Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Nadszedł oto ten piękny weekend, w którym każdy kibic MMA, fan tego pięknego sportu dozna wielokrotnego orgazmu, rozlanych zostanie miliony litrów piwa, a pizzerie zanotują maksymalne obroty. Nie ma co ukrywać, że jakbym siedział w domu przed telewizorem, to sam bym generował to wszystko. Mam jednak przyjemność brać czynny udział w tych wydarzeniach, z czego oczywiście bardzo się cieszę. Moje hobby, moja pasja już dawno stała się pracą…która stała się moim hobby. Wiem, że są osoby, które splunęły teraz ze złości na chodnik, tudzież dywan czy linoleum, ale naprawdę gówno mnie to obchodzi. Każdy jest kowalem swojego losu. Ja na swój kapkę musiałem zapracować. Dość o mnie, bo to nie ja jestem tutaj atrakcją. Zaczynamy show! Zaczynamy weekend z UFC w Gdańsku i KSW w Dublinie!

Od czwartku jestem w Gdańsku razem z Jankiem Błachowiczem, którego będę wspierał spod klatki. Razem ze mną sztab trenerów Robert Jocz i Robert Złotkowski. Dbamy o to, aby atmosfera trzymała poziom, choć czasami ze śmiechu brakuje oddechu. Treningi, medialne obowiązki, robienie wagi, regeneracja. Niby rutyna przed walką, ale nie widziałem, aby ktokolwiek tutaj był tym znudzony. Wszystko dopięte jest na ostatni guzik, a organizacja ze strony UFC najmniejszych detali jest godna podziwu. Pierwszy raz mam okazję zobaczyć jak wygląda to organizacyjnie od środka i widać, że mają dopracowane wszystko do perfekcji. Nie dziwi skoro zrobili już milion gal na całym świecie. Hotelowe życie przeplatamy spacerami do restauracji czy kina. Wczoraj byliśmy na filmie Geostorm. Nie to, że się czepiam, ale 5/10 to max, co bym wyciągnął z tego filmu. Za mało rozpierduchy, za dużo amerykańskiego patosu o ponownym ratowaniu świata. Przynajmniej mieliśmy później trochę śmiechu. Jakby brakowało jego kiedykolwiek 🙂

Za moment ruszamy już na halę. Rozgrzewka i do roboty. Wierzę w tego chłopaka, bo wiem jaki jest Jego potencjał i liczę, że to właśnie dziś zostanie w końcu na maksa odpalony. Nie ma co gadać, że „jestem świetnie przygotowany” , „zrobię wszystko aby wygrać” i takie tam inne sztampowe frazesy. On to wszystko wie i czuje. Sam sobie musi udowodnić, że to co mówią o nim wszyscy, którzy mieli wątpliwą przyjemność z nim sparować, jest prawdą. Musi sam uwierzyć, że jest jednym z najlepszych zawodników w Polsce, a umiejętności walki w każdej płaszczyźnie przewyższają znacznie 90% zawodników. Mam nadzieję, że dziś to pokaże. Wspierajcie Janka głośno z trybun. Mam nadzieję, że po gali będziemy świętować zimnym piwkiem. Byle nie za długo, bo o 8.30 muszę być już na lotnisku. Jutro KSW w Dublinie!

Powrót Materli – na to czekają wszyscy kibice KSW

Nie miałem przyjemności gościć jeszcze w stolicy zielonej wyspy. Też nie bardzo będę miał czas aby cokolwiek zobaczyć. Dobra kogo ja oszukuję. Moje zwiedzanie skończyło by się pewno w najbliższym barze aby sprawdzić czy Guinness smakuje tak samo jak w Polsce. Oczywiście dopiero po robocie. Wcześniej i tak nie będzie czasu, bo lądowanie ok 13, zanim wyjdę z lotniska, pojadę do hotelu, prysznic, przebranie w outfit galowy (tshirt, jeansy i superstary – grubszy Jacyków) to będzie trzeba już śmigać na halę. KSW miało trochę przejść z Safe MMA, czyli ciałem nadzorującym dopuszczenie zawodników do udziału w zawodach pod kątem zdrowia. Procedury bardziej skomplikowane niż do licencji w USA. Wiem, że szefowie polskiego giganta trochę się spocili z tą papierologią, a chyba do dziś nie wiadomo, czy zielone światło dostał James McSweeney, rywal Pudziana. Na wszelki wypadek na miejscu jest już Jay Silva jako ewentualne zastępstwo. KSW zawsze ma kilka wariantów. Szkoda tylko, że przez zatrucie wypadł Anzor Azhiev. Szkoda chłopaka, bo ciężko trenował, a do tego walczy bardzo rzadko i kolejna szansa na pokazanie się poszła w las. Miejmy nadzieję, że to koniec niedobrych informacji.

Z ciekawostek mogę powiedzieć, że jutro w Dublinie oprócz komentowania gali wspólnie z Andrzejem Janiszem, będę miał okazję wejść do klatki na wywiady z zawodnikami. Taki trochę Joe Rogan, którego osobiście jestem wielkim fanem. Nie tylko przez pryzmat komentarza gal UFC, ale też świetnych podcastów czy stand-up’ów.

No dobra kochani. Czas zjeść ostatni posiłek i ruszamy na halę. Czas na bitwę. Cytując klasyka : „POLSKA GÓROM”. 🙂