spadkiem z ligi i stawiał sobie za cel utrzymanie się w Serie A, dziś jest kumplem Radamela Falcao i starszym bratem Kyliana Mbappe, który właśnie między nimi u jego boku piłkarsko dorastał. Jest również gościem, który stając w piątek naprzeciwko Edisona Cavaniego będzie miał z tyłu głowy psychiczny luz, gdyż zdarzyło mu się całkiem niedawno wygrać z nim bezpośredni wyścig w drodze po tytuł mistrza Francji. W piątek Glik stanie przed szansą rozegrania swojego 56. meczu w reprezentacji Polski. Ten licznik nagle bić nie przestanie, bo od kiedy Adam Nawałka jest selekcjonerem reprezentacji Polski, Glik cieszy się jego ogromnym zaufaniem. Dowód? Znowu – proszę bardzo.

Do pełni szczęścia brakuje tylko Suareza na boisku. Kamil z pewnością byłby wtedy jeszcze bardziej zmotywowany do tego, by pokazać, jak duży progres zrobił w tym czasie. Jak się chce, to można – Glik jest tego możliwie najlepszym przykładem.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze