Trudno zyskać przychylność meczem z przeciwnikiem pokroju San Marino. Kiedy błyszczysz na tle półamatorów, opinia publiczna powie - zrób to z silniejszym rywalem. Kiedy się mylisz - możesz tylko stracić. Idealnie pokazują to komentarze po niedzielnym 7:1 z w Serravalle.

Były reprezentant Polski Radosław Kałużny nie gryzie się w język na łamach Przeglądu Sportowego. Nie kupuje zachwytów nad Tymoteuszem Puchaczem, który w trakcie meczu z San Marino był znacznie aktywniejszy na lewej stronie niż jego vis a vis – debiutujący Jakub Kamiński. To „Puszka” odważnym wejściem napędził m.in. akcję otwierającą wynik spotkania i dograł na 1:0 do Roberta Lewandowskiego. Przed przerwą pokazał kilka dynamicznych rajdów, które mogły się podobać. Pytanie: czy rywal pokroju San Marino może być wyznacznikiem przydatności do reprezentacji Polski? Zdaniem Kałużnego: NIE.

Trochę rozśmieszyły mnie zachwyty nad Puchaczem i jego rajdami. Ludzie, to było San Marino! Chłopy pewnie na rano do roboty mieli. Tym bardziej nie mogą pojąć, jak można było z nimi stracić gola.

„Niech Anglików tak pokręci, wtedy zdejmę cylinder z głowy i pięknie się ukłonię” – dodaje po chwili Radosław Kałużny. Puchacz przebywał na boisku do 66 minuty, kiedy zmienił go debiutujący Nicola Zalewski.

Reprezentacja Polskii zagra z Anglią już w środę o 20:45. Trudno dziś wyrokować, czy którykolwiek z wymienionych zyskał przychylność selekcjonera Paulo Sousy i wystawi go na Wyspiarzy. Przypomnijmy, że w starciu z Albanią na wahadłach wystąpili Przemysław Frankowski – i on może być raczej pewny miejsca w składzie. Jednak Kamil Jóźwiak nie do końca odnajduje się w systemie Portugalczyka i być może ustąpi miejsca właśnie Puchaczowi.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem